niedziela, 17 lutego 2013

The Versatile Blogger 4 =]






Zostałam nominowana przez : Karolina Tomlinson :D
Dziękuję i jestem wam wszystkim bardzo wdzięczna <3




                                 




Fakty o mnie :


1. Moim ulubionym przedmiotem jest Angielski <3
2. Dużo łatwiej przychodzą mi do głowy języki obce i mam z nich najlepsze oceny.
3. west highland white terrier ...kocham tą rasę psów i bardzo bym chciała mieć takiego albo Golden Retrievera.
4. Jestem na około piątym miejscu z najwyższych dziewczyn z klasy.
5. O tym blogu z mojego otoczenia wie tylko moja best friend i kiedyś coś wspominałam mamie.
6. Cieszę się, że mam brata,  a nie siostrę. <3
7. Kocham czytać wasze blogi, ale za książkami niezbyt przepadam :)

sobota, 16 lutego 2013

The Versatile Blogger 3 ^^





Dostałam nomincję od Darcy Styles za co bardzo, ale to bardzo dziękuję <33





                           





Fakty o mnie :

1. Należę do osób, które nie są zbytnio spontaniczne.
2. Z niektórymi osobami choć znam się wiele lat to jeszcze nigdy się z nimi nie pokłóciłam ;o
3. Nigdy nie sądziłam, że mój blog będzie miał tyle wyświetleń, obserwujących, komentarzy, czytelników <3
4. Moje włosy są koloru ciemny blond, ale wyglądają jakby miały pasemka (choć wcale ich nie robiłam)
5. Wkurzają mnie osoby, które uważają się za niewiadomo kogo.
6. Wolę mieszkać w bloku niż domku jednorodzinnym.
7. Moim ulubionym filmem jest ' LOL '.

