poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 24








Obudziłam się o dziwo w dobrym humorze. Zdecydowałam, iż zrobię to i będę udawała dziewczynę Hazzy. Gdy podniosłam się z łóżka podeszłam do lustra. Nie wyglądałam najlepiej, a szczególnie moje włosy lecz pominęłam ten fakt oraz zeszłam na dół do chłopaków, którzy siedzieli w kuchni.
Zapach naleśników roznosił się po całym domu. Już na samą myśl o nich pragnęłam znaleźć się jak najszybciej na dole.
W kuchni trwała wielka dyskusja na różne tematy. Ale na tyle wielka, że nikt mnie nie zauważył. Podeszłam więc do Harry'ego oraz przytuliłam go od tyłu. Ten lekko podskoczył i odwrócił się w moją stronę. Spojrzałam mu głęboko w oczy oraz zaczęłam mówić tak aby tylko on usłyszał :
K- Jeżeli twoja propozycja nadal aktualna to ... zgadzam się.
Ten się tylko słodko uśmiechnął, a zaraz musnął moje usta.
H- Przepraszam. Chciałem żeby wyszło naturalnie, w końcu Louis patrzy - powiedział lekko zmieszany
K- Nic nie szkodzi - tym razem ja go lekko pocałowałam - W sumie to ja cię powinnam przeprosić ..
H- Za .. ?
K- Że pakuję cię w takie bagno no i że mogę cię zarazić.
H- Nie boję się o to - musnął ponownie moje usta
Nie powiem, ale całował cudownie. Szkoda tylko, że w tym wszystkim był jeden haczyk. Moje serce należało do Louis'a. Mam nadzieję, iż z czasem będzie inaczej. W końcu on jest teraz z Eleanor.
Oczywiście ktoś musiał przerwać :
Z- fuuuj ! Nie przy jedzeniu  !
K- Ooo, zamknij się  !
Podeszłam do braciszka i pocałowałam w policzek.
J- Widzę kochana, że bardzo chcesz mnie zarazić .. - wyszczerzył ząbki
K- Może chcę, może nie - uśmiechnęłam się podejrzliwie
Mój dość dobry humor lekko został zepsuty na widok schodzącej ze schodów Eleanor. Gdyby jej się tak przyjrzeć to nie dziwię się Lou, że tak jakby mnie zostawił dla niej. Była piękna, miała śliczne włosy, długie nogi, super się ubierała. Zapatrzyłam się w nią. Powiem szczerze, iż zazdrościłam jej urody. Trudno się jej nie oprzeć.
Nagle Harry szepnął mi do ucha  :
H- I tak jesteś od niej lepsza.
Spojrzałam tylko na niego, a on rozkładał każdemu jedzenie na talerze. Harry jakby czytał mi w myślach.
K- Co ona tu robi  ? - wymknęło mi się
Miałam w głębi duszy nadzieję, że jednak nie wypowiedziałam tego na głos.
Lou- Spała u nas dzisiaj. Masz coś przeciwko ?
K- Ależ skądże - uśmiechnęłam się sztucznie
Zapadła cisza. Nikt nic się nie odzywał, ale na szczęście Zayn uratował sytuację.
Z- Chyba nie chcę wiedzieć co robiliście w nocy. - poruszył śmiesznie brwiami
N- A ja tak.
K- Niall ciołku !
N- No co ? Ciekaw jestem. Jak też tego ile naleśników jeszcze zostało na dokładkę, bo strasznie głodny jestem. - wyszczerzył się
Z- ooo, a może wy coś robiliście z Hazzą dzisiaj ..hmm ? - spojrzał na mnie podejrzliwie
K- Zajmij się Perrie !
Z- Nie broń się moją dziewczyną tylko odpowiedz na pytanie - wciąż nalegał
K- Niczego nie było.
H- Jak nie ? To już nie pamiętasz co się działo parę godzin temu ?
K- Harry ! - spiorunowałam go wzrokiem
J- Zaoszczędźcie szczegółów z łaski swojej.
Z- Wiedziałem, że coś było ! - zaczął tańczyć z radości
H- Jeszcze mi za to podziękujesz - szepnął mi do ucha, po czym pocałował w szyję
Dziwił mnie jednak widok Lou i El. Louis siedział cicho, był jakiś nieobecny odkąd Zayn zaczął temat mój i Hazzy. Gdzieś w środku cieszyło mnie to bo w jakiś sposób plan Harry'ego zaczął działać, ale nienawidziłam gdy miał taką minę. Miałam ochotę podejść do niego i wpić się w jego cudowne usta, które za każdym razem miały taki sam niepowtarzalny smak. Pragnęłam znów go poczuć tyle że to już były tylko i wyłącznie marzenia, które się nie spełnią.
Głowa jak bolała tak bolała nadal. Na zewnątrz się śmiałam ze wszystkiego, ale w środku gotowało się we mnie. Nie mogłam patrzeć jak Louis i ta cała Eleanor się całują, obsciskują. Miałam ochotę stamtąd iść lecz musiałam być silna oraz pokazać, że nie interesuje mnie co oni robią.
Kątem oka widziałam, iż Harry i Josh się ze mnie śmieją. Hazza w końcu podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Całowaliśmy się bardzo namiętnie. Jednak nie byłam pewna czemu on to robi, a na dodatek sam zaproponował takie coś.
Dało się zauważyć, że Louis był wręcz wściekły. Chłopcy zaczęli w pewnym momencie aż klaskać. Nie powiem, ale nasz pocałunek był bardzo namiętny. Całowaliśmy się strasznie zachłannie. W końcu musiałam się od niego oderwać.
K- Harry, ja naprawdę jestem chora.
H- Już niedługo. - znów wpił się w moje usta lecz tym razem na trochę krócej - Powiem ci coś ... zajebiście całujesz - szepnął mi na ucho
Zaczęłam się z niego śmiać.
K- Za to ty nie - wystawiłam mu język
H- Słucham ?! Ja źle całuję ?
K- Zobaczysz ... kwestia czasu ..może kiedyś się nauczysz.
Wstałam od stołu oraz udałam się do szafki, w której były tabletki. Połknęłam ją oraz spojrzałam na nich wszystkich śmiejących się ze wszystkiego i z niczego.
Harry stał w miejscu i macał się po ustach. Biedaczek był taki zakłopotany. Podszedł do mnie szybkim krokiem oraz znów zaczął całować.
Gdy się od siebie oderwaliśmy zapytał :
H- A teraz było lepiej ? - zapytał z nadzieją w głosie
K- Kwestia czasu mój drogi, kwestia czasu - wybuchłam śmiechem
H- Dlaczego dziewczyna jest lepsza ode mnie ? - udawał, że płacze
K- Haroldzie, nie zawsze we wszystkim musisz być lepszy ! - wystawiłam mu język
Chłopcy prowadzili wielką dyskusję przy stole gdy nagle Louis się do nas odezwał. Bolało mnie, że Louis mnie tak traktuje od jakiegoś czasu. To było straszne. Za każdym razem miałam ochotę się rozpłakać jak małe dziecko lecz nie mogłam, a to dawało mi jeszcze większą siłę. Starałam się robić tak jak on mi.
L- Czyżby pierwsza kłótnia gołąbeczki ?
K- Chyba cię coś boli jeżeli uważasz, że to kłótnia. Poza tym pilnuj siebie i swojej dziewczyny - uśmiechnęłam się do niego chamsko
L- My się mamy w jak najlepszym porządku jeśli o to chodzi - uśmiechnął się do El na co ta mu odwzajemniła uśmiech
Nie miałam kompletnie pojęcia o co mu chodzi. Jeszcze niedawno przespał się ze mną, a teraz takie numery odwala ? Gratuluję mu. Typowy facet. Po nim bym się tego nie spodziewała, myślałam, że jest inny.
J- umm .. Kate ..bo ja ..muszę ci coś powiedzieć - jąkał się
K- O co chodzi Josh ?
J- Chodźmy do salonu.
Usiedliśmy na kanapie. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Josh strasznie się stresował.
K- Ej, spokojnie ! Cały się trzęsiesz !
J- Nie wiem jak ci to powiedzieć ..
K- Wal prosto z mostu - uśmiechnęłam się
J- Spotykam się z kimś.
Na początku mnie zamurowało. No, bo .. CO ?! Mój brat się z kimś spotyka ? Nie mogłam w to uwierzyć. Ale bardzo się cieszyłam z tej wiadomości.
K- To wspaniale ! - zaczęłam krzyczeć po czym mocno go przytuliłam - Czego się tak bałeś ?
J- Nie wiem .. że tego nie zaakceptujesz ?
K- Ty to jednak głupi jesteś ! - zaśmiałam się po czym wtuliłam się w jego tors
Nagle do salonu wszedł Niall.
N- Co tu się dzieje ?! Czyżbyś zdradzała Harry'ego ? Nie ładnie, nie ładnie.
Za chwilę u boku Niall'a pojawił się Harry.
H- Słucham ?! Dosyć, że mówisz ... aa, nieważne, to jeszcze mnie zdradzasz ?!
J- Idźcie się najlepiej leczyć - uśmiechnął się
Z- Moooment. Co Kate ci takiego powiedziała ? - zaczął się śmiać
H- Czy to ważne ?
N- Noo, taak !
H- Że źle całuję - powiedział pod nosem
Liam - Co ? Bo nie dosłyszałem - nadstawił ucho
H- Że źle całuję .. - powiedział trochę głośniejszym tonem
N- Hallo ?! Nic nie słyszę .. - również nadstawił ucho
H- Że źle całuję do cholery ! - wydarł się
Louis oczywiście siedział cicho. Wszyscy zaczęli się śmiać ze Styles'a, a on siedział przygnębiony. Nawet Eleanor się z niego śmiała. Za to ja podeszłam do Hazzy i namiętnie go pocałowałam.
K- Nie. Jednak się myliłam. Dobrze całujesz - zaśmiałam się
H- No nareszcie ! - powiedział zadowolony z siebie
K- Tak w ogóle to co dziś robicie ?
Lou- Mamy za godzinę wywiad.
Zdziwiło mnie to. On ? Louis Tomlinson odpowiedział na moje pytanie ? Byłam pod wrażeniem. Spojrzałam tylko na niego lecz zaraz odwróciłam wzrok w stronę Josh'a.
J- Skoro chłopaki jadą na wywiad to .. mam dla ciebie niespodziankę  !
K- Co ? Ty dla mnie ?
J- No dla ciebie, a dla kogo ? Tylko ubierz się najzwyczajniej - puścił mi oczko
Pożegnałam się z chłopakami gdyż udali się na wywiad, a ja poszłam na górę się umyć. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam coś z włosami, zrobiłam lekki makijaż oraz założyłam na siebie ten zestaw.
Trochę mnie to cieszyło, ale nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać.
Zeszłam zadowolona na dół. Czekał tam na mnie już braciszek. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod nieznany mi adres. Po dwudziestu minutach byliśmy pod ...








