niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 34







'' Na szczęście była huśtawka ogrodowa przy wejściu, więc sobie na niej z Lou usiedliśmy, bo to w końcu tak jakby też moje.
Po pewnym czasie poczułam straszne zmęczenie, więc zasnęłam na kolanach Louis'a. ''




Obudziłam się nadal leżąc na kolanach Louis'a tylko byłam jeszcze przykryta ciepłą bluzą chłopaka. Podniosłam się ślamazarnie do pozycji siedzącej.
L- oo, dzień dobry - uśmiechnął się - Jak się spało ?
K- Jeżeli powiem, że dobrze to ty usłyszysz komplement, bo na twoich kolanach zasnęłam, więc ..nie, okropnie mi się spało. - wystawiłam mu język
L- Wredna jesteś - pocałował mnie w policzek
K- No wiem - wyszczerzyłam swe białe zęby - Która godzina mój ty wybawco ?
L- Jakoś parę minut po 18 - uśmiechnął się
K- Co ?! I ty mnie jeszcze nie budziłeś ?! Wrócił już do domu ?! Boże, pewnie przeze mnie jesteś wygłodzony ! O matko .. tyle godzin tu ze mną siedziałeś, nie mogłeś mnie obudzić ?!
L- Zamknij się już ! - zaśmiał się - Po pierwsze zbyt słodko spałaś żebym mógł cię obudzić, po drugie twój tata już przyjechał dawno temu i nakarmił mnie jakby co - zaczął się śmiać
K- To dobrze. - odpowiedziałam króto - To co idziemy do środka ? - zapytałam z kaprysem
L- Nie będziesz zadowolona z tego o czym się dowiesz.
K- Chyba nie będzie aż tak źle, no nie ? - zapytałam z nutką nadziei w głosie
L- Sama zobaczysz ..tylko proszę nie denerwuj się.
K- Pożyjemy, zobaczymy, a teraz chodź - pociągnęłam go za rękę
Z jednej strony nie chciałam tam wchodzić, a z drugiej chciałam mieć to za sobą.
Otworzyłam drzwi, a za nimi ujrzałam ogromne pomieszczenie, które było salonem. Wszyscy tam siedzieli. Zaraz ..wszyscy ?! No właśnie ..w salonie siedziała jakaś starsza kobieta mniej więcej w wieku mego ojca, a obok dziewczyna w wieku około osiemnastu lat i mój cudowny ojciec.
- Córeczko, jak miło cię widzieć - uśmiechnął się
K- Tak, bardzo, więc po co tu miałam przyjechać ?
- Chciałem cię komuś przedstawić .. to jest moja przyszła żona, a to twoja przyszła przyrodnia siostra, kochanie.
K- Co kurwa ?!
- Wyrażaj się.
Kobieta w podeszłym wieku przedstawiła się ze mną, a zaraz po niej jej córka.
E- Jestem Edith, tak jakby twoja mama.
K- Tak, na pewno. Ja jestem Kate.
V- Ja jestem Veronica - uśmiechnęła się - Czy to jest Louis Tomlinson, on jest moim bratem ?! - skierowała te słowa do mojego taty bardzo podekscytowana
- Nie, to nie jest mój syn.
V- Jak dobrze. Bo nie byłoby zbyt dobrze gdyby podobał mi się mój brat - przytuliła go  - Veronica.
L- Louis.
- Córeczko, może nam powiesz kim dla ciebie jest Louis ? I w ogóle gdzie Josh ?
V- Na pewno nie kimś ważnym, komu ona by się spodobała - pocałowała w policzek mojego ojca
K- Wyobraź sobie, że to mój narzeczony i ojciec mojego dziecka. - uśmiechnęłam się sztucznie - A Josh jeśli cię to tak interesuje ma złamaną nogę i nie mógł przylecieć.
V- Co ?! Ty  z nim ? Proszę cię, nie ośmieszaj się, kto by cię chciał.
K- Powtarzasz się złotko - puściłam jej oczko - Gdzie mam spać ?
- Normalnie to bym ci nie pozwolił spać z chłopakiem, ale że ta kanapa jest strasznie niewygodna, to możecie spać razem.
K- Ohh, naprawdę ?! Co za zaszczyt mnie spotkał - uśmiechnęłam się wrednie
L- Kochanie, nie denerwuj się, zaszkodzisz dziecku - pocałował mnie w policzek oraz objął od tyłu
- Na górę po schodach, ostatnie drzwi na lewo to będzie wasz pokój.
K- Zajebiście.
L- Kate, chodźmy na górę - złapał mnie za rękę
Wpadłam do pokoju trzasnęłam drzwiami niechcący zamykając Lou drzwi przed nosem. Nie mogłam znieść obecności tej całej Veronici, bo ta Edith to ostatecznie nie jest aż taka zła.
Usiadłam na łóżko i schowałam twarz w ręce. Zaczęłam płakać. Nie dlatego, że tu jestem.. tylko o Lou, poniosło mnie i powiedziałam wiele słów za dużo przy tej całej Veronice.
Obok mnie zaraz pojawił się Lou, który mnie mocno przytulił do siebie.
K- Przepraszam. Znów powiedziałam za dużo, Louis naprawdę przepraszam.
L- Ciii ..nie przepraszaj. Rozumiem wszystko. Tylko powiedz mi coś, dobrze ?
K- Tak ?
L- Naprawdę jesteś w ciąży ? - zapytał całkiem poważnie
Wtedy poczułam nagły strach. W pewnym momencie miałam już zacząć mówić ' Tak, Louis. Jestem z tobą w ciąży ' lecz kiedy o tym pomyślałam od razu przyszły mi czarne scenariusze do głowy i w końcu powiedziałam mu :
K- Nie Louis. Wymyśliłam to, ja cię naprawdę przepraszam. Po prostu nie mogłam znieść jej towarzystwa i tak jakoś mi to się nasunęło...
L- Już dobrze. - przytulił mnie
Po pięciu minutach usłyszeliśmy krzyki z dołu, iż kolacja na stole. Odkleiłam się od Lou, poszłam do łazienki zrobić sobie taki makijaż aby zasłaniał ślady po płaczu.
Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół z Louis'em. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść kolację.
Ciągle była dołująca cisza. Dla mnie bardzo dobrze, bo przynajmniej nie musiałam słuchać żadnych opowiastek Veronici.
E- No, Kate. Ciąża ci służy - uśmiechnęła się
Spojrzałam na Lou, posłał mi ciepły uśmiech.
K- Dziękuję. - odwzajemniłam uśmiech
Edith wydawało mi się, iż polubię, ale jej córeczkę ?  Po moim trupie.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
V- Ja, ja, nie wy, ja otworzę ! To pewnie on ! - poleciała do drzwi
K- Jaki on ?
- Jej nowy chłopak - puścił mi oczko tata
K- Ktoś ją chciał ? - na co Louis się zaśmiał
W progu ukazał się chłopak, około w moim wieku. Zaczął mi się strasznie przyglądać.
- O Boże, nie wierzę ! - uśmiechnął się promiennie w moją stronę - Kate ?! To naprawdę ty ?
L- Znacie się  ?  - zapytał mnie Louis
- Nie pamiętasz mnie ? Jestem Adam, twój kolega z ławki w szkole.
K- O matko. To ty ! - przytuliłam go
A- Kupe lat.
K- Noo, żebyś wiedział, co robisz w Paryżu ?
A- Przeprowadziłem się z rodzicami parę lat temu.
K- Twoją dziewczyną jest Veronica ?
A- Tak - objął ją w talii oraz obdarzył całusem w policzek
V- Wiesz, że Kate jest w ciąży, a to jej narzeczony ?  - powiedziała radośnie wskazując na Tomlinsona
A- Naprawdę ? To gratuluję wam - przytulił mnie - A właśnie, ale ja głupi jestem. - zaśmiał się - Jestem Adam - podał rękę Louis'owi.
L- Louis .
Później wszyscy zasiedliśmy do stołu, konsumując przyrządzone jedzenie. Gdy przyszedł Adam, rozmowa jakoś się rozwinęła. Kątem oka widziałem jak Louis patrzy to na mnie, to na Adama, bardzo mnie to bawiło.
Po skończonej kolacji Veronica zaczęła mówić do swojej mamy :
V- Mamusiu, a czy Adam mógłby zostać u nas na noc ? - mrugała brwiami
E- No dobrze, ja się zgadzam, a ty ? - skierowała słowa do mego ojca
- Okej.
V- Ale fajnie - cmoknęła Adama w usta
L- To może pomogę posprzątać.
- Nie, my z Edith to zrobimy, a ty idź na górę albo rób co chcesz ..byle nie zdradzaj mojej córki - zagroził mu palcem
K- Tato ! - krzyknęłam wkurzona
V- Przyznaj się ! Zaliczyłaś wpadkę ? - zaśmiała się chamsko
L- Wyobraź sobie, że nie - wtrącił się Louis - Mogłabyś nie dogryzać mojej  Kate z łaski swojej ? - uśmiechnął się do niej po czym pocałował mnie w czoło - Chodźmy skarbie do pokoju ..
A- Może obejrzymy coś razem w salonie, co wy na to ?
Wymieniliśmy się z Lou spojrzeniami po czym się zgodziliśmy. Usiedliśmy wygodnie na kanapie.
Louis cały czas przytulał mnie, momentami mówił czułe słówka. Chyba chciał żeby Veronica była zazdrosna czy coś.
L- Widzę jak lubisz kiedy ona jest o ciebie zazdrosna - szeptał mi na ucho na końcu przygryzając lekko płatek
K- Kto ? - zapytałam udając głupią
L- No Veronica, nie udawaj, że nie wiesz o kogo mi chodziło - zaśmiał się
K- Może - wystawiłam mu język - Patrz jak się ślinią - wskazałam na Adama i Veronice po czym zaśmiałam się cicho
Louis tylko spojrzał na nich przez chwilę, a po momencie wpił się w moje usta. Na początku chciałam się oderwać, no bo co my niby robimy, ale wiem, że żałowałabym tego, bo tak naprawdę chcę tego. Chcę go znów poczuć przy sobie, tak bardzo mi go brakowało. Pogłębialiśmy pocałunek z każdą sekundą. On działał na mnie jak narkotyk i to strasznie silny. Uzależniający. Od niego nie da się wyleczyć, po prostu nie da.
Gdy brakowało nam już powietrza oderwaliśmy się od siebie. Wymieniliśmy się uśmiechami po czym usadowiłam się w jego silnych ramionach.
Po pięciu minutach Louis wziął mnie niespodziewanie na ręce.
L- To my już będziemy lecieć spać, dobranoc.
Pomachałam im  i Lou zaniósł mnie do łóżka.
K- Dziękuję za przeniesienie - pocałowałam go w policzek
Po chwili wstałam, wzięłam ręcznik oraz pomaszerowałam do łazienki się umyć. Zrobiłam to dosłownie w pięć minut, taki szybki prysznic.
Wyszłam z pod prysznica, oplotłam się ręcznikiem, bo zapomniałam, że nie mam mojej walizki ani piżamy. Opuściłam niepewnie pomieszczenie, a Lou wzrok od razu poleciał na mnie.
L- Widzę, że tak będziemy spać - zaśmiał się
K- Louis ..mam jeszcze jedną prośbę ...
L- Jaką ?
K- Mógłbyś mi pożyczyć czegoś do spania, bo wiesz ..nie mam walizki i ..
L- Ale tak wyglądasz idealnie - puścił mi oczko
K- Louis ...no ploose  - zaczęłam mówić głosem małej dziewczynki
L- No dobra, łap - rzucił mi jedną z jego koszul
K- Dziękuję.
L- Ale za to przebierasz się tu - poruszył śmiesznie brwiami
K- Zbok !
L- Taki już jestem - uśmiechnął się szeroko
K- Dobra, zrobię to tu, ale się nie patrz.
L- Zastanowię się.
Zdjęłam ręcznik i założyłam jego koszulę.
K- Ej, miałeś nie patrzeć !
L- Tak wyszło - wystawił mi język
Wskoczyłam do łóżka obok niego.
K- No to dobranoc - pocałowałam go w policzek
L- Dobranoc. - również mnie pocałował - aa ! Zapomniałbym !
K- Ale co ?!
L- Pożegnać się z moim dzieckiem. - zaśmiał się, pocałował mnie w brzuch, a mi zaszkliły się oczy - Teraz już dobranoc - uśmiechnął się
K- Dobranoc, Louis. Dobranoc.
Przekręciłam się na bok, Lou mnie objął od tyłu i zasnęliśmy.