Rozdział 37









Znałam doskonale ten głos. Mógł należeć tylko do jednej osoby, a mianowicie do niej. Był tu mój koszmar z młodszych lat.
- Kogo ja tu widzę .. - zaśmiała się
K- Rose ! Co ty tutaj robisz ?!
R- To Veronica nic ci nie mówiła, że przyjdę ? No, tak. Pewnie chciała żebym zrobiła ci niespodziankę, więc jestem ! - uśmiechnęła się szeroko
Nienawidziłam jej. Zniszczyła mi życie. W końcu to ona rozwieszała te wszystkie zdjęcia po szkole i rozsiewała przeróżne plotki o mnie. Nie rozumiem jak można być aż tak podłym. Co ja jej takiego zrobiłam ?
Odeszłam od niej. Chciałam jak najszybciej stracić ją z pola widzenia. W ogóle za kogo ona się uważa. Nie jest żadną księżniczką jak myśli od zawsze. To, iż rodzice ją rozpuszczają od małego nic nie oznacza.
Za chwilę Louis pojawił się obok mnie.
L- Co jest ? - spojrzał na Rose
K- Nic.
L- To ona ?
K- Tak.
Przytulił mnie. Staliśmy tak przez jakiś czas dopóki Rose nie podeszła do Lou.
R- Ty chyba nie wiesz w co się pakujesz ...ona jest taka pusta, że szok normalnie. Leci tylko na twoją kasę. Lepiej ją zostaw teraz niż później ..jeszcze narobi ci długów, a później zostawi.
L- Nigdy jej nie zostawię. - mówił patrząc w moje oczy oraz wpił się w moje usta
Widziałam tylko jak Rose stoi rozczarowana zachowaniem Lou. Chciałam być pewna teraz tylko jednego. Czy to co jej powiedział było prawdziwe.
Chciałam odejść lecz ta złapała za kawałek mojej sukienki, rozrywając ją przy tym.
K- Co ty wyprawiasz ?
R- To był wypadek.
K- No pewnie. - miałam ochotę jej przywalić
R- Chyba się nie gniewasz ?
K- Ależ nie. Skądże. - uśmiechnęłam się chamsko
L- Chodźmy stąd - szepnął mi na ucho
Niecierpiałam tej Rose. Od małego miałam przez nią problemy, to jeszcze zniszczyła moją nową sukienkę, w którą i tak ledwo się mieszczę.
Usłyszałam jakieś dzwonienie do drzwi frontowych. Okazało się, że przywieźli moją ukochaną walizkę. Zaniosłam ją szybko na górę oraz poszłam do ogrodu gdzie czekał na mnie Louis.
Po chwili z Lou trzymając się za ręce chodziliśmy po ogrodzie. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy, wspominaliśmy.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś próbuje dosięgnąć mojej sukienki. Gdy się odwróciłam ujrzałam ślicznego malutkiego chłopczyka. Miał około roczek, nie więcej.
Na jego widok uśmiech od razu pojawił mi się na twarzy. Kucnęłam przed nim i Louis także.
K- Cześć mały - złapałam go za malutką rączkę
Nie mogłam uwierzyć, że ja też za kilka miesięcy będę trzymała takiego słodziaka na rękach albo dziewczynkę.
L- Gdzie masz mamusie ?
Ten na niego spojrzał i się rozpłakał. Zaśmiałam się oraz wzięłam chłopca na ręce. Zaraz już się uspokoił i uśmiechał nawet chwilami. Zaczął bawić się moimi włosami.
Spojrzałam na Louis'a. Macał się po twarzy, przeglądał od góry do dołu.
L- Kate .. - zaczął niepewnie
K- Tak ?
L- Czy ze mną jest coś nie tak ? - zapytał przerażony
K- hahaha, będziesz się teraz przejmował, że dziecko przez ciebie zaczęło płakać ? - zaśmiałam się
L- A nie ? Zapytałem tylko gdzie ma mame, a on w płacz.
K- Może coś zobaczył albo zrobiłeś dziwną minę czy coś. Louis tych powodów może być wiele .. - starałam się go jakoś uspokoić
L- Ty go wzięłaś na ręce i przestał płakać !
K- No bo poczuł się bezpieczny !
L- A jeśli nawet moje dzieci będą się mnie bać ..albo .. - wpiłam się w jego usta nie zważając na to czy mam dziecko na rękach, nawet zaczął bić brawo na co z Lou zaśmialiśmy się przez pocałunek
Po odczepieniu się od siebie Louis był bardzo zaskoczony tym co właśnie zrobiłam.
K- Nie gadaj aż tyle - szepnęłam - Na pewno będziesz kochającym i wspaniałym tatą. - uśmiechnęłam się niepewnie
Wiedziałam, że tak będzie. Chciałam mu powiedzieć, ale nie mogłam.
Nie teraz kiedy dla niego najbardziej liczy się kariera. Chcę, aby się rozwijał. Wiem, że kocha to co robi ..tak więc niech się spełnia. I tak kiedyś będę musiała mu powiedzieć o dziecku, ale nie teraz. Ani Niall ani Josh nie zmienią mojej decyzji. Sama ją podejmę kiedy będzie najlepszy moment o wyjawieniu mu prawdy. Kocham go całym sercem dlatego też chcę aby spełniał marzenia i robił to co kocha. Nie będziemy mu w tym przeszkadzać.
