poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 31





                                                             * Oczami Kate *



K- Ja ci muszę coś powiedzieć ..
J- Ale co takiego ?
K- Bo tak naprawdę to nie chodzi o żadne stawy ..
J-  A o co ?  - spojrzał przerażony
K- Jestem w zagrożonej ciąży, a że nie mieli miejsc na odpowiednim dla mnie oddziale to zostawili tu .. - powiedziałam na jednym tchu bojąc się jego reakcji - Wiesz tylko ty i Niall ..i nikt więcej ma się nie dowiedzieć ..
J- Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej ?! Tylko teraz ..jak coś się dzieje ?!
K- Josh ..ja się dowiedziałam dopiero dziś.
J- Ok. Możesz mi chociaż powiedzieć czyje to dziecko ? - zapytał lekko zmieszany - Ono jest H..Ha..Harry'ego ?
K- Co ?! Ty uważasz, że naprawdę z nim spałam ?!
J- Niee, po prostu pytam.
K- Kurwa, wy wszyscy jesteście tacy sami ! Każdy z was myśli, że spałam z Hazz .. - powiedziałam wkurzona, ze łzami w oczach
No i jak bym miała niby powiedzieć, że jestem w ciąży z Tomlinsonem skoro nawet własny brat mi nie wierzy. Poza tym nie będę mu psuć kariery. Dam sobie radę sama. Mam już wszystko objaśnione co i jak będzie.
J- Kate to nie tak ! Po prostu zapytałem ! I nie denerwuj się ..
K- To wyobraź sobie, że to dziecko jest Louis'a, a nie Harry'ego palancie ! Teraz możesz stąd iść .. - odwróciłam od niego wzrok
J- Ale zarąbiście - zaczął cieszyć się jak głupi, a ja się zmieszałam
K- Co się takiego tak nagle stało ? - zapytałam zdziwiona
J- Będę wujkiem - przytulił mnie i pocałował w policzek
K- Tego jeszcze nie wiadomo na 100% - wystawiłam mu język
J- Będę, będę - wyszczerzył się - Wierzę w ciebie siostra, znaczy się w was.
K- Czyli, że się cieszysz ?
J- Mam się nie cieszyć ?  - odpowiedział pytaniem na pytanie
K- Nie o to chodzi ..po prostu zareagowałeś zupełnie inaczej ...
J- Powiesz Louis'owi, no nie ?
K- Nie ! I nie waż się mu nic mówić ! Powiem mu w swoim czasie ..
J- Czyli ? Za ile lat  ? 3, 5, 10, 18 ? Jak to dziecko będzie dorosłe to Louis nagle się dowie, że został ojcem ?!
K- Nie wiem za ile i daj mi święty spokój.
J- On się naprawdę o ciebie martwi !
Nie zwróciłam w ogóle uwagi na jego słowa.
J- Kate  !
K- Dobrze ! Słyszałam ...
Porozmawialiśmy jeszcze trochę ze sobą i postanowiłam go odprowadzić do wyjścia.
Na korytarzu siedzieli chłopcy. Przywitałam się z nimi. Każdego z osobna przytuliłam. Zamieniłam z nimi parę słów, a później przegoniła mnie pielęgniarka, że w moim stanie powinnam cały czas leżeć  w łóżku i takie tam, więc pożegnałam się szybko z chłopcami oraz poszłam do mojej sali.
Trochę mnie męczyło, iż zaliczyłam tak zwaną 'wpadkę'. Pierwszy raz, a ja jestem w ciąży.  Nie chciałam jednak tego tak nazywać, bo to w końcu moje dziecko, moje i Louis'a. Zrobię wszystko aby je urodzić.


                                                             * miesiąc później *


Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Nikt sobie nie wyobraża jaka jestem z tego powodu szczęśliwa. Nareszcie mogę swobodnie wyjść na dwór, pooddychać świeżym powietrzem. Pragnęłam tego tak bardzo.