___________________________________________________________
huehuehuehue ;3
I jak wam się podoba ? :>
Dziękuję za ponad 29 000 wyświetleń i tyle komentarzy ♥
Do następnego xx






                Tumblr_lwnzy82ja41qeudsmo1_500_large



Louis i Kate :D



              407206_343210402386122_292007327506430_1040416_935760770_n_large




Veronica i Adam :)



         

sobota, 9 lutego 2013

The Versatile Blogger 2 :D




Baaardzo dziękuję za nominację od http://kocham-zabawe.blogspot.com/ <3








Ze względu na to, że przy 1 nominacji podawałam co trzeba zrobić i podawałam nominowane przeze mnie blogi, więc teraz kolejne 7 faktów o mnie :)


1. Mam tylko tego bloga. 
2. Kiedyś chodziłam na tańce, ale zrezygnowałam z tego.
3. Dzięki 1D moje oceny z angielskiego o wiele się polepszyły.  
4. Nie cierpię samotności.   
5. Byłam wyśmiewana. 
6. Chciałabym zostać fotografem. 
7. Mam bardzo kręcone włosy, ale zawsze robię tak, że są w miarę proste xd 

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 33







'' Spojrzałam na nich ostatni raz i już prawie wyszłam, ale zatrzymały mnie jednak słowa Josh'a :
J- Kate, proszę zostań ! Jest jeszcze coś o czym musisz wiedzieć !
K- Co takiego ?
J- No więc ... ''