Staliśmy tak z chłopcem w tym samym miejscu jakiś czas dopóki nie przyleciała do nas jakaś młoda kobieta.
- Jak dobrze ! Znaleźliście moje dziecko - odetchnęła z ulgą
Uśmiechnęłam się do niej po czym podałam malca. Zaczęła go całować po całej główce ze szczęścia.
L- Może moglibyśmy go zabrać na malutki spacer ?
- W sumie .. dobrze. Tylko uważajcie na niego i go nie zgubcie !
K- Dobrze.
Louis wziął malucha za jedną rączkę, a ja za drugą.
Choć było już dosyć ciemno udaliśmy się z nim na plac zabaw, który był niedaleko. Poszliśmy z nim tylko na huśtawkę, bo jedynie ona była najbardziej oświetlona przez pobliską latarnię.
Wzięłam małego na kolana i zaczęłam się z nim bujać. Louis natomiast usiadł obok nas.
L- Dzwoniła do mnie.
K- Kto ?
L- Eleanor.
K- Z tego co wiem to twoja dziewczyna, więc chyba to nic dziwnego, nie ?
L- Uważa, że spędzam z tobą za dużo czasu.
K- Wracaj do Londynu. - wymusiłam uśmiech
L- Nie, nie zostawię cię tu samej.
K- Louis..tak będzie lepiej ..nie chcę psuć wam związku.
L- A co to za związek ! Ona i tak chce otwarty związek, taki bez zobowiązań, więc sama widzisz jak jest. To raczej ja nie powinienem wchodzić pomiędzy was ..ciebie i Harry'ego. Widać, że się kochacie.
K- Louis przecież ..
L- Nic nie mów. Po prostu jak wrócimy do Londynu ja zajmę się Eleanor, a ty Harry'm. Nie mogę przeszkadzać prawdziwej miłości.
Poczułam ukłucie w sercu. Przecież to nie była prawda. Ja kochałam Harry'ego, ale jak brata, przyjaciela. Nie jak chłopaka. Gdziekolwiek bym się nie znalazła zawsze myślałam o Louis'ie, ale kiedy to powiedział nic mi nie mogło przejść przez gardło. Po prostu zaniemówiłam. Nie wierzyłam, iż może do tego momentu kiedykolwiek dojść.
K- Czyli to wszystko co było pomiędzy nami ..to koniec ?
L- Nie ! Kate ..mi nie o to chodzi ! Po prostu chcę żebyś była szczęśliwa ..oboje żebyście byli szczęśliwi. Dla mnie już za późno, więc chciałbym aby tobie, wam się udało.
K- Na nic nie jest za późno.
L- Na to akurat jest ..uświadomiłem to sobie już jakiś czas temu.
K- Dlaczego tak szybko się poddajesz ?
L- Ja się nie poddaję ..po prostu daję ukochanej osobie odejść, bo ją kocham i chcę jej szczęścia.
Nie wiedziałam o kogo mu chodziło w tym momencie. Może o Eleanor, jakąś miłość z dzieciństwa, a może nawet o mnie ? To ostatnie wykluczałam. Nie ma uzasadnienia dlaczego, poprostu tak było.
Przytuliliśmy się do siebie mocno.
Przerwało nam dziecko, bo się rozpłakało. Pewnie było mu już chłodniej i zgłodniał, więc Louis wziął go na ręce oraz udaliśmy się do domu.
Tym razem nie płakał u niego na rękach. Wręcz przeciwnie, był bardzo zadowolony z tego powodu. Najbardziej rozśmieszał mnie gdy łapał nos Lou i zaczął mocno ściskać.
Gdy doszliśmy na miejsce oddaliśmy chłopca mamie, a my poszliśmy na górę.
Zdjęłam jak najszybciej buty gdyż strasznie mnie obtarły. Louis położył się na łóżku, a ja oparłam głowę o jego brzuch tak że razem układaliśmy literę 'T'. Po paru minutach siedzenia w ciszy Louis zaczął bawić się moimi włosami.
L- Może spędzimy taką przedślubną noc ?
K- haha, nie ma takiej - wystawiłam mu język
L- Ale zawsze może być.
K- Nie jesteśmy nawet zaręczeni, to jak ty chcesz spędzić przedślubną noc  ?
L- Jak nie jak tak.
K- Louis - zaśmiałam się
L- Cii .. - zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi
K- Louis my naprawdę nie powinniśmy - ledwo wyszły te słowa ze mnie
L- Prawie jesteśmy żonaci, więc .. - uśmiechnął się zachęcająco
Po chwili wpił się w moje usta. Chciałam to przerwać, ale nie potrafiłam. Z sekundy na sekundę pogłębialiśmy nasze pocałunki.
Czułam jak Louis próbuje zdjąć ze mnie sukienkę. Nie sprzeciwiałam się. Sama żeby nie być dłużną rozpinałam jego koszulę. Już po kilku chwilach byliśmy oboje nadzy.
Bez żadnej 'gry wstępnej' Louis wszedł we mnie. Najpierw poruszał się we mnie delikatnie, a później coraz szybciej. Cudowne uczucie rozrywało mnie od środka.
Po jakimś czasie skończyliśmy stosunek.
L- Dziękuję - musnął moje usta
K- To ja dziękuję - pocałowałam go w policzek
Wtuliłam się w jego tors oraz oboje po paru chwilach położyliśmy się spać.