Czekałam z niecierpliwością na mój wypis i na Josh'a, który miał po mnie przyjechać.
Oczywiście udało mi się. Dzięki  pobycie w szpitalu moja ciąża już nie jest zagrożona. Teraz wszystko przebiega jak najlepiej. Bardzo się cieszyłam, iż w tak krótkim czasie to wszystko się stało. Miałam już pewne obawy, że może pójść jednak coś nie tak lecz starałam się myśleć pozytywnie no i się udało. Chłopcy oczywiście cały czas mnie odwiedzali przez ten miesiąc. Robili to tak często jak tylko mogli, ale Louis jednak zjawiał się chyba u mnie najczęściej. Jakieś dwa razy spał ze mną w szpitalu. Bardzo dziwiło mnie jego zachowanie.
Ze spakowanymi wszystkimi moimi rzeczami czekałam już na korytarzu aż mój braciszek łaskawie się zjawi.
Po pięciu minutach ktoś zakrył mi oczy.
K- Palancie, przestań się wydurniać i zabierz mnie stąd !
L- Co ?! Ja palant  ? No wiesz ..
K- Louis, a co ty tutaj robisz ? - zapytałam zdziwiona
L- Przepraszam za spóźnienie, ale w ostatniej chwili ten twój palant zadzwonił żebym po ciebie przyjechał no i ja jako palant numer dwa przyjechałem po ciebie.
K- Przepraszam, myślałam, że to Josh .. dziękuję, że poświęciłeś dla mnie swój jakże cenny czas, ale gdybym wiedziała to pojechałabym taksówką.
Zaśmiał się pod nosem, wziął moje rzeczy oraz udaliśmy się do samochodu. Całą drogę buzie nam się nie zamykały. Ciągle o czymś rozmawialiśmy.
Po jakimś czasie dotarliśmy do domu. Rozebrałam się z niepotrzebnych ubrań oraz poszłam w głąb mieszkania. Nagle naskoczyli na mnie Niall i Harry, zaczęli mocno ściskać.
H- Nareszcie jesteś !
N- Nareszcie będzie miał kto robić pyszne, normalne jedzenie !
K- Też się cieszę, że was widzę. - zaśmiałam się
Później przytuliłam się na przywitanie z Liam'em i Zayn'em. Na końcu został mój cudowny braciszek.
J- No witaj w domu ty mała paskudo ! - powiedział zadowolony
K- Witaj palancie. Specjalnie to zrobiłeś żeby Louis po mnie przyjechał ? - powiedziałam bardzo cicho tak żeby tylko on mógł usłyszeć
J- Moooże .. - uśmiechnął się cwaniacko
Przewróciłam oczami i chciałam odejść, ale mój braciszek przytulił mnie od tyłu. W pewnej chwili jego ręka przejechała po moim brzuchu.
J- Dlaczego mu nie powiesz ?
K- Nie mogę.
J- Ale on naprawdę bardzo się o ciebie martwi, nie widziałaś tego ?
K- Widziałam, ale on ma Eleanor.
J- Nawet sobie nie wyobrażasz jaki byłby szczęśliwy wiedząc, że został ojcem.
K- Tego nie wiesz.
J- Wiem Kate, wiem. Jestem chłopakiem, czyli myślę tak jak ta cała piątka - wskazał na zespół - Ja też bardzo bym się cieszył wiedząc, iż będę tatą. Każdy byłby szczęśliwy, tylko wszyscy okazują to w inny sposób.
K-  Josh, proszę.
J- Dobra, zrobisz jak będziesz chciała. A teraz lecę do mojej dziewczyny - pocałował mnie w policzek
K- Uważaj na siebie. - zaśmiał się
Pożegnał się ze wszystkimi i wyszedł z domu.
Rozmawialiśmy o tym ciągle patrząc na Tomlinsona i resztę. Wiadomo, że chciałam mu powiedzieć, ale nie mogłam, nie potrafiłam.