________________________________________________________
No i wyszło mi takie coś :>
Bierzcie udział w ankiecie, a właściwie ankietach w prawym górnym rogu ! :D
Baaardzo dziękuję za tyle komentarzy <3
Opinia jak zwykle należy do was :))
Do następnego xx





                



                   






Zayn gdy się cieszył xD



                  


Harry i Kate :)



            




Louis

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 23









Wszyscy patrzyliśmy na siebie niepewnie. Eleanor w pewnym momencie złapała Lou za rękę, a on splótł ich ręce. Poczułam, że tracę grunt pod nogami. Dopiero co szłam powiedzieć co do niego czuję, a on wyskakuje, że jest z El. W sumie to cieszę się, iż zrobił to w tej kolejności bo inaczej wyszłabym na idiotkę.
Na jego, a właściwie to ich wiadomość każdy osłupiał. Nie wiedzieliśmy co o tym myśleć, a tym bardziej powiedzieć. W końcu odezwałam się pierwsza :
K- Wooow, ale super. Nawet nie wiesz jak się cieszę i chłopaki zresztą też – spojrzałam na nich, a oni potakiwali – Wiesz ..właśnie szłam na górę żeby ci powiedzieć, że ..
Nagle podbiegł do mnie Harry oraz objął w pasie
H- Że my jesteśmy razem – powiedział niepewnie
K- No właśnie. Właśnie to chciałam powiedzieć – uśmiechnęłam się
L- Naprawdę ?! Wy ? Razem ?
K- Taak. Bardzo się kochamy – uśmiechnęliśmy się z Hazz
L- umm … to gratuluję. Szczęścia i miłości .. – mówił lekko zakłopotany – Tylko szkoda, że dopiero teraz mi o tym powiedziałaś – spojrzał na mnie z wyrzutem
K- Słucham ?! Wcale nie jesteś lepszy ! W Cassis mówiłeś całkiem co innego !
L- Ty też ! I co z tego wychodzi ?! Jesteś z moim najlepszym przyjacielem !
H- Przecież pomiędzy nami nic się nie zmienia .. po prostu do tego wszystkiego co jest dojdą nasze dziewczyny i tyle ..wszystko inne będzie normalne !
L- Kate jak mogłaś mi to zrobić !
K- Co ty w ogóle wygadujesz ? – czułam jak po policzku lecą pojedyncze łzy
L- Ja ?
H- Dobra Louis dosyć !
Harry mocno mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam. Właśnie pokłóciłam się z najlepszym przyjacielem. To bardzo boli. Rozpłakałam się lecz szybko otarłam łzy.
Louis z Eleanor specjalnie zostali w domu. Ja nie miałam ochoty oglądać całej tej szopki. Przynajmniej nie dziś. Nie miałam na to ochoty. Spojrzałam na Hazzę oraz powiedziałam :
K- Źle się czuję, pójdę do siebie.
H- Pójść z tobą ?
K- Niee, prześpię się i mi przejdzie. – pocałowałam go w policzek
Udałam się na górę do swojego pokoju. Zrobiłam szybki prysznic oraz przebrałam w piżamę.
Położyłam   się na łóżku i odwróciłam twarz w stronę okna. Automatycznie się rozpłakałam, ale byłam na to gotowa gdyż przygotowałam sobie pięć opakowań chusteczek koło łóżka tak na wszelki wypadek.
Po pięciu minutach przyszedł Harry. Wszedł tak po prostu bez pukania. Trzynał na tacy gorącą herbatę i jakieś leki.
H- Heej, mała. Jak się czujesz ?
K- Dlaczego to zrobiłeś ? Przeze mnie stracisz najlepszego przyjaciela.
H- Żartujesz sobie ? Nie stracę. Po prostu chcę wam wbić do tych pustych łepetyn, że się kochacie. K- Co proszę ?
H- Nie widziałaś jaki Louis był dzisiaj o ciebie zazdrosny ? On to robi specjalnie ! Dlatego my też zagramy w taką gierkę - poruszył śmiesznie brwiami