J- No więc dzwonił do mnie nasz tata ..
K- Nie obchodzi mnie to. - powiedziałam oschle
J- Kate, proszę nie wychodź i wysłuchaj !
K- No, czego chciał ?!
J- Chciał żebyśmy do niego pojechali.
K- Po co ja mam niby tam jechać ?
J- Chce nam coś powiedzieć, podobno bardzo ważnego.
K- Nie interesuje mnie to w ogóle.
J- Kate ! Ale ja powiedziałem, że przyjedziemy !
K- Co ?! Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś ?!
J- Nawet nie wiesz jak się ucieszył kiedy usłyszał, że się zgodziłaś .
K- Było mu nie robić ' nadziei ' - podkreśliłam to słowo
J- Kate wiesz, że teraz nie mogę tam lecieć, a poza tym są wykupione dwa bilety, jutro o dziesiątej rano - powiedział bardzo szybko
K- Co ?!
J- Proszę, zrób to dla niego ..
K- Na pewno nie dla niego ..
J- Dla mnie ?
K- Dobra, pojadę, ale robię to dla ciebie nie dla niego.
J- Tylko, że jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa .. nie puszczę cię tam samej.
K- W sumie to gdzie ?
J- Do Paryża.
K- Aż tam go zaniosło ? No nieźle.
J- Chłopcy i teraz mam do was pytanie ..jesteście może zajęci w tym tygodniu ?
Liam- Ja odpadam, obiecałem Danielle, że jej pomogę w domu.
N- Ja też odpadam.
Z- Ja obiecałem Perrie, że pobędę z nią trochę.
J- A wy ? - spojrzał na Hazz i Lou
H- Ja ..ja nie mogę, bo umówiłem się z mamą, bo ma przylecieć na jakiś czas ..przepraszam.
J- A ty Lou ?
Lou- Polecę z tobą - skierował się do mnie
Wszyscy jakby czekali na tą odpowiedź.
K- Nie Louis, polecę sama. Nie mogę cię tak wykorzystywać cały czas.
Lou- Nie polecisz, bo lecę z tobą - wystawił mi język
J- Naprawdę mógłbyś ?
Lou - Pewnie.
J- Dzięki stary, jestem twoim dłużnikiem.
Lou- Nie ma sprawy.
Po chwili stwierdziłam, iż lepiej będzie jak jednak pójdę już do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi oraz udałam w stronę wyjścia. Pobiegli za mną chłopcy, gdyż oni również wracali do domu, więc zabrali mnie ze sobą. W samochodzie panowała dziwna cisza, którą cały czas starał się przerywać Liam. Widziałam jak się tym męczył, więc dołączyłam do niego i zaczęliśmy gadać o jakichś pierdołach.
Za niecałe trzydzieści minut byliśmy już w domu.
Pierwsze co zrobiłam pobiegłam na górę się spakować. Nie wzięłam za wiele rzeczy, ale pomimo to i tak nie mogłam zamknąć walizki.
Po skończonej pracy założyłam piżamkę oraz wskoczyłam pod kołdrę, włączając sobie przy tym telewizję.
Moje oglądanie przerwało pukanie do drzwi. Tylko, że to pukanie znacznie odróżniało się od innych, ponieważ ta osoba zapukała raz po czym wleciała na moje łóżko. Oczywiście był to Louis.
Wymachując dziwnie rękoma uderzył mnie niechcąco w brzuch. Strasznie mnie zabolało, miałam aż łzy w oczach.
Lou przerażony zaczął mnie przepraszać, a ja udawać, że nic mi już nie jest.
L- Naprawdę nie chciałem - pocałował mnie kilkakrotnie w brzuch
Gdy mnie pocałował w brzuch zaczęłam żałować, iż on nie wie o dziecku, swoim dziecku. Tak jakby pocałował je po raz pierwszy, nawet o tym nie wiedząc. Pomimo wszystko nie mogłam mu powiedzieć.
K- Wiem - uśmiechnęłam się pod nosem.
Za chwilę położył się obok mnie.
L- Kate, ja naprawdę nie chciałem. - mówił smutny
K- Ja naprawdę to wiem - pocałowałam go w policzek
L- Zmieniając temat ...mam nadzieję, że twój tata będzie miał telewizję już ustawioną na język angielski. - zaśmiałam się
K- haha, nie wiem, ale nie spodziewaj się czegoś cudownego po nim. Znając go to będzie twój, nasz najgorszy wypad do Paryża - uśmiechnęłam się sztucznie
L- Daj spokój, na pewno nie będzie aż tak źle.
K- Zobaczymy kto będzie miał rację - wystawiłam mu język
L- To może nie będę ci już teraz przeszkadzał ..
K- Nie ! Znaczy ..może obejrzysz ze mną film ?
L- Chętnie - uśmiechnął się
Usadowił swoje cztery litery znów obok mnie oraz zaczęliśmy oglądać. Film nie powiem, ale był trochę nudny. Po dwóch godzinach skończył się. Ja wytrwałam, natomiast Louis dawno temu usnął.
Jego głowa leżała na moich kolanach, więc jakimś cudem udało mi się go przestawić do normalnej pozycji oraz przykryłam nas kołdrą.
Pocałowałam go lekko w policzek i przekręciłam się na drugą stronę. Za chwilę poczułam jak Louis obejmuje mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się pod nosem, splotłam nasze ręce oraz zasnęłam.


                                                               * ranek *


Obudziła mnie czyjaś zabawa moimi włosami, leżałam wtulona w tors Lou.
L- Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.
K- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się - Która godzina ?
L- Ósma.
K- To dobrze.
L- Wstawaj już kochaniutka, bo spóźnimy się na samolot - pocałował mnie w policzek
Wyszedł z mojego pokoju lecz po chwili się wrócił i pocałował mój brzuch.
K- eee ..co ty robisz ? - zapytałam zdezorientowana
L- Przepraszam cię też brzuszku za wczoraj - mówił do brzucha nie zwracając kompletnie uwagi na mnie
Gdy wyszedł poszłam się ogarnąć w łazience. Założyłam na siebie ten zestaw, a włosy związałam w kucyka.
Zeszłam na dół gdzie o dziwo czekały na mnie naleśniki zrobione przez Lou. Były przepyszne. Po śniadaniu była już dziewiąta, więc musieliśmy się zbierać.
Wzięliśmy nasze walizki, pożegnaliśmy się ze wszystkimi oraz udaliśmy się do zamówionej przez chłopców taksówki.
Na równą dziewiątą trzydzieści dotarliśmy na lotnisko. Tam szybko udaliśmy się na odprawę. Nie trwała ona zbyt długo, bo zanim się obejrzeliśmy siedzieliśmy na naszych miejscach.
L- Teraz też mamy udawać małżeństwo ? - poruszył śmiesznie brwiami
K- Tym razem nie musimy - zaśmiałam się
Siedzieliśmy przez chwilę normalnie kiedy nagle dostałam sms'a od Niall'a, a po chwili od Josh'a.
N :
'' Pamiętaj, że jesteś w ciąży ! Masz się zdrowo odżywiać i uważać na siebie ! I zastanów się czy nie warto powiedzieć o wszystkim Lou ! :)xx ''
J :
'' Błagam nie stresuj się zbytnio, nie chcę żebyś poroniła ! Uważaj na siebie, jedz dużo i pilnuj się Lou ! ''
Odpisałam im tylko :
'' Co ja jakieś dziecko ?! Przecież wiem w jakim jestem stanie, a co najważniejsze zaraz zostanę mamą, więc wiem co robię ! A poza tym ..jestem z Louis'em, tak ? No właśnie, więc nie musicie się martwić :)xx ''
J :
'' Tylko nie zróbcie nam znów żadnego numeru ;p ''
Zaśmiałam się po czym przytuliłam do ręki Lou.
K- Mogę ?
L- Jasne, przecież nie tylko takie rzeczy robiliśmy - uśmiechnął się na co ja się zarumieniłam
K- Louis ..
L- Taka prawda - pocałował mnie w czoło
K- Tylko, że teraz masz dziewczynę, a ja chłopaka.
L- To nic nie zmienia co było pomiędzy nami, a właściwie to co jest pomiędzy nami.
K- Tak, chyba tak.
L- Nie chyba tylko na pewno.
Uśmiechnęłam się lekko po czym lecieliśmy w ciszy, ale takiej przyjemnej.
Po kilku godzinach wylądowaliśmy. Louis wziął swoje walizki, a jak się okazało moich tam nie było. Została mi tylko torba podręczna.
Podeszłam do jednej z kas zapytać co z moją walizką.
Pani zaczęła mi gadać jakieś bzdury, ale w końcu ustaliłam z nią, że jutro koło dwudziestej przywiozą mi rzeczy, przynajmniej się postarają.
K- No, to zapowiada się ciekawie - uśmiechnęłam się sztucznie
L- Ej, nie przesadzaj ! Pożyczę ci moich ciuchów - zaśmiał się
K- Nie wkurzaj mnie.
Udaliśmy się do taksówki, aby zawiozła nas na właściwy adres. Po niecałej godzinie dotarliśmy na miejsce.
Mój kochany tatuś miał mini willę.
L- Wow.
K- Nie ma czym się podniecać i tak masz lepszą - zaśmiałam się
L- W Nowym Jorku też taką mieliście ?
K- Mamy.
L- Nieźle.
Louis wziął swoje rzeczy, a ja tylko bagaż podręczny. Zadzwoniłam do drzwi raz, drugi, nikt nie otwierał.
K- Jak zwykle zapomniał - uśmiechnęłam się
L- Nie denerwuj się - przytulił mnie od tyłu - Poczekamy na niego.
K- Ile ty chcesz tu czekać ?! Cały dzień ?!
L- Na pewno krócej - wystawił mi język
Na szczęście była huśtawka ogrodowa przy wejściu, więc sobie na niej z Lou usiedliśmy, bo to w końcu tak jakby też moje.
Po pewnym czasie poczułam straszne zmęczenie, więc zasnęłam na kolanach Louis'a.






____________________________________________________________
I jak się podoba ? :>
Wolę się nie wypowiadać na temat tego rozdziału, więc opinię pozostawiam wam xd
Czytając komentarze rozumiem was, ale mi zaufajcie ..wszystko mam już zaplanowane jak, gdzie, kiedy dowie się Louis, że został ojcem i w ogóle wszystko jest zaplanowane,  przynajmniej tak mniej więcej,  więc proszę was WYTRWAJCIE :)
Do następnego xx




                            



Huśtawka, na której siedzieli Lou i Kate :D


                       Paryż z lotu ptaka - Kto raz odwiedzi Paryż, ten zakocha się w nim od pierwszego wejrzenia... Czy aby na pewno? W redakcji zdania są podzielone - część z nas jest rozczarowana posępnym i mało przytulnym klimatem francuskiej metropolii. A wam, jak się podoba stolica Francji? Oglądnijcie galerię Paryża z lotu ptaka! Wszystkie zdjęcia wykonano 14 lipca 2012 roku. 
   Więcej w serwisie  
   Hiszpania, Chorwacja, Grecja... Dokąd na wakacje? 
    