Pocałowałam Josh'a w policzek i poszłam na górę rozpakować wszystkie rzeczy, które przywiozłam ze szpitala.
Mam pewne obawy, iż Horan albo Josh może coś przez przypadek wypaplać o ciąży, ale ufam im.
Przygotowałam sobie ciuchy na zmianę i poszłam do łazienki wziąć długą, relaksującą kąpiel w normalnych warunkach, a co najważniejsze ..w domu. Bardzo tęskniłam za tym miejscem. Chłopcy sobie chyba trochę ode mnie odpoczęli.
Wyjątkowo dzisiaj nalałam sobie pełno wody po czym wypełniłam ją pianą. Za chwilę weszłam do jakże cudnej wody. Zamknęłam na chwilę oczy i siedziałam tak przez jakąś chwilę dopóki drzwi od łazienki się nie otworzyły, a obok mnie ukazał się Harry.
Spojrzałam na niego z miną WTF ?!
H- No co ?
K- Czego chcesz ?
H- Chciałem pogadać ..
K- Nie może to zaczekać dopóki nie wyjdę z łazienki ?! Nie widać, że się myję ?!
H- Czy ty naprawdę nie widzisz jak on się męczy kiedy nas widzi razem jako 'parę' ?
K- Harry jeżeli masz już dość tej całej gierki po prostu powiedz, przecież się nie obrażę - zaśmiałam się
H- Kate to nie o to chodzi ..chcę wam pomóc, ale chyba nie potrafię. Teraz oczywiście nie mówię, że zrywam umowę tylko po prostu nie wiem jak jeszcze mogę wam pomóc .. - mówił trochę jakby zasmucony
K- Nam się nie da pomóc.
H- Jakoś da, ale wy jesteście tacy obydwoje udani, że to jest masakra jakaś !
K- Dziękuję, miło mi. - ten tylko puścił na mnie facepalma
Harry za chwilę przemieścił się oraz usiadł oparty o wannę tyłem do mnie. Sądziłam, iż jednak sobie pójdzie, ale nie. Nawet w łazience nie można posiedzieć spokojnie.
Cały czas Harry zadawał mi jakieś pytania, oprócz tego dużo ze sobą rozmawialiśmy. Gdy po bardzo długim czasie w końcu chciałam wyjść, Harry nie chciał wyjść z łazienki.
K- Milordzie, możesz już opuścić o to to pomieszczenie.
H- Nie byłbym tego taki pewien - pokazał swoje dołeczki
K- Dobra, wynocha, chcę już wyjść stąd !
H- uuu, jak pani będzie tak brzydko się odzywać to nie wyjdę ..
K- Haroldzie, jeżeli stąd nie wyjdziesz za mniej niż pięć sekund inaczej się z panem policzę - uśmiechnęłam się pod nosem
H- Nie mów do mnie Haroldzie ! - zmrużył oczy - Tym razem to już pani pojechała po całej linii dlatego nie opuszczę tego pomieszczenia - znów powrócił do poprzedniej pozycji
K- To w takim razie ktoś musi się pożegnać ze swoimi loczkami - uśmiechnęłam się szeroko
Ten jakby się zerwał oraz szybko odwrócił w moją stronę lecz było już za późno. Zaczęłam go chlapać wodą na jego loki. Biedaczek nie brał moich słów na poważnie.
Zerwał się z miejsca i wybiegł z łazienki jak poparzony na co ja się tylko zaczęłam śmiać.
Szybko sięgnęłam po ręcznik, aby się wytrzeć. Następnie ogarnęłam włosy, zrobiłam sobie makijaż oraz ubrałam się w to.
Gdy byłam gotowa zeszłam na dół do chłopców. Wszyscy obżerali się czymś.
Z- O Kate, chcesz trochę ?
K- Spaghetti ? Nie, nie mam ochoty, wystarczy mi kanapka.
N- Kate, siadaj do stołu już ci nakładam.
K- Niall, nie jestem na tyle głodna.