__________________________________________________________
Koniec :)
I jak wrażenia po nim  ?
Bardzo was przepraszam za tą zwaloną końcówkę !
Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;**
Do następnego xx



                        

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 36







'' Wzięłam głęboki oddech oraz podeszłam do niej. ''





Moje kroki na początku były niepewne tego co robią lecz jednak szły dalej nie zważając uwagi na moje myśli.
K- O czym chciałaś rozmawiać ?
E- Proszę, usiądź - posłała mi ciepły uśmiech
Zajęłam miejsce obok niej i patrzyłam w poruszającą się wodę w basenie.
E- Nie rozumiem dlaczego mnie tak nie lubisz ..chociaż nie, rozumiem. Zabieram ci ojca.
K- Nie ! To nie tak. Ciebie lubię, ale gorzej z twoją córką,  a ojca już dawno nie mam.
E- Nie mów tak, on cię kocha.
K- Nie prawda, ani on ani mama.
E- Proszę nie wyjeżdżajcie jeszcze, jeżeli nie potrafisz zrobić tego dla taty to postaraj się zrobić to dla mnie. Zależy mi na waszej obecności. Ten grill dzisiaj to będzie większość mojej rodziny, chciałam żebyście się poznali.
K- Dobrze, zostaniemy. - odpowiedziałam po krótkim zastanowieniu oraz uśmiechnęłam się lekko
E- Nawet nie wiesz jak się cieszę - przytuliła mnie
Była już dwunasta.
Poszłam szybko założyć moje wczorajsze rzeczy, bo chciałam iść do sklepu po jakieś normalne ciuchy. Przecież nie mogłam pójść w ubraniach Lou.
Do pokoju nagle wszedł Louis.
L- Co ty robisz ?
K- Idę na miasto, muszę jakieś ciuchy sobie kupić.
L- Nie wyjeżdżamy ?
K- Jednak nie. Edith mnie namówiła.
L- To idę z tobą.
K- To pospiesz się !
L- Ja już gotowy jestem.
Pociągnęłam go w stronę wyjścia. Wzięłam kluczyki od ojca oraz wręczyłam je Lou prosząc aby poprowadził. Oczywiście się zgodził.
Tatuś musiał sobie sprawić niezłą zabawkę, jaką było porsche.
L- Niezła bryka - zagwizdał
K- Zamknij się już i jedźmy - zaśmiałam się
L- Ja od małego nie byłem tak rozpieszczany - wystawił mi język
K- Zapewniam cię, że miałeś o wiele lepsze dzieciństwo niż ja - puściłam mu oczko
Nie odezwał się na to nic tylko ruszył do centrum. Na początku jazdy radio było włączone, ale ciągle było coś po francusku z czego nic nie rozumieliśmy, więc w końcu wyłączył radio.
L- Mogę cię o coś zapytać ?
K- No dawaj.
L- Z tym Adamem to ..
K- Nic nas nie łączy.
L- Chodzi mi o przeszłość - wystawił mi po raz kolejny od paru minut język
K- Nie, po prostu przyjaciele z ławki, ale on i tak siedział ze mną z przymusu. Nauczycielka go do mnie przesadziła za gadanie, a już wtedy siedziałam sama. To była jakaś piąta klasa.
L- Przykro mi, ale wydaje się, że on cię serio lubi.
K- Może, nie wiem. Jakoś mało mnie to obchodzi teraz.
Resztę drogi jechaliśmy w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Po pewnym czasie dojechaliśmy do centrum.
Wyszłam z samochodu oraz od razu pomknęłam w stronę najbliższych sklepów.
K- Louiss ! Pomóż mi !
L- Co ?
K- Co ja mam kupić, w co ja mam się ubrać na tego grilla ?
L- Mówiąc 'grill' zwykle wszyscy mają na myśli mini imprezę, więc kup jakąś sukienkę - uśmiechnął się dumnie
K- W sumie to ..niezły pomysł - uśmiechnęłam się - Dzięki za radę - pocałowałam go w policzek
Oblecieliśmy po godzinie większość sklepów. W żadnym nic nie było takiego żeby mi wpadło w oko. Louis patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, widać było, iż miał dosyć tego łażenia. Zresztą ja również.
W kolejnym sklepie przeglądałam wieszak po wieszaku.
K- Looooui ! Pomóż ! - spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem na co ja mu odpowiedziałam miną zbitego psiaka
L- Dobra. Poszukam ci czegoś.
K- Jesteś kochany - pocałowałam go ponownie w policzek
Przejrzał parę wieszaków.
L- Ups. Nic nie widzę.
K- Louis ! - spojrzałam na niego z wyrzutem
L- No przepraszam. Ja już nie mam sił na nic. Chcesz kawę ?
K- Świetna zmiana tematu.
L- No wiem.
K- Dobra, idź ja zaraz coś znajdę i wychodzę w końcu stąd.
L- Na pewno ?
K- Idź.
L- Dziękuję - tym razem on pocałował mnie w policzek
Louis'a straciłam z pola widzenia, a ja dalej przeglądałam wieszaki z sukienkami. W pewnym momencie pomyślałam czy nie kupić sobie jednak spodni, ale jednak znalazłam to czego szukałam. Gdy zobaczyłam tą sukienkę zamarłam. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Niby zwykła, ale jak dla kogoś kto szukał ją taki czas to była perfect.
Poszłam od razu z moim rozmiarem do przymierzalni. Już trochę było widać brzuszek, bo parę dni temu zaczął się trzeci miesiąc. Strasznie szybko ten czas leci, zdecydowanie za szybko. Te lepsze chwile mogły by trwać nawet wiecznie.
Jakimś cudem po paru próbach wbiłam się w tą sukienkę. Pasowała idealnie, tymbardziej, że w tym samym sklepie widziałam do niej świetne buty. Los jednak mi się odwdzięczył za tak długie poszukiwania.
Z nową sukienką oraz butami udałam się do kasy.
Stałam w dwuosobowej kolejce. Kiedy nadeszła moja kolej kasjerka dziwnie się zachowywała. Spakowała rzeczy i nie chciała żadnych pieniędzy.
K- Ile mam zapłacić ?
- Nic. - uśmiechnęła się
K- Nie rozumiem.
- Jest już wszystko zapłacone.
K- Ale jak ..
- Ten pan już za wszystko zapłacił. - wskazała na opartego o framugę Lou z kawą w ręku
K- Acha, dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia.
Wzięłam torby z ciuchami i udałam się w stronę wyjścia. Louis ciągle się do mnie uśmiechał.
L- I jak ?  Kupiłaś coś ?
K- Wiesz ..śmieszna sprawa. Jakiś koleś za mnie zapłacił. Dziwne, nie ? Nawet nie wiedział co kupuję.
L- Naprawdę ?! Rzeczywiście dziwna sprawa. - udawał zaskoczonego
K- Dobra. Teraz poważnie ..ile jej dałeś ?
L- A co cię to obchodzi ?
K- Louis ! Czy ty w ogóle widziałeś cenę tych butów i sukienki !?
L- Buty też kupiłaś ? Ale super ..weź pokaż.
K- Louis !
L- No co ? Wystarczy, że podziękujesz, ale tak ładnie podziękujesz - poruszył śmiesznie brwiami
K- Dziękuję.
L- A-a-a - wskazał na policzek
Przekręciłam oczami i wspięłam się na palcach trochę, aby móc sięgnąć jego policzka. Już prawie go pocałowałam w ten policzek lecz on przekręcił szybko głowę, że pocałowaliśmy się w usta.
Po paru sekundach oprzytomniałam i odkleiłam się od niego.
K- Co ty robisz ?
L- Całuję się z tobą, nie widać ?
K- Louis ..ty masz Eleanor, ja Harry'ego ..zaraz jeszcze ktoś nam zrobi zdjęcie, będzie afera i wybuchnie skandal, bo wielki gwiazdor zdradził swoją dziewczynę, a Harry'ego dziewczyna jest z nim tylko dla kasy co .. - znów mnie pocałował
Nagle świat się zatrzymał. Byłam ja, nasze dziecko i on. Nikt ani nic więcej. Oddałam się pocałunkowi. On tak cudownie całował, że nie potrafiłam przestać.
L- Zbyt dużo gadasz.
K- Louis - jęknęłam
L- Chodź - pociągnął mnie za rękę - Czas się zbierać.
Udaliśmy się do samochodu. W środku dużo myślałam o tym co się wydarzyło. W pewnym sensie aż mnie to przerażało.
K- Jutro wyjeżdżamy do Londynu, nie ?
L- Pojutrze.
K- Dlaczego ?
L- Bo tak.
K- Zobaczymy.
Po piętnastu minutach byliśmy pod domem. Na zewnątrz trwały wielkie przygotowania do grilla. Ja natomiast poszłam do pokoju się przygotować. A Louis poszedł chyba im pomóc we wszystkim.
Pierwszym moim punktem zachaczenia była toaleta.
Wzięłam długą kąpiel. Strasznie mi ona pomogła na moje bolące nogi.
Gdy wyszłam z wanny wzięłam się za moje włosy. Nie robiłam z nimi nic szczególnego, bo tylko podkręciłam końcówki. Zrobiłam sobie lekki makijaż i byłam gotowa. Kupiłam tą sukienkę, więc i ją założyłam na siebie.
Kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół. Z lekkim opóźnieniem, bo piętnaście minut różnicy, ale co tam.
Wchodząc na ogród widziałam jak Elizabeth się do mnie uśmiechnęła na co jej odpowiedziałam tym samym. Ni z tąd ni z owąd obok mnie pojawił się Louis.
L- Zatańczysz ? - podał mi rękę
K- Pewnie. - uśmiechnęłam się do niego promiennie
Leciała w tle wolna piosenka. Zaczęliśmy się kołysać  w jej rytm. Chwilami Lou szeptał mi coś na ucho przygryzając przy okazji płatek mego ucha.
L- Ślicznie wyglądasz w tej sukience.
K- Dziękuję.
L- Nie wiem tylko po co chciałaś żebym ja ci wybierał. Na pewno byłaby gorsza niż ta którą wybrałaś. - musnął moje usta.
Pocałunek z każdą sekundą się pogłębiał. Było mi z nim tak dobrze. Nigdy nie potrafię mu się oprzeć.
Za jakiś czas odkleiłam się od niego oraz wtuliłam w jego tors.
Po kilku piosenkach postanowiłam przywitać, a przy okazji zapoznać się z rodziną Elizabeth.
Nagle usłyszałam pewien głos.