  36 godzin w... Metropolie Europy na weekend
    
  Polska na weekend. Ciekawe miejsca dla każdego


Paryż :D


                       181dead7000339ec4d9df805.jpeg


Louis i Kate :D

środa, 6 lutego 2013

Rozdział 32







'' Z transu wyrwał mnie czyjś dotyk w ramię kiedy się obróciłam zobaczyłam ... ''





Louis'a. Zdziwił mnie jego widok.
L- Co tu tak sama siedzisz ? - posłał mi ten zniewalający uśmiech
K- Patrze, myśle, siedze .. nic ciekawego.
Za chwilę usiadł obok mnie i zaczęliśmy patrzeć w jeden punkt, plac zabaw.
L- Fajnie by mieć takiego małego brzdąca, nie ? - spojrzał na mnie z uśmiechem
K- Już za niedługo Louis .. - posłałam mu ciepły uśmiech
L- Skąd to możesz wiedzieć ? - zaśmiał się - Chyba nie myślisz, że z Eleanor ?
K- Co ? Nie, nie wiem. Po prostu za niedługo na pewno coś się wydarzy. - mówiłam byleby tylko się z tego wyplątać - Dobra. Co ty tutaj robisz ?
L- Poszedłem na zakupy.
K- Nie samochodem ?
L- Samochodem, ale jak zobaczyłem ciebie to pomyślałem sobie, że trochę z tobą posiedzę ..chyba, że nie chcesz.
K- Jasne, że chcę - oparłam głowę o jego ramię,  a on mnie objął
W tym momencie czułam się cudownie.
Po piętnastu minutach takiego siedzenia Louis mnie zapytał :
L- Pojechałabyś ze mną na te zakupy  ? - zrobił proszącą minę
K- Dobra, ale najpierw mnie złap - wystawiłam mu język
Zaczęłam uciekać pomiędzy drzewami. Najpierw siedział jeszcze lekko zdezorientowany lecz po chwili zaczął mnie gonić. Byłam szybsza, ale po jakimś czasie trochę się zmęczyłam, więc trochę zwolniłam, a wtedy Louis na mnie wpadł oraz wywaliliśmy się na trawę. Zaczęłam się głośno śmiać i on również.
Po chwili Louis nachylił się nade mną, kosmyk włosów wziął mi za ucho, ja się uśmiechnęłam pod nosem i szybko podniosłam się z miejsca oraz zaczęłam uciekać do samochodu.
L- Oszz..ty. !
Prawie jako pierwsza dotknęłam samochodu  lecz nagle przede mną pojawił się Louis. Z tego iż byłam rozpędzona wpadłam na niego. Zaczęłam się śmiać sama z siebie.
L- Wygrałem - szepnął mi na ucho z lekką chrypką w głosie
K- To ja miałam być pierwsza - powiedziałam z udawanym fochem
L- Oj, już się tak nie smutaj, następnym razem może dam ci wygrać - pocałował mnie w policzek - Teraz zapraszam panią na podróż do centrum handlowego.
K- Pod warunkiem, że wpadniemy do paru sklepów - wystawiłam mu język
L- Doobrze - zawahał się - Ale najważniejsze są zakupy dla Niall'a inczej możemy się już ze sobą pożegnać.
K- Pożyjemy, zobaczymy. - zaśmiałam się
Za chwilę znalazłam się na miejscu dla pasażera obok Lou. Po piętnastu minutach dotarliśmy na miejsce.
Weszliśmy do ogromnego sklepu. Tak jak chciał Louis najpierw udaliśmy się na rzeczy spożywcze.
Kupiliśmy nawet po kilkanaście opakowań żelków. Przeraziła mnie ta ilość, bo kto normalny potrafi tyle zjeść w ciągu dwóch dni. Wzięliśmy też do koszyka ser, sałatę, wędlinę, serki i takie tam niezbędne jedzenie.
Po drodze było stoisko z ubrankami dla niemowlaków. Widziałam między innymi śliczną tyciunią bluzeczkę różową z misiem. Louis trochę się zdziwił, iż się tu zatrzymałam.
K- Patrz. Jaka śliczna.
L- Przesłodka, taka malutka. Ale bym chciał mieć takiego malucha - jakby się rozmarzył
K- Louis .. ?
L- Tak ?
K- Czy ty o czymś wiesz ?
L- A powinienem ?
K- No nie wiem.
L- Czyli tak  ?
K- Chyba nie. Na razie nie.
L- Ale o co chodzi ?
K- O nic.
L- Może skończmy tą dziwną rozmowę, hmm ?
K- Ok - zaśmiałam się
Bardzo mnie korciło, aby kupić tą bluzeczkę, ale nie było ani na to pretekstu ani nie wiedziałam czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, więc poszłam za Lou do kasy. Raczej kupiliśmy wszystko, a jak nie to ja już nie idę na zakupy.
Po długim staniu w kolejce udaliśmy się do sklepu z biżuterią, a w sumie to ja, bo strasznie chciałam sobie kupić jakiś naszyjnik. Louis stał obok i czekał aż mi się znudzi oglądanie błyskotek.
W oko wpadł mi pewien naszyjnik z serduszkiem, cały ze srebra. Bardzo go chciałam, ale widziałam, iż Louis chce jak najszybciej stamtąd wyjść, więc powiedziałam ciche ' Do widzenia '.
Szłam w stronę parkingu, byłam pewna, że Louis idzie tuż za mną. Zaczęłam coś mamrotać po czym się zatrzymałam i odwróciłam, aby zobaczyć gdzie Louis. Nagle wybiegł zza rogu żeby mnie dogonić. Zaczęłam się cicho śmiać lecz nie zatrzymywałam się.
Po chwili zadzwonił do mnie telefon, a Lou pojawił się obok. Na wyświetlaczu pojawił się napis ' Josh ', więc odebrałam.
K- Czego chcesz ?
- Kate ? Jestem dziewczyną Josh'a.  - strzeliłam buraka
K- Aa, przepraszam, nie wiedziałam. Stało się coś ?
- Josh jest w szpitalu, ale nie martw się to nic poważnego ..mogłabyś tu przyjechać ?
K- Tak, tak, oczywiście, będę najszybciej jak tylko mogę. Podaj adres.
Dziewczyna podała mi adres, a ja stałam osłupiała. Nie wiedziałam co robić. Bałam się, że może coś jest mu poważnego, ale nie. W końcu dziewczyna mi mówiła, że to nic takiego, więc nie muszę się stresować.
L- Kate, wszystko w porządku ?
K- Tak. Nie.
L- To tak czy nie ? - zaśmiał się
K- Zawieziesz mnie do szpitala ?
L- Coś ci się dzieje ?!
K- Nie ! Nie mnie, tylko Josh jest w szpitalu i mógłbyś mnie tam podwieźć  ?
L- No pewnie !
Pospiesznym krokiem udaliśmy się do samochodu. Na ulicach były straszne korki. Nie powiem, ale stresowałam się, ręce mi się zaczęły trząść. Louis chyba to zauważył, bo złapał mnie mocno za rękę, ja tylko ją ścisnęłam i spojrzałam w jego kierunku.
L- Wszystko będzie dobrze - posłał mi uśmiech
K- Oby Louis, oby.
Po kolejnych piętnastu minutach znaleźliśmy się pod szpitalem.
K- Dziękuję Louis - pocałowałam go w policzek - Możesz już jechać do domu.
L- Chyba sobie żartujesz, idę z tobą !
K- Naprawdę ?
L- Tak.
K- Bardzo ci dziękuję - zaszkliły mi się oczy
L- Ejj, mała nie płacz - przytulił mnie
K- Nie jestem mała - spiorunowałam go wzrokiem
L- Oj, chodź już !
K- Idę, idę.
L- Ale wy się zgraliście z Josh'em - zaśmiał się
K- O co ci chodzi ?
L- Najpierw ty w szpitalu, teraz on. Nie pamiętam kiedy widziałem takie zgodne rodzeństwo - walnęłam go lekko w ramie po czym obydwoje się zaśmialiśmy
K- Aż się boje co on wymyślił ..
Podeszłam do recepcji, aby zapytać gdzie leży Josh. Gdy się dowiedziałam poszliśmy do jego sali z Lou.
Sala była ze wstawionymi szybami, więc wszystko było widać. Kiedy zobaczyłam Josh'a leżącego ze złamaną nogą w gipsie zaczęłam się głośno śmiać aż Louis zatykał mi usta ręką aby mnie uciszyć. Naokoło Josh'a siedzieli również chłopcy. Widziałam jak Niall się z niego chwilami śmiał.
Oczywiście zwróciłam uwagę wszystkim, bo stałam w wejściu i śmiałam się jak opętana.
K- hahahaha co hahahaha co ty zrobiłeś ?
J- Bardzo śmieszne.
K- ojj, braciszku nie denerwuj się tak - uśmiechnęłam się lekko
Podeszłam do niego i przejeżdżałam palcem po jego policzkach.
K- Jesteś tak cudownie bezbronny na tym łóżku - pocałowałam go w policzek
J- Gdybym tylko mógł wstać to ..
K- Już się tak nie wysilaj - wystawiłam mu język
Rozejrzałam sie po sali i zapomniałam, że się ze wszystkimi nie przywitałam ani nie zapoznałam z dziewczyną Josh'a. Przytuliłam każdego chłopaka, a żeby nie było cmoknęłam Hazz w usta.
Podeszłam do dziewczyny oraz przedstawiłam się jej :
K- Hej, to ze mną rozmawiałaś przez telefon, jestem Kate.
- Ja Anne, miło cię poznać. ( nie wiem w końcu czy Josh ma dziewczynę czy jej nie ma ..a jak ma to nie wiem jak ma na imię, więc pozostańmy przy Anne ;p )
K- Ciebie również.
Każdy zaczął rozmawiać z kim innym i oczym innym. Ja natomiast zaczęłam głębszą rozmowę z Anne. Wydawała się być miła oraz dosyć fajna.
W pewnym momencie wszedł do nas lekarz.
- Kto z państwa jest z rodziny pana Josh'a ?
K- Ja. Jestem siostrą.
- To proszę ze mną.
K- Oczywiście.
Lekarz powiedział mi, iż to tylko złamanie i jest już wszystko w porządku, ale ma się nie przemęczać zbytnio. Kazał mi podpisać jakieś papiery i  mogłam już wrócić do sali.
Stanęłam w progu oraz spojrzałam na Josh'a złowrogo.
K- No. Słucham.
J- Nie słuchaj, bo cię ..
K- Siostrę ?!
H- Ejj, tylko ja ją mogę ..
Louis patrzył cały czas w czubki swoich butów.
J- Dobra. No czego ty ode mnie chcesz ?
K- Prawdy. Co zrobiłeś, że masz złamaną nogę. ?
J- Czy to ważne ?
A- Chciał mi coś udowodnić, więc wszedł na rusztowanie pomimo tego, że mówiłam aby tego nie robił no i po chwili zleciał w dół.
K- Czy ciebie do reszty zgięło ?! Mogłeś się zabić !
J- To nie było aż tak wysoko !
N- Kate ..nie denerwuj się tak - powiedział spokojnie
Liam- Dzieci już tak mają - uśmiechnął się do mnie po czym obleciał każdego z nich wzrokiem
Spojrzałam na nich ostatni raz i już prawie wyszłam, ale zatrzymały mnie jednak słowa Josh'a :
J- Kate, proszę zostań ! Jest jeszcze coś o czym musisz wiedzieć !
K- Co takiego ?
J- No więc ...