N- Jesteś - spiorunował mnie wzrokiem
K- Ale Niall, ja muszę już wyjść ..
N- Siadaj i jedz ! - wydarł się
Wszyscy się zaśmiali, a ja z przymusu musiałam zjeść pełen talerz spaghetti. Kiedy zostało mi bardzo mało na talerzu błagałam go wzrokiem żebym nie musiała już tego jeść.
K- Niall - mówiłam błagalnym wzrokiem
N- Dobra, leć już.
K- Omg. Dziękuję ! - pocałowałam go w policzek
L,L, Z, H- A my ?!
K- No dobra - pocałowałam ich wszystkich - A teraz, paaa !
I wybiegłam z domu. Miałam ochotę na spacer, więc na niego się wybrałam. Poszłam spacerkiem do parku. Dzisiaj była dosyć ładna pogoda. Dotarłam na ławkę, która była na wprost placu zabaw. Było pełno bawiących się dzieci. Aż uśmiech pojawił mi się na ich widok. Każde było wyjątkowe na swój sposób, tak jak ludzie, bo przecież każdy jest z nas wyjątkowy.
Wpatrywałam się z zaciekawieniem na te dzieci parę płakało, a reszta była zadowolona z zabawy. Uśmiech mi nie znikał z twarzy, że za kilka miesięcy i ja będę siedziała tak na ławce czekając aż moja pociecha się nabawi w piaskownicy.
Z transu wyrwał mnie czyjś dotyk w ramię kiedy się obróciłam zobaczyłam ...







____________________________________________________
huehuehue ;3
Nie chciałam scen w szpitalu, bo byłyby jeszcze nudniejsze niż to wszystko, więc zrobiłam miesiąc później ;d
Spokojnie, Louis się dowie, ale w swoim czasie ;)
Mam nadzieję, że tak troszki się podoba :)
Dziękuję za ponad 27 000 tysięcy wyświetleń ! No i po prostu za wszystko <3
Baardzo was kocham ;**
Do następnego xx



                                        


Horanek ;3

                                

Chłopcy :D

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 30








'' W końcu po kolejnych pięciu minutach czekania wyszła z gabinetu Kate. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się lekko i oparła o ścianę ... ''




Zaraz jednak zsunęła się po niej na ziemię oraz rozpłakała jak malutka dziewczynka, która nie dostała ulubionej zabawki. Podbiegłem do niej i przytuliłem ją. Wtuliła się we mnie.
Nie miałem pojęcia o co chodzi. Ludzie nie powiem, ale patrzyli na nią jak na jakąś idiotkę. Miałem ochotę coś im powiedzieć, ale się powstrzymałem. Nie zwracałem na nich kompletnie uwagi. Nie interesowało mnie co oni sobie o mnie, o nas pomyślą.
K- Niall ..
N- Tak ?
K- Dziękuję, że zostałeś ..nie wiem co bym bez ciebie zrobiła - wymusiła uśmiech
N- Nie ma o czym gadać ..a teraz powiesz mi co się stało i dlaczego płaczesz ?
K- Ja ..ja ..
N- Tyy ?
K- Jestem w zagrożonej ciąży .. - rozpłakała się jeszcze bardziej, a mnie zamurowało
N- To dlatego tak cię bolało dzisiaj ?
K- Ty to jednak myślisz logicznie, nie ma co. - zaśmiała się na co aż u mnie pojawił się uśmiech
N- W końcu jestem Super Niall, nie ? - wyszczerzyłem się - I co teraz ?
K- Muszę zostać w szpitalu  na jakiś czas..
N- Nie możesz w domu odpoczywać ?
K- Wybrałam szpital ..nie chcę stracić tego dziecka, a w domu mi się nie uda, bo ciągle jest pomiędzy kimś jakaś awantura ..szczególnie teraz jak pokłóciłam się z Josh'em. Poza tym to i tak jest na tyle źle, że powinnam zostać w szpitalu.