________________________________________________________________
Koniec :))
Dzisiaj walentynki <3
A ja jak zwykle #foreveralone ;/
Mam nadzieję, że chociaż niektóre z was świetnie spędzają to święto! ;***
Dziękuję za ponad 30 000 wyświetleń ! *_____* Jesteście niesamowici <33
Do następnego, KOCHAM WAS <33





                        Tumblr_mhvefol0up1rczg0co1_500_large


Kate :D ( wiem, że trochę inna ta sukienka, ale co tam ;p )



                        Favim.com-21259_large



                Tumblr_lyexmz3poc1qjlof2o1_500_large



Louis i Kate :D



                     

Imagine ♥





W TYM IMAGINE MOŻECIE SOBIE WYBRAĆ Z KIM GO CHCECIE CZYTAĆ ;)




Dzisiaj walentynki. Nie uznawałaś zbytnio tego święta, ale cóż poradzić. Nie każdy musi je lubić. Tego dnia jak zawsze było naokoło pełno szczęśliwych par. Ty nie byłaś za bardzo szczęśliwa, bo nie było JEGO przy tobie. Tak, jesteś dziewczyną Harry'ego/Louis'a/Niall'a/Zayn'a/Liam'a ( wybierzcie sobie ). Cała piątka jest teraz w trasie i nie mogli przyjechać.
Szłaś ulicami Londynu. O dziwo była ładna pogoda, świeciło słońce, żadnych chmur na niebie. Mało kiedy można było zobaczyć takie coś w tym mieście. Pomimo tego uwielbiałaś je. Nie miałaś zamiaru nigdy stąd wyjeżdżać.
Szłaś bez określonego celu lecz nagle zadzwonił do ciebie telefon. Była to twoja przyjaciółka [I.T.P].
Ty-  Halo ?
- Hej - powiedziała zadowolona - Co dzisiaj robisz ?
Ty- Nic ..jak wiesz.. ten dzień spędzam sama, a ty ?
- Ja w sumie też - zawahała się - Słuuuchaj .. może spotkamy się za piętnaście minut w Milkshake City  ?
Ty- No pewnie ! To pa.
- Pa. - rozłączyła się
Kochałaś ją jak siostrę. Znała cię jak nikt inny. W sumie to dzięki niej poznałaś swojego ukochanego.
Dwa lata temu [I.T.P] była ogromną fanką One Direction, teraz też jest, ale już bardziej się opanowała kiedy zaczęłyście z nimi spędzać o wiele więcej czasu niż sobie mogłyście wyobrazić. Błagała cię, abyś poszła z nią na koncert. Dosłownie jeden koncert, a zmienił całe twoje życie. Przez cały cały występ chłopców  nie spuszczałaś wzroku z Harry'ego/Louis'a/Niall'a/Zayn'a/Liam'a, a on z ciebie. Później poszłaś wraz z przyjaciółką za kulisy na rozdawanie autografów przez chłopców. Właściwie tam to się stało. Wtedy twój obecny chłopak poprosił cię o numer telefonu, później ciągłe spotkania aż staliście się parą do teraz.
Tak naprawdę każdy chciałby spędzić walentynki z ukochanym, no bo kto nie.
Rozmyślając tak doszłaś w końcu do Milkshake City gdzie umówiłaś się z [I.T.P]. Wchodząc do środka rozglądałaś się na wszystkie strony szukając wzrokiem przyjaciółki. Nigdzie jej nie było, więc zajęłaś miejsca przy jednym ze stolików.
Po chwili do lokalu wbiegła zdyszana [I.T.P].
- Strasznie cię przepraszam, ale były okropne korki i ledwo dyszę. - opadła na siedzenie
Ty- Spoko, to ty siadaj, a ja pójdę nam coś zamówić.
- Ja chcę ..
Ty- Tak, wiem. To co zawsze - zaśmiałaś się
Za każdym razem przychodząc tu zamawiałyście to samo czyli shake'a 1D. Podeszłaś do kasy, zamówiłaś, zapłaciłaś i wróciłaś do stolika gdzie czekała przyjaciółka. Podałaś jej napój, a ta jak szybko go dostała tak też szybko pochłonęła. Zanim się obejrzałaś nie miała już połowy.
Siedziałaś rozglądając się na boki. [I.T.P] coś do ciebie mówiła, ale ty jej nie słuchałaś zbytnio, bo twoje myśli były skierowane tylko do jednej osoby. Zastanawiałaś się gdzie jest, co robi. Niestety mogłaś go zobaczyć dopiero za dwa tygodnie.
Nagle ocknęłaś się, bo przyjaciółka zaczęła machać ci przed oczyma rękoma.
- Halo ?! Żyjesz ?
Ty- Co ? Tak, tak. - wymusiłaś uśmiech
- No napisz do niego ! Cokolwiek - zaśmiała się
Ty- Skąd wiesz o czym myślę ?
- Ty zawsze o nim myślisz - uśmiechnęła się
Ty- Wcale, że nie !
- No pisz tego głupiego sms'a !
Ty- Pewnie ma koncert albo wywiad lub po prostu jest zajęty ..
- Nic się nie stanie jak napiszesz mu te dwa słowa no i może buźkę do tego - uśmiechnęła się szeroko