______________________________________________________________
Koooniec :D
Wiem, że nudny i taki ni do ładu ni do składu, więc wybaczcie za to ;**
Dziękuję za komentarze ! <3
Massive thank you za ponad 28 000 wyświetleń xDD
Do następnego xx




                          




Louis :D


 
                          



Louis i Kate w parku :D



                         

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 31





                                                             * Oczami Kate *



K- Ja ci muszę coś powiedzieć ..
J- Ale co takiego ?
K- Bo tak naprawdę to nie chodzi o żadne stawy ..
J-  A o co ?  - spojrzał przerażony
K- Jestem w zagrożonej ciąży, a że nie mieli miejsc na odpowiednim dla mnie oddziale to zostawili tu .. - powiedziałam na jednym tchu bojąc się jego reakcji - Wiesz tylko ty i Niall ..i nikt więcej ma się nie dowiedzieć ..
J- Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej ?! Tylko teraz ..jak coś się dzieje ?!
K- Josh ..ja się dowiedziałam dopiero dziś.
J- Ok. Możesz mi chociaż powiedzieć czyje to dziecko ? - zapytał lekko zmieszany - Ono jest H..Ha..Harry'ego ?
K- Co ?! Ty uważasz, że naprawdę z nim spałam ?!
J- Niee, po prostu pytam.
K- Kurwa, wy wszyscy jesteście tacy sami ! Każdy z was myśli, że spałam z Hazz .. - powiedziałam wkurzona, ze łzami w oczach
No i jak bym miała niby powiedzieć, że jestem w ciąży z Tomlinsonem skoro nawet własny brat mi nie wierzy. Poza tym nie będę mu psuć kariery. Dam sobie radę sama. Mam już wszystko objaśnione co i jak będzie.
J- Kate to nie tak ! Po prostu zapytałem ! I nie denerwuj się ..
K- To wyobraź sobie, że to dziecko jest Louis'a, a nie Harry'ego palancie ! Teraz możesz stąd iść .. - odwróciłam od niego wzrok
J- Ale zarąbiście - zaczął cieszyć się jak głupi, a ja się zmieszałam
K- Co się takiego tak nagle stało ? - zapytałam zdziwiona
J- Będę wujkiem - przytulił mnie i pocałował w policzek
K- Tego jeszcze nie wiadomo na 100% - wystawiłam mu język
J- Będę, będę - wyszczerzył się - Wierzę w ciebie siostra, znaczy się w was.
K- Czyli, że się cieszysz ?
J- Mam się nie cieszyć ?  - odpowiedział pytaniem na pytanie
K- Nie o to chodzi ..po prostu zareagowałeś zupełnie inaczej ...
J- Powiesz Louis'owi, no nie ?
K- Nie ! I nie waż się mu nic mówić ! Powiem mu w swoim czasie ..
J- Czyli ? Za ile lat  ? 3, 5, 10, 18 ? Jak to dziecko będzie dorosłe to Louis nagle się dowie, że został ojcem ?!
K- Nie wiem za ile i daj mi święty spokój.
J- On się naprawdę o ciebie martwi !
Nie zwróciłam w ogóle uwagi na jego słowa.
J- Kate  !
K- Dobrze ! Słyszałam ...
Porozmawialiśmy jeszcze trochę ze sobą i postanowiłam go odprowadzić do wyjścia.
Na korytarzu siedzieli chłopcy. Przywitałam się z nimi. Każdego z osobna przytuliłam. Zamieniłam z nimi parę słów, a później przegoniła mnie pielęgniarka, że w moim stanie powinnam cały czas leżeć  w łóżku i takie tam, więc pożegnałam się szybko z chłopcami oraz poszłam do mojej sali.
Trochę mnie męczyło, iż zaliczyłam tak zwaną 'wpadkę'. Pierwszy raz, a ja jestem w ciąży.  Nie chciałam jednak tego tak nazywać, bo to w końcu moje dziecko, moje i Louis'a. Zrobię wszystko aby je urodzić.