N- Rozumiem. A mogę ci zadać dyskretne pytanie ?
K- Tak, to dziecko Tomlinsona.
N- Aha, a powiesz mu ?
K- W życiu ! Na pewno nie teraz. Poza tym nie uwierzyłby mi, bo uważa, że spałam ze Styles'em. - zrobiłem trochę dziwną minę, tak odruchowo - Czekaj ..ty też tak sądzisz ?! Wszyscy tak sądzicie ?!
N- Nie, Kate. Wcale tak nie uważam.!
K- Przecież widzę !
N- Nic nie widzisz, a teraz uspokój się ! Nie możesz się stresować .. - przytuliłem ją lekko
K- Ale masz nikomu nie mówić ! Będą wiedziały tylko dwie osoby, rozumiesz !?
N- Tak.
K- Ty i Josh ..jak mi któreś z was się wygada to wiem gdzie was szukać - spiorunowała mnie wzrokiem oraz się zaśmiała
Po chwili udaliśmy się na izbę przyjęć. Tam to była jakaś masakra. Pełno osób czekających na przyjęcie. Czekałem z Kate jakąś godzinę po czym w końcu ją wpuścili do środka.
Bardzo cieszyłem się, że zostanę wujkiem. Szkoda tylko, iż chłopcy nie będą mogli o tym wiedzieć. Obym się nie wygadał przez przypadek albo Josh. Byłem strasznie ciekawy czy to chłopiec czy może dziewczynka.
Jednak intuicję mam złą gdyż sądziłem, iż nie może to być ciąża, a jednak. Bardzo się cieszę. Modliłem się aby nie poroniła.
Właściwie to nie ma co się dziwić Kate, że wybrała pobyt w szpitalu. Chłopcy ostatnio ciągle ze sobą rywalizują o nią. Chodzi mi tu oczywiście o Harry'ego i Louis'a. Zachowują się jak dzieci. Byłem ciekaw reakcji Lou, że zostanie tatą, ale znając moje szczęście pewnie tego nie zobaczę.
Po kilkunastu minutach wyszła Kate z gabinetu dość zadowolona.
N- I co powiedział lekarz ?
K- Jest duża szansa, że dziecko jednak się urodzi, ale muszę duużo odpoczywać - rzuciła mi się na szyję
N- To wspaniale - powiedziałem uradowany
Pielęgniarka zaprowadziła nas na odpowiedni oddział. Na szczęście na właściwym dla niej oddziale nie było miejsc, więc leżała na ortopedii. Powinna się cieszyć jeśli nie chce aby to się wydało, a chłopcy na bank będą ją odwiedzać no i oczywiście ja.
Gdy Kate znalazła się w swojej sali przyszło do niej paru lekarzy chyba żeby znów ją zbadać, więc poszedłem na tak zwaną ' świetlicę '. Dzieci mogły tu przyjść i się pobawić.
Na półce zauważyłem warcaby. Nikogo nie było wokół mnie, więc podszedłem do półki i wziąłem grę w ręce oraz postanowiłem, że sobie zagram trochę z Kate kiedy wyjdą od niej lekarze. To nie była żadna kradzież. Oddam to jak sobie pogramy.
Zauważyłem, iż wyszli z jej sali lekarze, więc pomknąłem prosto do jej sali z grą. Spojrzała na mnie, a później na moje ręce.
K- Niall ..co to jest ?
N- Warcaby - wyszczerzyłem się
K- Skąd to masz ?
N- No z tej świetlicy .. - wystawiłem jej język
K- Jaja sobie robisz - zaśmiała się  - A jak dzieci jakieś będą chciały pograć, a tej gry nie będzie, bo Super Niall miał ochotę sobie zagrać ?
N- Woow, kobiety w ciąży serio są wkurzające.
K- Słucham ?
N- Nic, nic. A co do dzieci to ..poczekają aż my sobie skończymy rundkę - ponownie się wyszczerzyłem
K- Niall ..
N- Zamknij się i wybieraj który chcesz mieć kolor.