K- Jaką gierkę ? Jutro rano powiem mu całą prawdę o nas ..
H- Zastanów się jeszcze, a teraz ..jak się czujesz ?
K- A jak wyglądam ?
H- Nie za ciekawie ..
K- No właśnie - wystawiłam mu język
H- A ! Przypomniało mi się. - wziął herbatę i leki do ręki - Masz, powinno ci pomóc, a jutro pojedziesz do lekarza - uśmiechnął się

K- Nigdzie nie jadę, to zwykłe przeziębienie. Ale dziękuję - przytuliłam go lekko
H- Ej, uważaj ! Bo wyleję - lekko się zaśmiał
Podał mi kubek oraz wręczył tabletki do połknięcia. Byłam mu wdzięczna za to co zrobił. Jest jeden problem ..czeka mnie kolejne udawanie związku. Chciałabym mieć w końcu prawdziwego chłopaka, a nie ciągle udawanego.
Harry w końcu włączył jakiś film. Zaczęliśmy go oglądać i był dość wciągający. Zamiast to ja się przytulić do Hazzy on się przytulił do mnie. Jego głowa oczywiście leżała właściwie na moich cyckach. Ale nie protestowałam wręcz przeciwnie po pewnym czasie zaczęłam lekko bawić się jego włosami. On o dziwo nie miał nic przeciwko. Z tego co widziałam  to kiedy ktoś mu dotykał włosów ten darł się na niego i robił aferę, a teraz ? Nic. Byłam pod wrażeniem. Sam Harry Styles pozwolił dotknąć swoich loczków.
W pewnym momencie zaczęłam się śmiać. Nie mogłam się opanować.
H- Co ty odwalasz ? - aż się podniósł do pozycji wręcz siedzącej
K- Co się stało, że mogę dotykać twoich włosów ? - powiedziałam roześmiana lecz zdziwiona
H- Tylko wyjątkowi mogą je dotykać.
Czułam jak się rumienię. Nagle zaczęliśmy sobie patrzeć głęboko w oczy. Nasze usta jedynie musnęły się, ale przerwały nam otwierające się drzwi.
J- Umm .. to ja może przyjdę innym razem - powiedział zmieszany
K- Nie ! Wchodź.
J- Ale ja nie chcę przeszkadzać ..
H- Ja już wychodziłem.
Wyszedł, a Josh stał nadal przy drzwiach.
J- Noo, siostra. Co ty odwalasz ? Na serio jesteście razem ? Nic nie mówiłaś !
K- Ciszej, jeszcze ktoś usłyszy !
J- No to jesteście razem czy nie ? - powiedział cichszym tonem
K- Tak i nie.
J- Możesz jaśniej ?
K- Udajemy. Harry chce żeby Louis był o mnie zazdrosny.
J- hmm .. - zamyślił się - To niezły pomysł - wyszczerzył się
Walnęłam go poduszką w głowę na co ten również ją złapał i mi oddał.
J- Spróbuj z nim być, może to zadziała ! Przecież obydwoje wiecie jak tak pomiędzy wami jest  !
K- Ale znowu będę udawała ! W Cassis Louis był moim mężem, a tu Harry ma być moim chłopakiem ?!
J- No właśnie tak !
K- Ja tak nie chcę !
J- Zastanów się jeszcze. - powiedział całkiem poważnie po czym znów dostałam od niego poduszką w głowę
K- Ty głąbie !
Zaczęła się walka na poduchy. Żadne z nas sobie nie oszczędzało. Te leki zaczęły działać, bo nagle dostałam mnóstwo siły. Puch zaczął latać po całym pokoju, a do tego doszły nasze wrzaski.
W celu ucieknięcia od Josh'a pobiegłam w stronę drzwi, które za sekundę się otworzyły. Stanął w nich zdezorientowany Harry, a ja schowałam się za nim.
H- Podobno jesteś chora ! I co to za wrzaski ?! - mówił nie odwracając się całkowicie do mnie tylko skręcił głowę ku mnie
K- Bo jestem  ! - mówiłam zza jego pleców
H- Nie widać.

K- Bo te leki od ciebie mi pomogły ! - pocałowałam go lekko w policzek
H- Powinnaś mimo to leżeć i odpoczywać.
W tym momencie dostał poduszką w twarz od Josh'a.
J- To miało być w Kate  !
H- Bo ci uwierzę.
Harry złapał pierwszą lepszą poduszkę i uderzył nią Josh'a w twarz. Ja się zaczęłam z nich śmiać. Po chwili przypomnieli sobie o mnie oraz zaczęła się walka w trójkę. Najgorsze w tym wszystkim było to, iż ucierpiały na tym moje poduszki. Za to mój pokój był cały w puchu.
Gdy się zmęczyliśmy chłopcy położyli się na podłodze, a ja rozwaliłam się na łóżku.
Chyba zauważyli, że zrobiłam się śnięta. Obydwoje podeszli do mnie oraz pocałowali w policzek na dobranoc. Zaraz już ich nie było.
Ja mimo tego wszystkiego zasnęłam z uśmiechem na twarzy.