                                                             * miesiąc później *


Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Nikt sobie nie wyobraża jaka jestem z tego powodu szczęśliwa. Nareszcie mogę swobodnie wyjść na dwór, pooddychać świeżym powietrzem. Pragnęłam tego tak bardzo.
Czekałam z niecierpliwością na mój wypis i na Josh'a, który miał po mnie przyjechać.
Oczywiście udało mi się. Dzięki  pobycie w szpitalu moja ciąża już nie jest zagrożona. Teraz wszystko przebiega jak najlepiej. Bardzo się cieszyłam, iż w tak krótkim czasie to wszystko się stało. Miałam już pewne obawy, że może pójść jednak coś nie tak lecz starałam się myśleć pozytywnie no i się udało. Chłopcy oczywiście cały czas mnie odwiedzali przez ten miesiąc. Robili to tak często jak tylko mogli, ale Louis jednak zjawiał się chyba u mnie najczęściej. Jakieś dwa razy spał ze mną w szpitalu. Bardzo dziwiło mnie jego zachowanie.
Ze spakowanymi wszystkimi moimi rzeczami czekałam już na korytarzu aż mój braciszek łaskawie się zjawi.
Po pięciu minutach ktoś zakrył mi oczy.
K- Palancie, przestań się wydurniać i zabierz mnie stąd !
L- Co ?! Ja palant  ? No wiesz ..
K- Louis, a co ty tutaj robisz ? - zapytałam zdziwiona
L- Przepraszam za spóźnienie, ale w ostatniej chwili ten twój palant zadzwonił żebym po ciebie przyjechał no i ja jako palant numer dwa przyjechałem po ciebie.
K- Przepraszam, myślałam, że to Josh .. dziękuję, że poświęciłeś dla mnie swój jakże cenny czas, ale gdybym wiedziała to pojechałabym taksówką.
Zaśmiał się pod nosem, wziął moje rzeczy oraz udaliśmy się do samochodu. Całą drogę buzie nam się nie zamykały. Ciągle o czymś rozmawialiśmy.
Po jakimś czasie dotarliśmy do domu. Rozebrałam się z niepotrzebnych ubrań oraz poszłam w głąb mieszkania. Nagle naskoczyli na mnie Niall i Harry, zaczęli mocno ściskać.
H- Nareszcie jesteś !
N- Nareszcie będzie miał kto robić pyszne, normalne jedzenie !
K- Też się cieszę, że was widzę. - zaśmiałam się
Później przytuliłam się na przywitanie z Liam'em i Zayn'em. Na końcu został mój cudowny braciszek.
J- No witaj w domu ty mała paskudo ! - powiedział zadowolony
K- Witaj palancie. Specjalnie to zrobiłeś żeby Louis po mnie przyjechał ? - powiedziałam bardzo cicho tak żeby tylko on mógł usłyszeć
J- Moooże .. - uśmiechnął się cwaniacko
Przewróciłam oczami i chciałam odejść, ale mój braciszek przytulił mnie od tyłu. W pewnej chwili jego ręka przejechała po moim brzuchu.
J- Dlaczego mu nie powiesz ?
K- Nie mogę.
J- Ale on naprawdę bardzo się o ciebie martwi, nie widziałaś tego ?
K- Widziałam, ale on ma Eleanor.
J- Nawet sobie nie wyobrażasz jaki byłby szczęśliwy wiedząc, że został ojcem.
K- Tego nie wiesz.
J- Wiem Kate, wiem. Jestem chłopakiem, czyli myślę tak jak ta cała piątka - wskazał na zespół - Ja też bardzo bym się cieszył wiedząc, iż będę tatą. Każdy byłby szczęśliwy, tylko wszyscy okazują to w inny sposób.
K-  Josh, proszę.
J- Dobra, zrobisz jak będziesz chciała. A teraz lecę do mojej dziewczyny - pocałował mnie w policzek
K- Uważaj na siebie. - zaśmiał się
Pożegnał się ze wszystkimi i wyszedł z domu.
Rozmawialiśmy o tym ciągle patrząc na Tomlinsona i resztę. Wiadomo, że chciałam mu powiedzieć, ale nie mogłam, nie potrafiłam.
Pocałowałam Josh'a w policzek i poszłam na górę rozpakować wszystkie rzeczy, które przywiozłam ze szpitala.
Mam pewne obawy, iż Horan albo Josh może coś przez przypadek wypaplać o ciąży, ale ufam im.
Przygotowałam sobie ciuchy na zmianę i poszłam do łazienki wziąć długą, relaksującą kąpiel w normalnych warunkach, a co najważniejsze ..w domu. Bardzo tęskniłam za tym miejscem. Chłopcy sobie chyba trochę ode mnie odpoczęli.
Wyjątkowo dzisiaj nalałam sobie pełno wody po czym wypełniłam ją pianą. Za chwilę weszłam do jakże cudnej wody. Zamknęłam na chwilę oczy i siedziałam tak przez jakąś chwilę dopóki drzwi od łazienki się nie otworzyły, a obok mnie ukazał się Harry.
Spojrzałam na niego z miną WTF ?!
H- No co ?
K- Czego chcesz ?
H- Chciałem pogadać ..
K- Nie może to zaczekać dopóki nie wyjdę z łazienki ?! Nie widać, że się myję ?!
H- Czy ty naprawdę nie widzisz jak on się męczy kiedy nas widzi razem jako 'parę' ?
K- Harry jeżeli masz już dość tej całej gierki po prostu powiedz, przecież się nie obrażę - zaśmiałam się
H- Kate to nie o to chodzi ..chcę wam pomóc, ale chyba nie potrafię. Teraz oczywiście nie mówię, że zrywam umowę tylko po prostu nie wiem jak jeszcze mogę wam pomóc .. - mówił trochę jakby zasmucony
K- Nam się nie da pomóc.
H- Jakoś da, ale wy jesteście tacy obydwoje udani, że to jest masakra jakaś !
K- Dziękuję, miło mi. - ten tylko puścił na mnie facepalma
Harry za chwilę przemieścił się oraz usiadł oparty o wannę tyłem do mnie. Sądziłam, iż jednak sobie pójdzie, ale nie. Nawet w łazience nie można posiedzieć spokojnie.
Cały czas Harry zadawał mi jakieś pytania, oprócz tego dużo ze sobą rozmawialiśmy. Gdy po bardzo długim czasie w końcu chciałam wyjść, Harry nie chciał wyjść z łazienki.
K- Milordzie, możesz już opuścić o to to pomieszczenie.
H- Nie byłbym tego taki pewien - pokazał swoje dołeczki
K- Dobra, wynocha, chcę już wyjść stąd !
H- uuu, jak pani będzie tak brzydko się odzywać to nie wyjdę ..
K- Haroldzie, jeżeli stąd nie wyjdziesz za mniej niż pięć sekund inaczej się z panem policzę - uśmiechnęłam się pod nosem
H- Nie mów do mnie Haroldzie ! - zmrużył oczy - Tym razem to już pani pojechała po całej linii dlatego nie opuszczę tego pomieszczenia - znów powrócił do poprzedniej pozycji
K- To w takim razie ktoś musi się pożegnać ze swoimi loczkami - uśmiechnęłam się szeroko
Ten jakby się zerwał oraz szybko odwrócił w moją stronę lecz było już za późno. Zaczęłam go chlapać wodą na jego loki. Biedaczek nie brał moich słów na poważnie.
Zerwał się z miejsca i wybiegł z łazienki jak poparzony na co ja się tylko zaczęłam śmiać.
Szybko sięgnęłam po ręcznik, aby się wytrzeć. Następnie ogarnęłam włosy, zrobiłam sobie makijaż oraz ubrałam się w to.
Gdy byłam gotowa zeszłam na dół do chłopców. Wszyscy obżerali się czymś.
Z- O Kate, chcesz trochę ?
K- Spaghetti ? Nie, nie mam ochoty, wystarczy mi kanapka.
N- Kate, siadaj do stołu już ci nakładam.
K- Niall, nie jestem na tyle głodna.
N- Jesteś - spiorunował mnie wzrokiem
K- Ale Niall, ja muszę już wyjść ..
N- Siadaj i jedz ! - wydarł się
Wszyscy się zaśmiali, a ja z przymusu musiałam zjeść pełen talerz spaghetti. Kiedy zostało mi bardzo mało na talerzu błagałam go wzrokiem żebym nie musiała już tego jeść.
K- Niall - mówiłam błagalnym wzrokiem
N- Dobra, leć już.
K- Omg. Dziękuję ! - pocałowałam go w policzek
L,L, Z, H- A my ?!
K- No dobra - pocałowałam ich wszystkich - A teraz, paaa !
I wybiegłam z domu. Miałam ochotę na spacer, więc na niego się wybrałam. Poszłam spacerkiem do parku. Dzisiaj była dosyć ładna pogoda. Dotarłam na ławkę, która była na wprost placu zabaw. Było pełno bawiących się dzieci. Aż uśmiech pojawił mi się na ich widok. Każde było wyjątkowe na swój sposób, tak jak ludzie, bo przecież każdy jest z nas wyjątkowy.
Wpatrywałam się z zaciekawieniem na te dzieci parę płakało, a reszta była zadowolona z zabawy. Uśmiech mi nie znikał z twarzy, że za kilka miesięcy i ja będę siedziała tak na ławce czekając aż moja pociecha się nabawi w piaskownicy.
Z transu wyrwał mnie czyjś dotyk w ramię kiedy się obróciłam zobaczyłam ...