Wybrała sobie czarne, a ja miałem białe pionki. W dzieciństwie często grałem w to z dziadkiem, uwielbiałem to. ( nie wiem czy serio tak było ;p )
Za pierwszym razem wygrała ona. Nie powiem, ale byłem zaskoczony. Nie przepadam przegrywać z dziewczynami zresztą jak pewnie każdy chłopak, bo to przecież w pewnym sensie poniżenie, ale nic. Na szczęście namówiłem ją na kolejną rundę gdyż tym razem miałem jakąś nadzieję, iż to jednak ja wygram. Znów się myliłem. Po raz kolejny to ona odniosła sukces, a ja klęskę. Zagraliśmy w końcu też trzeci raz. Musiałem, po prostu musiałem w końcu wygrać. Po raz kolejny przegrałem. Chciałem zagrać czwarty raz lecz Kate zaczęła marudzić.
K- Błagam, Niall, nie. Skończmy  z  tym. Mam dość - zaśmiała się
N- Ale ja ..
K- Niall - zrobiła minę zbitego psiaczka
N- Dobra, już dobra.
K- Dziękuję ! - uśmiechnęła się promiennie
N- Skoro wygrałaś ze mną trzy razy w warcaby to i walkę o dziecko też wygrasz - uśmiechnąłem się lekko oraz puściłem jej oczko
K- Mam taką nadzieję. - pogłaskała się po brzuchu
Gdy tak na nią patrzyłem widziałem w niej radość bijącą na wieść, że w środku niej znajduje się mały człowieczek, który najprawdopodobniej przyjdzie na świat za niecałe osiem miesięcy. Sam byłem strasznie tym podekscytowany. Cały czas się uśmiechała. Dało się zauważyć, iż jest z tego powodu bardzo szczęśliwa. Ostatnio taką ją można było zobaczyć kiedy jej relacje z Lou były idealne.
Po pięciu minutach wyszedłem z transu.
N- Słuchaj, to ja teraz pojadę ci po jakieś rzeczy do domu i będę góra za jakąś godzinkę.
K- Nie musisz ..zadzwonię po Josh'a - uśmiechnęła się
N- Czyli masz mnie dość ?
K- Nie, nie o to chodzi .
N- Widzę ..
K- Dobra, przywieź mi jakieś kosmetyki, ręczniki .. piżama powinna być w szafie no i parę ubrań. Wiesz ...takie najpotrzebniejsze rzeczy.
N- I o to mi chodziło - uśmiechnąłem się dumnie - A właśnie ..co mam mówić chłopakom  ?
K- hmm ...może .. może powiedz im, że od dłuższego czasu bolą mnie stawy i w końcu pojechałam do szpitala  i teraz będę miała badania i takie tam ..hmm ? Dobre czy złe ?
N- Może jakoś przejdzie, jak nie to dopracuję - wystawiłem jej język
K- Dziękuję - pocałowała mnie w policzek
Pomachałem jej oraz wyszedłem stamtąd.
W samochodzie mnóstwo myślałem nad tym co mam powiedzieć chłopakom. Przyznam szczerze, że obawiałem się, iż mogą mi nie uwierzyć ..szczególnie Liam. On zawsze coś palnie, a ja później nie wiem co mu sensownego odpowiedzieć.
Od wersji Kate nie wymyśliłem kompletnie nic lepszego. Modliłem się tylko aby mi uwierzyli, bo w kłamaniu jestem kiepski.
Wszedłem niepewnie do domu. Wszyscy byli chyba przed telewizorem, bo była jakoś tak cisza. Poszedłem w głąb domu i doszedłem do salonu. Tym razem się nie myliłem. Cała szóstka siedziała przed telewizorem oglądając jakiś denny serial.
N- Hej, co oglądacie ?
Z- Nic ciekawego, a ty gdzie się szlajałeś ?