____________________________________________
Macie w końcu Hazzę ! xD
Myślałam, że już nie napiszę tego rozdziału ...
Jakoś nie mogłam dobrać słów ani nic. xd
Ale wyszedł jaki wyszedł ;D
A no i żeby nie było !
Tak naprawdę looffciam El, ale wszystkich przedstawiam w taki sposób na potrzeby rozdziału !! :)
Opinię pozostawiam tylko i wyłącznie wam ;)

Do następnego xx


            


Josh i Kate :D


         


Eleanor i Louis :))


         


Harry :D

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 22







' Po piętnastu minutach byliśmy na lotnisku. Ze swoimi bagażami udaliśmy się do wejścia. Gdy przekroczyliśmy próg …  '







Gdy przekroczyliśmy próg ujrzeliśmy zbliżający się tłum fanek. Nałożyłem na siebie czapkę z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne oraz nałożyłem na głowę kaptur. Ciągle patrzyłem w dół. Nie miałem bladego pojęcia skąd one mogły się o tym dowiedzieć chyba że to nie o mnie chodziło, ale nikogo innego sławnego nie widziałem.
Zauważyłem, iż Kate była trochę zaniepokojona. Jej oczywiście też dałem okulary, które założyła. Momentami ledwo szła, była wykończona.
Od razu skierowaliśmy się na odprawę.
Nie trwała ona zbyt długo, bo zaraz znaleźliśmy się w samolocie na swoich miejscach.
L- Kate, jak się czujesz ?
K- Dobrze – wymusiła uśmiech
L- Kate, proszę.
K- Dobra, nie najlepiej.
Przeklinałem siebie, że pozwoliłem na to cholerne zwiedzanie. Obeszło by się bez tego. Kate jakby czytała mi w myślach zaraz powiedziała :
K- Ale nie obwiniaj się . To tylko i wyłącznie moja wina .. sama cię na to zwiedzanie namówiłam.
L-  Ale …
K- Przecież nie chciałeś nigdzie iść, bo niby widziałeś w jakim ja byłam ‘ stanie ‘.
L- Znowu zaczynasz ..? Naprawdę uważasz, że nic ci nie jest ?! Nawet po dzisiejszym?
K- Doobra, no może coś mi jest, ale to pewnie zwykłe zatrucie albo grypa. Nie przejmuj się !
L- Zastanowię się – wystawiłem jej język
Wystartowaliśmy. Samolot wzniósł się ku górze, a Kate automatycznie ścisnęła moją dłoń. Spojrzałem na nią oraz posłałem ciepły uśmiech by się nie bała, bo nie miała czego. Poza tym była ze mną. Nie pozwoliłbym aby stała jej się krzywda.
Gdy samolot już się unormował w powietrzu poczułem wibrację w kieszeni. Zorientowałem się, iż  to mój telefon. Wziąłem go do ręki i zobaczyłem sms’a od Harry’ego.
‘ Stary odezwij się w końcu ! Co z wami ? Żyjecie ? Co z Kate ? Josh się strasznie martwi i obwinia. No napiszcie kiedy wracacie ..po prostu się odezwijcie ! ‘
Zastanawiałem się czy odpisać, ale jednak to zrobiłem.
‘ Odzywam się ‘
Po chwili Harry znów napisał :
‘ Jaja sobie robisz ? -.- Pytamy serio. ‘
A ja na to :
‘Nic nam nie jest ;p Z Kate prawie wszystko w porządku, a Josh niech się nie obwinia za nic ;) ‘
Harry :
‘ Jak to prawie wszystko w porządku ? ‘
Louis :
‘ Dowiecie się jak wrócimy ;p ‘
Harry :
‘ Czyżby małe Tomlinsonki ? ^^ ‘
Louis :
‘ Nie idioto ;p Ty tylko o jednym xD ‘
Harry :
‘ Kiedy wracacie ? ‘
Louis :
‘ Przykro mi, ale to tajna informacja :D ‘
Harry :
‘ A to spadaj xD ‘
Nie odpisałem mu już nic. Nie powiem, ale zatęskniłem za tymi debilami.
Nawet się nie spostrzegłem, a przez całą ‘ rozmowę ‘ z Hazzą nie było obok mnie Kate. Dopiero teraz przyszła z dwoma kubkami kawy.
K- Masz to dla ciebie  - podała mi jeden przy czym się szeroko uśmiechnęła
L- Nie wiem czy powinnaś .. – powiedziałem niepewnie
K- Louis .. potrzebuję tego – wręcz rzuciła się na siedzenie
Zapadła cisza, ale taka normalna. Nie krępująca.
K- Nuuudzi mi siiiiię !
L- To co ja mam niby na to poradzić w samolocie ?
K- No nie wiem ..wymyśl coś – wyszczerzyła się
Nienawidzę niczego wymyślać nigdy nie wiem co powiedzieć bądź zaproponować.
K- Mam pomysł ..
L- Niby jaki ?
K- Poznajmy lepiej swoją przyszłość, co ? Chcesz możesz tylko ty pytać ..bylebym była czymś zajęta ..no chyba, że nie chcesz ..to ok.
L- Ok. To pierwsze .. ilu miałaś chłopaków ?
K- umm … jak się będziesz śmiał ..uduszę własnymi rękoma – wystawiła mi język – trzech – powiedziała bardzo cicho bylebym tylko nie usłyszał
L- Trzech ?!
K- Zamknij się.
L- Z taką urodą ?! – zdziwiłem się
K- pff..jestem brzydka, ale dzięki. – uśmiechnęła się lekko, a na policzkach pojawiły się rumieńce – Jak już kiedyś, kiedyś mówiłam ..nie byłam lubiana. Nawet nie mam normalnych koleżanek. Teraz mam tylko Josh’a.
L- Bo się obrażę ! Masz mnie, pozostałą czwórkę, Paul’a, Lou cię polubiła, a o Lux to już nie wspomnę.
K- Dzięki – przytuliła mnie, ale za sekundę się odsunęła – Przepraszam, zapomniałam, że jestem chora
L- Nie masz za co – przytuliłem się do niej
K- Dobra, jednak mi się nie chce odpowiadać na twoje pytania … już mam zajęcie.
L- Jakie ?
K- Będę spała.
L- Zawsze spoko.
K- O której dolecimy ?
L – Około 21.
Nic się już nie odezwała tylko położyła wygodnie na moim ramieniu i zasnęła. Ja w tym czasie siedziałem i rozmyślałem nad tym wszystkim.