____________________________________________________
huehuehue ;3
Nie chciałam scen w szpitalu, bo byłyby jeszcze nudniejsze niż to wszystko, więc zrobiłam miesiąc później ;d
Spokojnie, Louis się dowie, ale w swoim czasie ;)
Mam nadzieję, że tak troszki się podoba :)
Dziękuję za ponad 27 000 tysięcy wyświetleń ! No i po prostu za wszystko <3
Baardzo was kocham ;**
Do następnego xx



                                        


Horanek ;3

                                

Chłopcy :D

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 30








'' W końcu po kolejnych pięciu minutach czekania wyszła z gabinetu Kate. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się lekko i oparła o ścianę ... ''




Zaraz jednak zsunęła się po niej na ziemię oraz rozpłakała jak malutka dziewczynka, która nie dostała ulubionej zabawki. Podbiegłem do niej i przytuliłem ją. Wtuliła się we mnie.
Nie miałem pojęcia o co chodzi. Ludzie nie powiem, ale patrzyli na nią jak na jakąś idiotkę. Miałem ochotę coś im powiedzieć, ale się powstrzymałem. Nie zwracałem na nich kompletnie uwagi. Nie interesowało mnie co oni sobie o mnie, o nas pomyślą.
K- Niall ..
N- Tak ?
K- Dziękuję, że zostałeś ..nie wiem co bym bez ciebie zrobiła - wymusiła uśmiech
N- Nie ma o czym gadać ..a teraz powiesz mi co się stało i dlaczego płaczesz ?
K- Ja ..ja ..
N- Tyy ?
K- Jestem w zagrożonej ciąży .. - rozpłakała się jeszcze bardziej, a mnie zamurowało
N- To dlatego tak cię bolało dzisiaj ?
K- Ty to jednak myślisz logicznie, nie ma co. - zaśmiała się na co aż u mnie pojawił się uśmiech
N- W końcu jestem Super Niall, nie ? - wyszczerzyłem się - I co teraz ?
K- Muszę zostać w szpitalu  na jakiś czas..
N- Nie możesz w domu odpoczywać ?
K- Wybrałam szpital ..nie chcę stracić tego dziecka, a w domu mi się nie uda, bo ciągle jest pomiędzy kimś jakaś awantura ..szczególnie teraz jak pokłóciłam się z Josh'em. Poza tym to i tak jest na tyle źle, że powinnam zostać w szpitalu.
N- Rozumiem. A mogę ci zadać dyskretne pytanie ?
K- Tak, to dziecko Tomlinsona.
N- Aha, a powiesz mu ?
K- W życiu ! Na pewno nie teraz. Poza tym nie uwierzyłby mi, bo uważa, że spałam ze Styles'em. - zrobiłem trochę dziwną minę, tak odruchowo - Czekaj ..ty też tak sądzisz ?! Wszyscy tak sądzicie ?!
N- Nie, Kate. Wcale tak nie uważam.!
K- Przecież widzę !
N- Nic nie widzisz, a teraz uspokój się ! Nie możesz się stresować .. - przytuliłem ją lekko
K- Ale masz nikomu nie mówić ! Będą wiedziały tylko dwie osoby, rozumiesz !?
N- Tak.
K- Ty i Josh ..jak mi któreś z was się wygada to wiem gdzie was szukać - spiorunowała mnie wzrokiem oraz się zaśmiała
Po chwili udaliśmy się na izbę przyjęć. Tam to była jakaś masakra. Pełno osób czekających na przyjęcie. Czekałem z Kate jakąś godzinę po czym w końcu ją wpuścili do środka.
Bardzo cieszyłem się, że zostanę wujkiem. Szkoda tylko, iż chłopcy nie będą mogli o tym wiedzieć. Obym się nie wygadał przez przypadek albo Josh. Byłem strasznie ciekawy czy to chłopiec czy może dziewczynka.
Jednak intuicję mam złą gdyż sądziłem, iż nie może to być ciąża, a jednak. Bardzo się cieszę. Modliłem się aby nie poroniła.
Właściwie to nie ma co się dziwić Kate, że wybrała pobyt w szpitalu. Chłopcy ostatnio ciągle ze sobą rywalizują o nią. Chodzi mi tu oczywiście o Harry'ego i Louis'a. Zachowują się jak dzieci. Byłem ciekaw reakcji Lou, że zostanie tatą, ale znając moje szczęście pewnie tego nie zobaczę.
Po kilkunastu minutach wyszła Kate z gabinetu dość zadowolona.
N- I co powiedział lekarz ?
K- Jest duża szansa, że dziecko jednak się urodzi, ale muszę duużo odpoczywać - rzuciła mi się na szyję
N- To wspaniale - powiedziałem uradowany
Pielęgniarka zaprowadziła nas na odpowiedni oddział. Na szczęście na właściwym dla niej oddziale nie było miejsc, więc leżała na ortopedii. Powinna się cieszyć jeśli nie chce aby to się wydało, a chłopcy na bank będą ją odwiedzać no i oczywiście ja.
Gdy Kate znalazła się w swojej sali przyszło do niej paru lekarzy chyba żeby znów ją zbadać, więc poszedłem na tak zwaną ' świetlicę '. Dzieci mogły tu przyjść i się pobawić.
Na półce zauważyłem warcaby. Nikogo nie było wokół mnie, więc podszedłem do półki i wziąłem grę w ręce oraz postanowiłem, że sobie zagram trochę z Kate kiedy wyjdą od niej lekarze. To nie była żadna kradzież. Oddam to jak sobie pogramy.
Zauważyłem, iż wyszli z jej sali lekarze, więc pomknąłem prosto do jej sali z grą. Spojrzała na mnie, a później na moje ręce.
K- Niall ..co to jest ?
N- Warcaby - wyszczerzyłem się
K- Skąd to masz ?
N- No z tej świetlicy .. - wystawiłem jej język
K- Jaja sobie robisz - zaśmiała się  - A jak dzieci jakieś będą chciały pograć, a tej gry nie będzie, bo Super Niall miał ochotę sobie zagrać ?
N- Woow, kobiety w ciąży serio są wkurzające.
K- Słucham ?
N- Nic, nic. A co do dzieci to ..poczekają aż my sobie skończymy rundkę - ponownie się wyszczerzyłem
K- Niall ..
N- Zamknij się i wybieraj który chcesz mieć kolor.
Wybrała sobie czarne, a ja miałem białe pionki. W dzieciństwie często grałem w to z dziadkiem, uwielbiałem to. ( nie wiem czy serio tak było ;p )
Za pierwszym razem wygrała ona. Nie powiem, ale byłem zaskoczony. Nie przepadam przegrywać z dziewczynami zresztą jak pewnie każdy chłopak, bo to przecież w pewnym sensie poniżenie, ale nic. Na szczęście namówiłem ją na kolejną rundę gdyż tym razem miałem jakąś nadzieję, iż to jednak ja wygram. Znów się myliłem. Po raz kolejny to ona odniosła sukces, a ja klęskę. Zagraliśmy w końcu też trzeci raz. Musiałem, po prostu musiałem w końcu wygrać. Po raz kolejny przegrałem. Chciałem zagrać czwarty raz lecz Kate zaczęła marudzić.
K- Błagam, Niall, nie. Skończmy  z  tym. Mam dość - zaśmiała się
N- Ale ja ..
K- Niall - zrobiła minę zbitego psiaczka
N- Dobra, już dobra.
K- Dziękuję ! - uśmiechnęła się promiennie
N- Skoro wygrałaś ze mną trzy razy w warcaby to i walkę o dziecko też wygrasz - uśmiechnąłem się lekko oraz puściłem jej oczko
K- Mam taką nadzieję. - pogłaskała się po brzuchu
Gdy tak na nią patrzyłem widziałem w niej radość bijącą na wieść, że w środku niej znajduje się mały człowieczek, który najprawdopodobniej przyjdzie na świat za niecałe osiem miesięcy. Sam byłem strasznie tym podekscytowany. Cały czas się uśmiechała. Dało się zauważyć, iż jest z tego powodu bardzo szczęśliwa. Ostatnio taką ją można było zobaczyć kiedy jej relacje z Lou były idealne.
Po pięciu minutach wyszedłem z transu.
N- Słuchaj, to ja teraz pojadę ci po jakieś rzeczy do domu i będę góra za jakąś godzinkę.
K- Nie musisz ..zadzwonię po Josh'a - uśmiechnęła się
N- Czyli masz mnie dość ?
K- Nie, nie o to chodzi .
N- Widzę ..
K- Dobra, przywieź mi jakieś kosmetyki, ręczniki .. piżama powinna być w szafie no i parę ubrań. Wiesz ...takie najpotrzebniejsze rzeczy.
N- I o to mi chodziło - uśmiechnąłem się dumnie - A właśnie ..co mam mówić chłopakom  ?
K- hmm ...może .. może powiedz im, że od dłuższego czasu bolą mnie stawy i w końcu pojechałam do szpitala  i teraz będę miała badania i takie tam ..hmm ? Dobre czy złe ?
N- Może jakoś przejdzie, jak nie to dopracuję - wystawiłem jej język
K- Dziękuję - pocałowała mnie w policzek
Pomachałem jej oraz wyszedłem stamtąd.
W samochodzie mnóstwo myślałem nad tym co mam powiedzieć chłopakom. Przyznam szczerze, że obawiałem się, iż mogą mi nie uwierzyć ..szczególnie Liam. On zawsze coś palnie, a ja później nie wiem co mu sensownego odpowiedzieć.
Od wersji Kate nie wymyśliłem kompletnie nic lepszego. Modliłem się tylko aby mi uwierzyli, bo w kłamaniu jestem kiepski.
Wszedłem niepewnie do domu. Wszyscy byli chyba przed telewizorem, bo była jakoś tak cisza. Poszedłem w głąb domu i doszedłem do salonu. Tym razem się nie myliłem. Cała szóstka siedziała przed telewizorem oglądając jakiś denny serial.
N- Hej, co oglądacie ?
Z- Nic ciekawego, a ty gdzie się szlajałeś ?
J- Właśnie ..chyba tylko ty mi zostałeś ..wiesz może gdzie się podziewa Kate ? Cały dzień się nie odzywa, martwię się, a nie wiem co się z nią dzieje.
N- Cały dzień byłem z nią.
H- Co ?!
N- To.
Liam- I gdzie ona teraz jest  ?
I tu już musiało zacząć się moje kłamstwo. Nie lubiłem kłamać, ale co miałem zrobić innego.
Na chwilę się zaciąłem i patrzyłem pokolei na każdego z nich.
Liam- Niall ? Powiesz nam w końcu gdzie ona teraz jest ?
N- Słuchajcie od razu mówię ..to nie była moja wina ..po prostu to co możecie zobaczyć w gazetach to właśnie ona zwijała się z bólu, bo ..
Lou - Niall !
N- Jest w szpitalu ..
Lou - Co ?!
N- Ale wszystko już jest pod kontrolą ..
J- Zawieź mnie do niej !
N- Ok ..tylko wezmę te rzeczy, które chciała.
L, Z, Lou, H - Jedziemy z wami !
N- To nie najlepszy pomysł .. - w tym momencie prawie zabili mnie wzrokiem - Dobra, pojedziecie.
Szybko pobiegłem na górę, wziąłem wszystkie potrzebne jej rzeczy oraz spakowałem do małej torby. Na dole wszyscy byli gotowi już do wyjścia.
Z tego, iż było nas zbyt dużo Harry wziął również swój samochód. Ze mną pojechał Josh i Louis, a z nim Liam i Zayn.
Z tego co zaobserwowałem to najbardziej tym wszystkim przejął się Louis. Widziałem potworny strach w jego oczach. Nawet Josh aż tak bardzo tego po sobie nie okazywał.
Po dotarciu na miejsce chłopaki zrobili lekkie zamieszanie, bo  aż trzy pielęgniarki po drodze nas upominały.
Gdy mieliśmy wchodzić do jej sali zatrzymała nas kolejna pielęgniarka.
- To nie czas na odwiedziny. - powiedziała poważnym tonem
N- Wiemy, ale chciałem jej zanieść rzeczy o które prosiła. - patrzyłem na nią błagalnie
- Dobrze, ale wszyscy tam nie wejdziecie. Pani Kate jest bardzo zmęczona.
N- Rozumiemy.
- Tylko trzech, a reszta może przyjść jutro.
J- Ja wchodzę !
- Jeszcze tylko jeden ..
Lou- I ja ! - wykrzczał wręcz jako ostatni Louis
H- Moment. To ja jestem jej chłopakiem, tak ?! - powiedział zbulwersowany Harry
Lou- Teraz chcesz się kłócić ?!
H- Tak.
Lou- To masz problem, bo ja byłem pierwszy !
W tym momencie widziałem już o co chodziło Kate nie chcąc jechać do domu.
- Dosyć ! Bo zaraz żaden z was tam nie wejdzie ! Ten pan był pierwszy - wskazała na Tomlinsona - A pana zapraszam jutro.
H- Zajebiście ! - krzyknął wkurzony
Trochę tego nie rozumiałem, bo przecież podobno jemu o to chodziło, aby Kate i Louis się do siebie zbliżyli, no ale ok. Pozostawię to jednak bez komentarza.
Gdy przekroczyliśmy próg Josh od razu do niej podbiegł i przytulił.
J- Czy ty oszalałaś ?! Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś ?!
K- Też się cieszę, że cię widzę - uśmiechnęła się
N- Nie chcieli nas wszystkich wpuścić, więc pozostali zostali na korytarzu.
J- Jeśli chcesz to może pójdźmy do nich, co ?
Z Kate tylko krzywo na siebie spojrzeliśmy .. w ogóle nie wiedząc co powiedzieć.
N- Wiesz ..ją strasznie wszystko boli ..wręcz nie może chodzić.
K- No, właśnie.
J- umm ..okeej.
K- Louis, a ty co tutaj robisz ?
L- Przyjechałem cię odwiedzić. Takie dziwne ? - zaśmiał się
N- haha, człowieku, jaja sobie robisz. Najbardziej się wystraszył kiedy powiedziałem, że jesteś w szpitalu. -
lekko się zarumienił
L- Zamknij się, co ?
K- Dziękuję. - pocałowała go w policzek
Wszystkie rzeczy, które jej przywiozłem odłożyłem na miejsce. Chwilę z nią porozmawialiśmy po czym poprosiła mnie i Louis'a abyśmy zostawili ją samą z Josh'em. Oczywiście wiedziałem dlaczego, więc na pożegnanie krzyknąłem jej tylko :
N- Powodzenia !
K- Dzięki Niall - puściła mi oczko
Poszliśmy z Lou na korytarz do chłopaków. Po drodze Louis pytał mnie o co chodziło lecz ja byłem nieugięty.