Spojrzałaś na nią niepewnie. Nie wiedziałaś co robić. Chciałaś do niego zadzwonić jakoś wieczorem, tak żeby miał dla ciebie na pewno czas, a nie kiedy pewnie jest czymś zajęty. To wszystko jednak było dla ciebie zbyt silne.
Napisałaś mu sms'a :
' Wszystkiego Najlepszego z okazji Walentynek kochanie ! Kocham Cię <3 '
Po wysłaniu [I.T.P] zapytała :
 - Od razu lepiej, nie ? - zaśmiała się
Ty- Moooże ? - wystawiłaś jej język
- Jesteście tacy słodcy, że aż nie chce mi się na was patrzeć.
Ty- Bardzo śmieszne.  - spojrzała na zegarek
- Wiesz co ..ja już muszę lecieć. - skrzywiła trochę minę
Ty- No pewnie, leć ! Miłej zabawy.
- Dzięki - uśmiechnęła się promiennie
Ty- Moment. Czy ja o czymś nie wiem ?
- No, w sumie to tak.
Ty- Nooo, no mów !
- Idę na randkę z takim jednym chłopakiem.
Ty- Znam go ?
- Tak, ale powiem ci kto to innym razem - wystawiła ci język - Paa - pomachałyśmy sobie
Tak więc ..zostałaś już sama.
Skierowałaś się do waszego domu. Znaczy się twojego i Louis'a/Harry'ego/Niall'a/Liam'a/Zayn'a. Bez niego nie chciało ci się tam nawet wracać. Była tam tylko pusta oraz głucha cisza.
Ciągle spoglądałaś na telefon oczekując od ukochanego sms'a zwrotnego. Nie odpisywał już od kilku godzin, nie miałaś pojęcia co się dzieje lecz wiedziałaś, że jest w pracy. Przynajmniej wmawiałaś sobie taką teorię. Starałaś się w nią wierzyć.
Wróciłaś do domu. Zdjęłaś ciuchy wierzchne oraz usiadłaś wygodnie na kanapie przed telewizorem. W telewizji leciały właściwie na każdym kanale komedie romantyczne. Oczywiście zdażały się wyjątki. Była już jedna z późniejszych godzin, bo osiemnasta trzydzieści.
W pewnej chwili usłyszałaś dzwonek do drzwi. Poszłaś otworzyć, a za drzwiami stał jakiś mężczyzna około trzydziestki.
- Przesyłka dla pani - uśmiechnął się i wręczył mi pudełko
Ty- Mam gdzieś podpisać ?
- Tak, w tym miejscu. - wskazał na papier
Podpisałaś i weszłaś do salonu. Udało ci się ledwo odłożyć pudełko, a znów ktoś dzwonił.
- Kwiaty dla pani - uśmiechnął się mężczyzna lecz tym razem inny niż poprzednio
Ty- Dziękuję.
Weszłaś do kuchni w poszukiwaniu jakiegoś wazonu na piękny bukiet jaki przed chwilą dostałaś. Za chwilę usłyszałaś kolejny dzwonek do drzwi.
Nie no, co jest  ? - pomyślałaś
- Prezent dla pani - kolejny inny mężczyzna uśmiechnął się do ciebie wręczając ogromnego misia z sercem, na którym napisane było ' I love you '
- Dziękuję.
Tym razem nie udało ci się nawet dojść do salonu, bo po raz kolejny zadzwonił dzwonek.
- Czekoladki dla pani - uśmiechnął się jeszcze inny mężczyzna wręczając bombonierkę
Ty- Dziękuję. -  powiedziałaś znudzona
Modliłaś się żeby znów nikt nie zadzwonił, bo miałaś tego dość. Tego ciągłego chodzenia do drzwi. Zaczęłaś odliczać sekundy. Na szczęście po odliczeniu piętnastu nikt nie zadzwonił do drzwi. Czyli pewnie już nikt nie zadzwoni do drzwi.
Tak więc włożyłaś bukiet do wazonu, misia położyłać obok waszego łóżka, a czekoladki zostawiłaś w kuchni. Zostało ci jeszcze pudełko.
Otworzyłaś je i ujrzałaś piękną sukienkę. Postanowiłaś ją przymierzyć. Leżała na tobie idealnie. Domyślałaś się, że może być  to tylko od NIEGO. Bo tylko on znał twój rozmiar sukienki, ulubione czekoladki, ulubione kwiaty, ale co z tego skoro jego tu nie było.
Mimo wszystko nie przebrałaś się tylko siedziałaś w tej sukience. Było ci aż żal jej zdejmować.
Z głuchej ciszy usłyszałaś czyjść głos w ogrodzie. Wystraszyłaś się, bo gdy wyjrzałaś przez okno nikogo nie widziałaś. Otworzyłaś delikatnie drzwi ogrodowe i wyszłaś powoli na taras. Twoje kroki były bardzo ostrożne.
Nagle z krzaków wyszedł Harry/Louis/Niall/Zayn/Liam ubrany w garnitur z różyczką w ręku, śpiewający ' Little Things '. Łzy zaczęły spływać po twoich policzkach. Nie mogłaś ich powstrzymać.
Gdy skończył śpiewać podszedł do ciebie i namiętnie pocałował.
Ty- Skąd ty się tu wziąłeś ? - zapytałaś zdziwiona
- Przyjechałem. Nie mógłbym pozwolić żeby moja ukochana była sama w taki dzień - posłał ten zniewalający uśmiech
Ty- Kocham Cię - wyszeptałaś
- Ja ciebie bardziej - musnął twoje usta
Resztę wieczoru spędziliście razem spędzając bardzo miło czas.