                                      * 20.45, Londyn, oczami Kate *



Obudził mnie głos Lou, że lądujemy. Zapięłam pasy i czekałam aż wylądujemy. Po piętnastu minutach byliśmy przy swoich bagażach. Wzięliśmy je oraz pociągnęliśmy do taksówki, która stała przed lotniskiem. Kierowca zawiózł nas pod willę chłopców. Światła się świeciły czyli oznaczało to, iż ktoś nie śpi.
Chciałam otworzyć drzwi lecz zawahałam się. Nie wiedziałam czy będę potrafiła spojrzeć w twarz bratu. Bałam się tego.
Louis zauważył, że coś jest nie tak, ale zaczął mi coś mówić, że wszystko będzie dobrze. Postanowiłam mu uwierzyć i wysiąść stamtąd. Zapłaciliśmy taksówkarzowi oraz zaraz staliśmy pod drzwiami. Nie pukaliśmy, nie dzwoniliśmy tylko weszliśmy do środka.
Najpierw był hałas, krzyki, śmiechy, a kiedy zamknęliśmy dosyć głośno drzwi wszystko umilkło. Jedno wielkie nic.
Po paru sekundach z kuchni wyszli chłopcy ze swoją ‘ bronią ‘ na ‘ złodziei ‘. Każdy z nich trzymał jak nie patelnię to jakiś garczek. Gdy nas zauważyli niedowierzali w to co się dzieje. Stali i się patrzyli. My z Lou również. Nie mieliśmy jakoś pojęcia co robić.
Josh stał naprzeciwko mnie. Ciągle patrzyłam mu w oczy. Widziałam w nich ból i strach. Nienawidziłam tego widoku w jego oczach. Łzy leciały mi ciurkiem. Po chwili jemu również. Wypadła mu patelnia z ręki na ziemię. Wokół nas była cisza ..nikt się nie odzywał.
Nie mogłam dłużej tego znieść oraz powiedziałam :
K- Przepraszam cię ..przepraszam za wszystko. Kocham Cię. – rozpłakałam się na dobre
J- Ja też cię kocham siostrzyczko. – uśmiechnęłam się lekko przez łzy
Josh i ja wręcz wpadliśmy sobie w ramiona. Chłopcy zaczęli bić nam brawa, a my z Josh’em się zaśmialiśmy. Później zrobiliśmy wspólnego przytulaska.
Przerwał nam jedynie dzwonek do drzwi. Otworzył je Louis.
Nie wiedziałam kto to bo chłopcy zaciągnęli mnie na kanapę abym wszystko opowiedziała. Zaczęłam mówić, a w tym czasie Louis rzekł :
L- My pójdziemy na górę ..zajmie to nam krótko i zejdę do was.
Obok niego stała ta cała Eleanor. Poczułam zazdrość, okropną zazdrość ..taką nie do zniesienia.  Gdy to mówił chłopcy tylko na mnie patrzyli, a właściwie to na moją reakcję.
Postanowiłam siedzieć spokojnie i nie okazywać zbytnio uczuć. Tak więc oni poszli na górę, a ja chłopakom wszystko opowiedziałam . Poza jednym. Nie powiedziałam o tych groźbach od tych dziewczyn, ale to w końcu przeszłość, bo już chyba sobie dały spokój dzięki Lou.
Chłopcy byli ‘ zafascynowani ‘ naszą wycieczką. I pominęłam oczywiście mały szczegół o którym nie powinien się nikt dowiedzieć. Opowiadałam tak chyba godzinę, a Louis’a i Eleanor jeszcze nie było na dole.
N- Zakochałaś się w nim, no nie ?
K- umm .. - zamyśliłam się
Liam - Przecież widać, że tak !
K- No moooże .. - powiedziałam nieśmiało
J- A on o tym wie  ?
K- Nie, nie chcę mu się narzucać ..
H- Na co jeszcze czekasz !? Idź na górę i powiedz mu to !
K- Ale oni tam gadają ..
Z- I co z tego ! Nie ma czasu do stracenia !
K- umm - zawachałam się - Dobra. Zrobię to !
Podniosłam się z kanapy z pełnym optymizmem. Prawie weszłam na górę lecz oni już schodzili, więc się cofnęłam parę kroków.
Stanęli tak że patrzyłam Lou prosto w oczy, ale z pewnym odcinkiem odstępu.







____________________________________________________________________
I jak wrażenia ? :))
Ogółem lepiej wyglądał w głowie, no ale ok.
Opinię pozostawiam wam ;)
Do następnego xx



             Tumblr_mgl64pjdy31rg6jnxo1_500_large


Josh i Kate :D







Josh :D

wtorek, 15 stycznia 2013






omom :3
Już  6 nominacja *,*
Nie sądziłam, że będę miała chociaż jedną, a co dopiero 6 ^^
Baaardzo dziękuję! ;***
Kocham Was <3





Nominacja od :


http://myamazingdreamss.blogspot.com/


Pytania :




1. Jak masz na imię ?


Natalia ( fuuuu )


2. Ile masz lat ?


Właściwie to już 14 ;)


3. Jak dowiedziałaś się o One Direction ?


Dzięki mojej bff <3


4. Czego słuchasz po za 1d ?


Katy Perry, Rihanna etc. :)


5. Grasz na jakimś instrumencie ? 


Kiedyś grałam na gitarze, ale przestałam ;//


6. Komu ufasz najbardziej ? 


Przyjaciółce i mamie <3


7. Masz jakieś zwierzątka ? 


Niestety nie :<


8. Miałaś jakieś blogi przed tym ? 


Nie


9. Kto z 1D jest twoim ulubieńcem ? 


Louis <3


10. Czego się boisz ? 


wody, pająków ;/


11. Podoba ci się mój blog ? 


 No peewnie ! :D Jest świetny ^^



Rozdział 21







Obudziłam się znów z bólem głowy lecz tym razem mniejszym. Na szczęście Louis jeszcze spał dlatego po cichu wymknęłam się z jego uścisku. Podeszłam do jego walizki, na której leżały te tabletki, które dał mi wieczorem. Powinnam go zapytać czy mogę jeszcze jedną no bo to w końcu jego, ale podejrzewam, iż specjalnie zostawił je na wierzchu.  Połknęłam je, wzięłam ciuchy oraz poszłam wziąć prysznic. Dosyć długo mi to zajęło. Założyłam na siebie ten zestaw oraz wyszłam z łazienki. Louis już siedział ubrany.
L- Rozumiem, że jesteś gotowa już do lekarza ?
K- Gdzie ? Louis ! Zobacz jak świetnie się czuję. Jestem gotowa, ale ..
L- Do lekarza. Tak, wiem.
K- Nie ! Na zwiedzanie, na zwiedzanie.
L- Dobrze się czujesz ?
K- No właśnie staram ci się to wytłumaczyć, że tak - uśmiechnęłam się
L- Nie jestem tego taki pewien ..
K- Czasami już tak jest.
L- Wiem co zrobiłaś.
K- Ja ? Co takiego ?
L- Naprawdę nie wiesz ?
Podszedł do mnie i zaczął mi machać tabletkami przed oczyma.
L- Wiesz co to jest  ?
K- No tak. Tabletki.
L- Co ty nie powiesz ?
K- No powiedziałam - wystawiłam mu język
L- Kate !
K- No co ?!
L- Wiem, że nadal się tragicznie czujesz, bo brałaś tabletki przeciwbólowe !
K- To źle ? Przepraszam, że wzięłam bez pytania ..jeśli chcesz to ci odkupię nawet pięć paczkek !
L- Przecież nie chodzi mi o tabletki tylko o ciebie !
K- Proszę pozwiedzajmy, błagam ! Jak wrócę do Londynu pierwsze co zrobię to pójdę do lekarza ...
L- Dobra, ale zwiedzamy krótko, bo bilety zarezerwowałem o siedemnastej piętnaście ..
K- Przecież mieliśmy ..
L- Tak, wiem ..ale ja to robię dla twojego dobra ..
Już nie odezwałam się nic tylko pociągnęłam Lou za rękę i wyszliśmy. Najpierw błąkaliśmy się między uliczkami. Muszę przyznać, ale było to przecudne miasto. W końcu dotarliśmy na rynek. Kupiliśmy tam jakieś drobiazgi dla chłopców. Nic nadzwyczajnego. Kolejnym naszym przystankiem była przystań.
Podziwialiśmy z Louis'em widoki, a naprawdę było na co popatrzeć. Po pewnym czasie Lou poszedł poszukać toalety.
Byłam strasznie ciekawa gdzie on ją tu teraz znajdzie, ale najwidoczniej coś tam znalazł. Po jakichś dwudziestu minutach zobaczyłam w oddali Lou, który zmierzał w moją stronę. Nagle zakręciło mi się w głowie i zrobiło mi się słabo. Zaczęłam wymiotować. Okropny widok, ale co mogłam na to poradzić ?
Louis gdy to zobaczył podbiegł do mnie, wręczył chusteczkę oraz przytulił.
K- Możemy wracać ?
L- Oczywiście ..tylko odpocznij jeszcze chwilę - pocałował mnie w policzek - A jak się czujesz ?
K- Okropnie, kręci mi się strasznie w głowie.
L- Wiedziałem, że to zły pomysł - powiedział bardzo cicho jakby sam do siebie lecz usłyszałam to
K- Przepraszam. Powinnam była cię posłuchać ..
L- Nie przepraszaj, to nie twoja wina. A teraz trzeba się zbierać, bo musimy się jeszcze spakować .
Chciałam wstać, ale Louis mnie wziął na ręce i niósł. Zaczęłam się trochę wyrywać lecz on nie dawał za wygraną. Nie chciałam być dla niego ciężarem.
Po jakichś pięciu minutach złapaliśmy po drodze taksówkę, która zawiozła nas pod hotel. Weszliśmy do środka, a kiedy weszłam do pokoju poczułam zbawienie. Rzuciłam się na łóżko. Naprawdę czułam się okropnie i po paru chwilach nawet nie wiem dokładnie kiedy zasnęłam.