                                                         * Oczami Kate *



K- Ja ci muszę coś powiedzieć ..
J- Ale co takiego ?
K- Bo tak naprawdę to nie chodzi o żadne stawy ..
J-  A o co ?  - spojrzał przerażony
K- Jestem w zagrożonej ciąży, a że nie mieli miejsc na odpowiednim dla mnie oddziale to zostawili tu .. - powiedziałam na jednym tchu bojąc się jego reakcji - Wiesz tylko ty i Niall ..i nikt więcej ma się nie dowiedzieć ..
J- ...




________________________________________________________
Iiiii ? Co o tym myślicie ? xd
Ja sądzę, że jakieś takie to dziwne jest ;o
Oczywiście to tylko moje zdanie ..; )
Ochh...przed wami nie da się nic 'ukryć' ;oo ;D
GŁOSUJCIE W ANKIECIE :)
Do następnego kochani xx



                              



Niall i Josh :)


                    


Louis :)


                   



Harry :)

piątek, 1 lutego 2013

Birthday Harry ♥






Nasze Hazziątko ma dzisiaj 19 urodzinki ! :D
Wiem, że tego nie zobaczy, ale chciałam mu życzyć wszystkiego co naaaajlepsze ^^
Żeby się dla nikogo nie zmieniał, aby był zawsze naszym kochanym Harry'm Styles'em :))