_________________________________________________________
Koniec ;3
Przepraszam, że trochę taki nie udany, ale przynajmniej jakiś jest :)
A chciałam wam zrobić ' przyjemność ' pisząc specjalnie imagine walentynkowego. :))
Liczę, że jako tako się spodoba ;)
KOCHAM WAS  ♥
Udanych Walentynek ! :D




          

wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 35








Obudziłam się około siódmej rano. Z panującej ciszy wywnioskowałam, że jeszcze nikt nie wstał. Cóż się dziwić. Obok mnie nie było Lou. Było to trochę dziwne, więc zeszłam na dół. Słyszałam z kuchni jakąś rozmowę.
L- To długo się znacie z Kate ?
A- Tak, bardzo długo. Od najmłodszych klas, lat. Oj, działo się, działo. - zamyślił się - Tyle, że nie zawsze była lubiana ..
L- Jakto nie zawsze ? Mówiła, że od początku ..
A- Nie wiem czy powinienem ci to mówić skoro ona od razu tego nie powiedziała ..
L- Nie nalegam, ale lepiej by było gdybyś powiedział ..
A- Na początku kolegowała się z taką lalunią, później tamta zaczęła ją wykorzystywać, a Kate któregoś dnia postawiła się jej.. na drugi dzień wszystko się zaczęło. Rozwieszała po szafkach różne przerobione zdjęcia Kate przy okazji ją tym ośmieszając ..współczułem jej bardzo. Nie miała życia później w szkole..do tego doszedł rozwód jej rodziców..mama nie chciała się nią opiekować zbytnio, ojciec też ..to i tak podziw, iż on sobie o niej przypomniał teraz. Kate wielokrotnie błagała o przeniesienie do innej szkoły lecz nikt jej nie słuchał. Zamknęła się w sobie, później jej brat wyjechał ..zawsze była z nim bardzo zżyta no i mniej więcej tak to wszystko wyglądało. - poleciały mi po policzku łzy słuchając tego
L- Nie sądziłem, że było aż tak źle ..
Weszłam do kuchni.
A- Dzień dobry. Co tak wcześnie wstałaś ? - uśmiechnął się
K- Już jesteś zadowolony Louis  ?
L- Nie rozumiem ..
K- Już wszystko wiesz ..możesz wracać do Londynu. Veronica ma rację ..kto by się chciał zadawać z takim kimś jak ja .. - chłopcy tylko na mnie spojrzeli, jakby mowę im odjęło
Wzięłam coś do picia z lodówki oraz skierowałam się do ogrodu na huśtawkę ogrodową. Miałam na sobie tylko za dużą bluzę Lou, a z rana było jeszcze chłodno, więc zaczęłam się po pewnym czasie trząść z zimna.
Nagle poczułam jak ktoś okrywa moje plecy ciepłym kocykiem, którego tak bardzo teraz pragnęłam.
Louis usiadł tak, że patrzył mi w oczy lecz próbowałam uciec od kontaktu wzrokowego z nim.
L- To, że dowiedziałem się prawdy nie znaczy, że się od ciebie odwrócę czy coś ..nie wiem jakie ty masz tam teraz myśli w głowie, ale na pewno są one błędne. To było w przeszłości ..dla mnie jesteś najcudowniejszą dziewczyną pod słońcem - uśmiechnął się niepewnie
Z zaszklonymi oczami przytuliłam się do niego. Tkwiliśmy tak jakiś czas po którym Louis wziął mnie na ręce oraz zaniósł do domu, gdyż zobaczył, iż trzęsę się z zimna.
Położył mnie na kanapie, pocałował w czoło oraz powiedział :
L- Daj mi chwilę i nie ruszaj się stąd -zaśmiałam się
Po chwili zadzwonił do mnie telefon, na wyświetlaczu pojawił mi się ' Josh ;* ' .
J- Hejka. Jak tam u tatusia ? - zaśmiał się
K- Bardzo śmieszne. Zabiję cię kiedyś za to ..gdyby tu nie było Adama i Lou to chyba by mnie szlag trafił.
J- Aż tak źle ?
K- Wyobraź sobie, że tatuś się żeni, a jego cudowna Edith ma jakże równie cudowną córeczkę Veronicę.
J- O kurwa. Mogłem cię tam nie puszczać w twoim stanie. Omg. Co ja najlepszego zrobiłem ..
K- Dobra, już przestań. I tak na wszystko już za późno.
J- Moment. Czy ty powiedziałaś, że jest tam też Adam..ten Adam ? - zapytał ze zdziwieniem
K- Tak. Jest chłopakiem Veronici.
J- Wiesz ..może jednak powinnaś powiedzieć Lou, co ? - zapytał jakby z nadzieją w głosie
K- Czy ty chcesz mi coś powiedzieć Josh ?! Który z was się wygadał !?
J- No skoro udajecie narzeczonych i że jesteś w ciąży to może czas mu powiedzieć prawdę !
K- Nie, Josh ..na to już jest za późno.
J- Co mi chcesz przez to powiedzieć ?
K- Chodzi o to że pytał mnie czy to prawda z tą ciążą, a ja zaprzeczyłam ..
J- Co zrobiłaś ?!
K- Przestań ! - krzyknęłam do słuchawki, a przy okazji jęknęłam, bo zakuło mnie w dole brzucha
K-  I w ogóle skąd o tym wszystkim  wiesz  ? - zapytałam zdziwiona
J- Wiesz, że jest coś takiego jak telefon ? I wyobraź sobie, że ja i Louis mamy swoje numery .. dziwne, nie ?
K- Nie wyobrażasz sobie jak ja niecierpię z tobą gadać. - znów zakuło mnie w brzuchu
J- Kate, Kate ! Słyszysz mnie ?
K- Nie mogę gadać. - rozłączyłam się
Położyłam się wygodnie na kanapie.
Nie mogę pozwolić, aby temu dziecku cokolwiek się stało. Muszę się mniej denerwować oraz o wiele bardziej pilnować z emocjami. Zamknęłam na chwilę oczy. Poleżałam tak dosłownie parę sekund, bo za chwilę Louis zaczął mnie szturchać.
L- Już ci lepiej  ? - podał mi szklankę z wodą
K- Skąd ...?
L- Josh dzwonił, nie wiedział co się stało.
Wzięłam łyka picia. Louis bacznie mi się przyglądał.
K- Coś się pali - uśmiechnęłam się do niego
L- Co ?! - zerwał się z miejsca i pobiegł do kuchni na co zaczęłam się śmiać
Po pięciu minutach Louis przyszedł z pysznie wyglądającym śniadaniem.
L- Bon Appetit.
Na talerzu leżały grzanki, a na nich napis z ketchupu ' Kate <3 '. Zaśmiałam się na ten widok. On miał na swoich ' Louis <3 ' .
Ugryzłam kęsa, a w tym samym momencie Lou spojrzał na mnie dziwnie.
L- Dobre ?
K- Pycha. - zaśmiałam się
L- Masz, spróbuj mojego ...z napisem Louis są lepsze - puścił mi oczko
K- Tak, na pewno.
Wręcz wepchnął mi do buzi jego grzankę.
L- Mówiłem, że są lepsze - wypiął dumnie pierś
K- No nie wiem, spróbuj - teraz ja mu wsadziłam do buzi moją grzankę
L- Moja lepsza - wystawił mi język
Doszło do tego, że zaczęliśmy się karmić nawzajem. Jedliśmy tak sporo czasu. Louis'owi w tym czasie ciągle dzwonił telefon.
K- Odbierz w końcu.
Spojrzał na mnie niepewnie, nie rozumiałam dlaczego się waha.
L- Halo ?
- ..
L- No hej słońce.
- ...
L- Dobrze, zrobimy tak, no ok. To pa, pa.
K- Aż tak strasznie było ?
L- Nawet sobie nie wyobrażasz jak.
K- Nie przesadzaj.
L- Słuchaj ...ten pocałunek wczoraj to ..
K- Wiem, masz rację. Powinniśmy o nim zapomnieć ..
L- Kate, ja ..
K- Rozumiem Louis - posłałam mu wymuszony uśmiech
Nagle ze schodów zszedł roześmiany od ucha do ucha mój ojciec w samych bokserkach.
K- Może byś się chociaż ubrał ?
- Dzisiaj o 16 robimy grilla ! Przyjdą znajomi Adama i Veronici.
K- Świetnie, więc teraz już się ubierz..nie mam zamiaru oglądać cię pół nagiego chodzącego po domu.
- A sama w nocy co robiłaś ? Już ja słyszałem jakieś jęki, stęki ..
K- Masz racje, bo ty kurwa wiesz co ja robiłam w nocy ..zajebiście. Szkoda tylko, że nie pomyślałeś, iż to nie ja tylko ta twoja Veronica. Zresztą spójrz na siebie ..
- Twój strój jest jednoznaczny.
K- Jestem dorosła i się kurwa ode mnie odwal.
- Następnym razem się lepiej zabezpieczajcie, jeżeli nie chcecie mieć kolejnego bachora.
K- Co ty powiedziałeś ?!
- To co słyszałaś, córcia.
K- Nie nazywaj mnie tak, rozumiesz ?! Mam cię w dupie tak jak i tą twoją całą rodzinkę.
Pobiegłam na górę się spakować. Właśnie. Co spakować, jak ja nie mam mojej walizki.
Postanowiłam jak na razie pojechać do hotelu. Przez ten czas zniknął mi z pola widzenia Louis lecz za parę chwil wpadł do pokoju.
L- Poczekaj ! Nic nie rób ! Idź porozmawiaj z Edith ! Musisz ..błagała mnie wręcz abym cię namówił na tą rozmowę.
K- Dobra. Pójdę choć nie wiem po co i tak tu nie zostanę ani chwili dłużej.
Zeszłam na dół. Obejrzałam się po parterze ..nigdzie nie było Edith. Wyjrzałam przez okno, a ona siedziała na ławce blisko basenu.
Wzięłam głęboki oddech oraz podeszłam do niej.