                                                  * Oczami Louis'a *


Wiedziałem, że zwiedzanie w jej stanie to zły pomysł. Ale nie chciałem jej się zbytnio stawiać, bo widziałem jak jej na tym zależało. Gdy weszliśmy do pokoju od razu rzuciła się na łóżko, a po chwili zasnęła. Była wykończona. Zacząłem się powoli zastanawiać czy aby nie lepiej przedłużyć naszego wyjazdu dopóki nie wyzdrowieje. Tyle, że zawsze jest jakieś ALE.
Chłopcy ciągle do nas wydzwaniali gdzie jesteśmy. Wiadomo, iż się martwili ja sam bym się pewnie martwił tylko że my przecież im pisaliśmy nie raz że jest wszystko w porządku z nami. Wiedziałem też iż Paul pewnie jest na mnie wściekły. Pomimo to nie żałowałem nawet sekundy spędzonej z nią tutaj. Myślę, że wyjazd nam się udał.
Przykryłem Kate kocem i pozwoliłem jej spać. Ja w tym czasie spakowałem nasze ciuchy oraz wszystkie rzeczy do walizki.
Gdy wszystko było gotowe do wyjazdu na chwilę zszedłem na dół do restauracji. Kate musiała być głodna po tym wymiotowaniu i w ogóle. Postanowiłem jej zamówić coś takiego lekkiego. Był mały problem. Kompletnie nie znałem się co można jej takiego zamówić żeby znów nie wymiotowała. Poczekałem aż kelner podejdzie do mojego stolika, przy którym usiadłem na kilka chwil.
- Co mogę podać ?
L- Coś lekkiego.
- To znaczy ?
L- Coś dla chorej ..takiej po wymiotowaniu. W ogóle nie wiem co mogę zamówić.
- Dobrze, to poproszę kucharza by coś ugotował. Przynieść tu czy do pokoju ?
L- Do pokoju 69 (xd) jeśli byłoby to możliwe.
- Oczywiście. Za jakieś piętnaście minut ktoś przyniesie do pokoju.
L- Ratuje mi pan życie. Bardzo dziękuję.
Udałem się do pokoju. Kate nadal spała. Włączyłem jakiś program oraz zacząłem go oglądać. Po jakimś czasie usłyszałem pukanie do drzwi. Wyłączyłem telewizor i poszedłem otworzyć.
Był to ten kelner. Zapłaciłem mu za jedzenie oraz położyłem na stoliku. Nie chciałem budzić Kate, ale po pierwsze musiała coś zjeść, a po drugie nie mieliśmy już zbyt dużo czasu.
Usiadłem na skrawku łóżka i lekko zacząłem ją szturchać oraz szeptać ' Kate, wstawaj ' .
W końcu się przebudzała. Nie cierpiałem kogoś budzić szczególnie kiedy jest chory. To straszna męczarnia, ale robię to tylko  i wyłącznie dla jej dobra.
K- Co się dzieje ?  - powiedziała zaspanym głosem
L- Chodź zjesz coś ..
K- Proszę nie teraz ..
L- Kate już pora wstawać ..zaraz musimy jechać na lotnisko.
K- Już ?
L- Tak.
Jej wzrok zmienił się kiedy zobaczyła, iż musi coś zjeść. Zapewne bała się kolejnej dawki wymiotowania, które mogło spowodować jedzenie, ale zjeść musiała. Tym razem jej nie mogłem odpuścić. Patrzyła raz na mnie raz na to jedzenie, które leżało w moich rękach.
Zrobiła minę zbitego psiaczka i zaczęła mówić :
K-  Louis’ku … wiesz ..bo ja ..
L- Mhm .. tak, wiem  o co ci chodzi. Teraz jest ten moment, w którym udajesz, że nie jesteś głodna choć tak naprawdę umierasz z głodu. Zgadłem,  nieprawdaż ? – uniosłem brwi do góry
K- No, ale ..
L- Choć nakarmię cię – zaśmiałem się
K- Jeść potrafię.
L- Nie gadaj tylko otwieraj buzię.
Jednak mi uległa i bez żadnego gadania otworzyła buzię, a ja ją karmiłem jedzeniem, które zamówiłem. Na szczęście zjadła wszystko.
L- No. Jestem z ciebie dumny – zaśmiała się
K- Ależ dziękuję, nie trzeba.
L- Trzeba, trzeba. A teraz rób co tam jeszcze chciałaś zrobić i jedziemy.
K- No okej.
Zadzwoniłem po taksówkę. Miała być za niecałe pięć minut. Kate poszła do łazienki, a gdy z niej wyszła obydwoje uśmiechnęliśmy się do siebie, spojrzeliśmy ostatni raz na apartament oraz udaliśmy się do holu hotelowego. Zapłaciłem za nasz pobyt oraz z walizkami udaliśmy się do taksówki, która już na nas czekała przed hotelem. Wsiedliśmy do niej.
Podczas drogi widziałem, iż Kate była strasznie zamyślona. Podejrzewałem, że boi się rozmowy z Josh’em. W sumie to nawet ja miałem pewne obawy.
L- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. – szepnąłem jej na ucho
Ona tylko spojrzała na mnie niepewnie lecz zaraz posłała mi uśmiech, który odwzajemniłem. Uwielbiałem patrzeć kiedy się uśmiecha ..widać wtedy, iż jest szczęśliwa.
Podczas tego wyjazdu odkryłem ją. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy. Dowiedziałem się również najważniejszego .. nie potrafię przestać o niej myśleć …moje zauroczenie do niej wzrosło, a raczej weszło na etap zakochania się. Ale co dalej będzie nikt nie wie.
Po piętnastu minutach byliśmy na lotnisku. Ze swoimi bagażami udaliśmy się do wejścia. Gdy przekroczyliśmy próg …  








_______________________________________________________
Tak, wiem ..ten rozdział jest strasznie zwalony ;/
Przepraszam, ale jakoś dzisiaj nie mam zbytnio weny :<
Postaram się aby kolejny był chociaż trochę lepszy ..:)
Dziękuję za wszystko :**
Kocham Was, do następnego xx







               Plik:Port-miou.jpg




Przystań Cassis :D



               



Louis i Kate :))

niedziela, 13 stycznia 2013

Liebster Awards 5 *.*




O Booziu *.*
To już 5 :D
Bardzo, ale to baardzo wam dziękuję !
Jesteście kochani ! <3


Nominacja od :

http://rockmebebe.blogspot.com/

Pytania :



1.Twoje imię?


Natalia ( łeee )


2. Ile masz lat?


14 za parę dni :D


3.Oprócz 1D jakich wokalistów/wokalistki lubisz?


Katy Perry, Ed Sheeran, Rihanna etc.


4.Jakie blogi czytasz?


Duuuużo ich ^^


5.Jakie jest twoje największe marzenie?


Spotkać 1D *.*


6.Czy byłaś już na jakimś koncercie?


Byłam xd


7.Kim chciałabyś być kiedy dorośniesz?


Fotografem :)


8.Czym się interesujesz?


Jazdą konną, fotografią ;)


9.Twój ulubieniec z 1D ?


Louis <3


10.Popierasz Payzer, Zerrie, Eleunor <czy jakoś tak> ?


Popieram te związki :D


11.Twoja ulubiona książka?


Zmierzch :)

Rozdział 20





'' Wstałam z Lou oraz podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je, a za nimi  ... ''




Otworzyłam je, a za nimi stanęła jakaś dosyć młoda dziewczyna u której boku zaraz pojawił się jakiś mężczyzna i dzieci. Stałam wryta i nie wiedziałam co powiedzieć. Kobieta spojrzała jeszcze raz na numer domu chyba żeby się upewnić. W końcu się odezwała :
- Dzień dobry. Zastałam może Florence ?
K- A państwo są ... ?
- Jej dziećmi.
K- aa, rozumiem. Zaraz powinni wrócić - uśmiechnęłam się - Wchodźcie.
Wpuściłam ich do środka, a wszyscy się rozgościli.
- A właściwie to wy jesteście ... ?
K- My przyjechaliśmy na wakacje, ale mojego męża ktoś wykiwał no i pani Florence nas przygarnęła, ale my już wyjeżdżamy ..
- Nie, po prostu pytam, bo jednak trochę zdziwił mnie pani widok tutaj.
K- Rozumiem.
L- To my pójdziemy na górę.
- Oczywiście. My tu na dole na nich zaczekamy.
Z Louis'em udaliśmy się na górę do ' naszego ' pokoju. Wzięłam walizkę oraz zaczęłam pakować swoje rzeczy, które były wyrzucone z walizki. Po pół godzinie obydwoje byliśmy całkowicie spakowani. Louis siadł na skrawku łóżka, a ja obok niego.
L- I co teraz robimy ? Dom czy hotel ?
K- A ty chcesz już wracać ?
L- Nie za bardzo ..
K- Dobra. Pojedźmy teraz do hotelu i jutro polecimy wieczorem ...hmm ?
L- Pewnie - pocałował mnie w czoło
K- Ale jutro tak troszkę zobaczymy miasto, ok ?
L- Ok.
Mimo wszystko będzie mi brakowało tego miejsca, niewygodnego łóżka no i szczególnie pani Florence. Była dla nas bardzo miła. Na szczęście mama mi przesyłała te pieniądze o których mówiła .. przynajmniej nie musiałam na nic ' naciągać ' chłopaków.
Po chwili zadzwonił do mnie telefon. Jakoś tak odruchowo odebrałam. Usłyszałam jakiś dziwny głos, kompletnie mi nieznany. Zobaczyłam w końcu, że to numer zastrzeżony czyli domyśliłam się kto może dzwonić.
- Mówiłyśmy żebyś się od nich odwaliła. Jak nie odejdziesz od nich sama to same się o to postaramy, ale wtedy nie będzie przeproś.
Nie powiem, ale wystraszyły mnie te słowa, bo nie wiedziałam czego mogę się po nich spodziewać, a każda dziewczyna jest nieobliczalna. Zaczęły mi się trząść ręce. Louis chyba to zauważył, bo zaczął coś do mnie szeptać :
L- To ten zastrzeżony numer ?!
Pokiwałam tylko twierdząco głową, a on wyrwał mi telefon z ręki.
L- Co ona wam takiego zrobiła ?! Miło by wam było gdyby ktoś tak zatruwał wam życie ?! No chyba nie, więc od niej też się odwalcie i dajcie w końcu święty spokój !  To jest wasz ostatni telefon, sms czy cokolwiek do niej, jeśli nie ..to ja się z wami inaczej rozprawię.
Chyba się rozłączyły, bo Louis odłożył telefon na bok. Przytuliłam go mocno i mimo wszystko się uśmiechnęłam do niego co mi odwzajemnił.
L- Chodź, spadamy stąd.
Zadzwoniliśmy po taksówkę i miała być za góra pięć minut. Chciałam wziąć swoją walizkę, ale oczywiście na marne, bo Louis mi nie chciał jej dać. Na dole już była pani Florence jak i jej mąż. Gdy zobaczyła nasze walizki widać było, że jest trochę zdezorientowana.
F- Wyjeżdżacie ?
L- Na jedną noc pojedziemy do hotelu i jutro polecimy do domu.
F- A nie chcecie zostać jeszcze u nas ?
K- To nie tak. My po prostu nie chcemy robić żadnych kłopotów. Także naprawdę dziękujemy za wszystko.
F- Ale to żaden kłopot.
L- Naprawdę my już pojedziemy.
Pani Florence tak jakby trochę zaszkliły się oczy. Na pożegnanie ja i Louis przytuliliśmy się do niej oraz pożegnaliśmy z każdym.
K- Jeszcze raz bardzo za wszystko dziękujemy.
Pomachaliśmy im ostatni raz i wsiedliśmy do taksówki.
Na łóżku zostawiliśmy im trochę pieniędzy za nocleg nie mówiąc im o nich. W końcu sami się dowiedzą, ale i pewnie ucieszą.
Po jakichś dwudziestu minutach dotarliśmy pod pięciogwiazdkowy hotel.
K- Żartujesz sobie ?
L- A wyglądam jakbym żartował ?
K- Znowu nie pozwolisz mi zapłacić za siebie i znowu będę miała przez ciebie wyrzuty sumienia ?
L- Wybacz mi, no ale chciałbym żebyśmy w końcu się wyspali.
K- Już bez przesady ..nie było aż tak źle. – wystawiłam mu język
L- Niee, wcale. Co z tego że codziennie budziliśmy się z bólem pleców ? A więc teraz ..pozwól nam na odrobinę wypoczynku.
K- Niech ci będzie.
Wysiedliśmy z taksówki oraz udaliśmy się do środka hotelu. Louis nas zameldował i zaraz znów był obok mnie.
K- No i co ? Jaki wziąłeś pokój ?
L- Został tylko apartament dla nowożeńców.
Zaczęłam się śmiać, a kiedy w miarę się opanowałam powiedziałam mu :
K- Uważaj, bo ci uwierzę.