______________________________________________________________
Podoba się ? :>
Mam nadzieję, że tak ;)))
Przepraszam za przekleństwa i że nie ma zdjęć pod tym rozdziałem ;**
Do następnego kochani xx


W najbliższym czasie mogę tak trochę zaniedbać bloga ( ale postaram się nie :) bo zgłosiłam się na konkurs z polskiego i na razie będę musiała się nad tym trochę bardziej skupić .. a w nim też chodzi o opowiadanie także postarajcie się mnie zrozumieć .. : )

poniedziałek, 11 lutego 2013

Liebster Award 7 ♥





Dziękuuję za kolejną nominację od http://wegreetinlondon.blogspot.com/ <3
Nawet sobie nie wyobrażacie jak się cieszę, że to już 7 :D




Pytania :



1. Ile masz lat ?
14
2. Kto/Co jest twoją inspiracją.
Nie mam nic ani nikogo takiego ..po prostu co mi przyjdzie na myśl to piszę :)
3. Twoje hobby ?
siatkówka, jazda konna i fotografia <3
4. Twój idol ?
Louis Tomlinson <33 Ale pozostałych z 1D też kocham <3
5. Twoja ulubiona książka ?
Zmierzch :)
6. Jak masz na imię ?
Natalia
7.  Na kim w życiu zależy ci najbardziej ?
Jest kilka takich osób
8.  Cieszycie się z koncertu Justina Biebera w Polsce ?
Właściwie to tak :D
9. Czemu zaczęłyście pisać bloga ?
Przychodziły mi do głowy całkiem, całkiem pomysły, więc postanowiłam go założyć :))
10. Czy ktoś wam pomaga w pisaniu bloga ?
Nie, piszę go sama ;)
11. Którego z chłopaków z 1D lubicie najbardziej i dlaczego ?
Louis'a  ..za poczucie humoru, ale też nie tylko za to  ;D