Pojechaliśmy windą do naszego apartamentu. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam piękny, ogromny pokój. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nasz balkon był z widokiem na morze. Mogłam na nim stać i patrzeć się tak wieczność. Widok był nieziemski. Powoli się ściemniało, więc za jakiś czas prawdopodobnie zobaczymy zachód słońca.
Odeszłam od okna i rzuciłam się na łóżko. Dzisiaj właściwie nic nie robiłam, a byłam zmęczona całym dniem. Po chwili Louis podszedł do łóżka oraz rzucił się na nie. Myślałam, że poleci obok mnie lecz ten wleciał na mnie.
K- Louis, grubasie ! Złaź ze mnie !
L- A co jeśli nie ?  - poruszył śmiesznie brwiami
K- To sama cię zrzucę.
L- Nie odważysz się.
K- Jesteś tego pewien ?
L- Tak. - powiedział całkowicie pewny siebie
K- To patrz. - w jednej sekundzie leżał już na ziemi
Zaczęłam się z niego śmiać. Jego mina była cudowna. Widać, iż zaskoczyłam go tym. Biedaczek sądził, że tego nie zrobię.
L- Ała, moja dupa ! - zaczął krzyczeć
K- Ała, moja dupa !
L- Kate przestań mnie przedrzeźniać !
K- Kate przestań mnie przedrzeźniać !
L- Kate !
K- Louis !
L- No nareszcie !
K- No nareszcie !
L- Możesz już przestać się odzywać ?
Spojrzałam na niego i nic się nie odezwałam. Chciał tego, więc to miał. Wzięłam rzeczy do przebrania się oraz poszłam wziąć kąpiel. Była to długa relaksująca kąpiel.
Gdy wyszłam umyta i przebrana z łazienki Louis leżał już w łóżku. Spojrzałam tylko na niego oraz nie zwracając na niego żadnej uwagi podeszłam do okna, otworzyłam drzwi balkonowe i stanęłam na zewnątrz. Oglądałam piękny zachód słońca. Lekki wiatr rozwiewał moje blond włosy. Czułam się wtedy niczym Rose z Titanica.
Po chwili poczułam jak Louis obejmuje mnie od tyłu, a swoją głowę kładzie na moim ramieniu. Wtedy było już idealnie. Na początku milczeliśmy, ale zaraz Louis przerwał tą ciszę.
L- Chodźmy do środka, bo się przeziębisz. - mówił, a ja czułam jego oddech na swojej szyi
Nie odzywałam się dosyć długo, a sama kąpiel trwała około pół godziny. Miałam straszną ochotę odezwać się jakkolwiek do niego, ale było to na marne, bo nie chciałam się odzywać skoro tak wolał.
L- Proszę, no odezwij się do mnie.
K- ...
L- Błagam ?
K- ...
L- No prooszę, nawet nie wiesz jak brakuje mi twojego głosu .. - pomrugał śmiesznie brwiami
K- Dobra, czego chcesz ? - powiedziałam obojętnie
L- No nareszcie - podskoczył z radości
K- ohh...
Weszłam z powrotem do pokoju i od razu położyłam się do łóżka. Zrobiło mi się strasznie zimno, opatuliłam się kocem i kołdrą, ale nadal było mi zimno. Gdy Louis to zobaczył zaczął się cicho śmiać.
L- Co ty chora jesteś ?
K- Nie wiem, ale mi zimno - wystawiłam mu język
L- Ładnie, ładnie. Dosyć, że Josh mnie nie lubi to teraz to już mnie znienawidzi, bo rozchorowałem mu siostrę.
K- Louis on cię lubi tylko po prostu miał gorsze dni.
L- Nie oszukujmy się.
K- Lubi cię, a polubi jeszcze bardziej jak wrócimy i mu wszystko wyjaśnię dlaczego tak się zachowywałam i w ogóle.
L- Wiesz, że nie musisz tego robić ?
K- Muszę Louis, muszę. A teraz dobranoc.
L- No poczekaj ! Obejrzyjmy jakiś film..co ?
K- Ale ..
L- Tym razem umię zmienić język - powiedział dumnie
K- ohh, no dobra.
Louis zaraz wskoczył do mnie pod kołdrę i zaczęliśmy oglądać jakąś komedię. Właściwie to była dosyć ciekawa i śmieszna.
Czułam się okropnie. Strasznie mnie głowa bolała oraz byłam senna, a jak już chciałam to nie mogłam zasnąć, bo ból głowy był zbyt silny.
Po skończonym filmie Louis wyłączył telewizor oraz przekręcił się na drugi bok i poszedł spać. Ja natomiast ciągle się wierciłam. Nie mogłam znaleźć odpowiedniej dla mnie pozycji.
K- Louis ? Śpisz ? - powiedziałam szeptem
L- Nie za bardzo. Kate co się dzieje ?
K- Nie mogę zasnąć.
Lou dotknął ręką mojego czoła i aż się przeraził.
L- Kate, ty masz gorączkę !
K- Jaja sobie robisz ? Jaką gorączkę ..ty chyba nie wiesz co to gorączka.
L- Wiem o tym i dlatego jutro nie będzie żadnego zwiedzania. Lecimy jak najszybciej do domu, a jak nie to jedynie mogę z tobą zwiedzić, ale przychodnię.
K- Louis ..
Lou wstał na chwilę z łóżka oraz podszedł do swojej torby. Wyjął z niej tabletki, które mi podał abym połknęła. Wzięłam je, a on się zaraz położył obok mnie. Przytulił mnie, ale nie mogłam na to pozwolić :
K- Zostaw mnie ! Jeszcze się zarazisz ...
L- Nie martw się ..jestem odporny, a teraz już śpij. - pocałował mnie w ramię
Leżeliśmy wygodnie przytuleni do siebie, a po chwili zasnęliśmy.







__________________________________________________________________________
hmm..i jak wrażenia ? ;>
Przepraszam, że w tym rozdziale właściwie nic się nie dzieje .. taka nuda ;/ Wybaczcie <3
Baaardzo wam dziękuję za tyle komentarzy, nawet nie wiecie jak mi się mordka cieszy kiedy je czytam ;**
Dziękuję też baardzo za ponad 22 000 wyświetleń :')
Nie spodziewałam się że kiedyś dojdzie do tylu ;o :)
Wolicie żebym dodawała zdjęcia pod rozdziałami czy nie  ?
Dobra, nie zanudzam już was ;p
Kto ma ferie to udanych ferii życzę ! A kto jeszcze do szkoły chodzi to życzę wam wytrwałości w  szkooole ! ;D
Do następnego xx