J- Właśnie ..chyba tylko ty mi zostałeś ..wiesz może gdzie się podziewa Kate ? Cały dzień się nie odzywa, martwię się, a nie wiem co się z nią dzieje.
N- Cały dzień byłem z nią.
H- Co ?!
N- To.
Liam- I gdzie ona teraz jest  ?
I tu już musiało zacząć się moje kłamstwo. Nie lubiłem kłamać, ale co miałem zrobić innego.
Na chwilę się zaciąłem i patrzyłem pokolei na każdego z nich.
Liam- Niall ? Powiesz nam w końcu gdzie ona teraz jest ?
N- Słuchajcie od razu mówię ..to nie była moja wina ..po prostu to co możecie zobaczyć w gazetach to właśnie ona zwijała się z bólu, bo ..
Lou - Niall !
N- Jest w szpitalu ..
Lou - Co ?!
N- Ale wszystko już jest pod kontrolą ..
J- Zawieź mnie do niej !
N- Ok ..tylko wezmę te rzeczy, które chciała.
L, Z, Lou, H - Jedziemy z wami !
N- To nie najlepszy pomysł .. - w tym momencie prawie zabili mnie wzrokiem - Dobra, pojedziecie.
Szybko pobiegłem na górę, wziąłem wszystkie potrzebne jej rzeczy oraz spakowałem do małej torby. Na dole wszyscy byli gotowi już do wyjścia.
Z tego, iż było nas zbyt dużo Harry wziął również swój samochód. Ze mną pojechał Josh i Louis, a z nim Liam i Zayn.
Z tego co zaobserwowałem to najbardziej tym wszystkim przejął się Louis. Widziałem potworny strach w jego oczach. Nawet Josh aż tak bardzo tego po sobie nie okazywał.
Po dotarciu na miejsce chłopaki zrobili lekkie zamieszanie, bo  aż trzy pielęgniarki po drodze nas upominały.
Gdy mieliśmy wchodzić do jej sali zatrzymała nas kolejna pielęgniarka.
- To nie czas na odwiedziny. - powiedziała poważnym tonem
N- Wiemy, ale chciałem jej zanieść rzeczy o które prosiła. - patrzyłem na nią błagalnie
- Dobrze, ale wszyscy tam nie wejdziecie. Pani Kate jest bardzo zmęczona.
N- Rozumiemy.
- Tylko trzech, a reszta może przyjść jutro.
J- Ja wchodzę !
- Jeszcze tylko jeden ..
Lou- I ja ! - wykrzczał wręcz jako ostatni Louis
H- Moment. To ja jestem jej chłopakiem, tak ?! - powiedział zbulwersowany Harry
Lou- Teraz chcesz się kłócić ?!
H- Tak.
Lou- To masz problem, bo ja byłem pierwszy !
W tym momencie widziałem już o co chodziło Kate nie chcąc jechać do domu.
- Dosyć ! Bo zaraz żaden z was tam nie wejdzie ! Ten pan był pierwszy - wskazała na Tomlinsona - A pana zapraszam jutro.
H- Zajebiście ! - krzyknął wkurzony
Trochę tego nie rozumiałem, bo przecież podobno jemu o to chodziło, aby Kate i Louis się do siebie zbliżyli, no ale ok. Pozostawię to jednak bez komentarza.
Gdy przekroczyliśmy próg Josh od razu do niej podbiegł i przytulił.
J- Czy ty oszalałaś ?! Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś ?!
K- Też się cieszę, że cię widzę - uśmiechnęła się
N- Nie chcieli nas wszystkich wpuścić, więc pozostali zostali na korytarzu.
J- Jeśli chcesz to może pójdźmy do nich, co ?
Z Kate tylko krzywo na siebie spojrzeliśmy .. w ogóle nie wiedząc co powiedzieć.
N- Wiesz ..ją strasznie wszystko boli ..wręcz nie może chodzić.
K- No, właśnie.
J- umm ..okeej.
K- Louis, a ty co tutaj robisz ?
L- Przyjechałem cię odwiedzić. Takie dziwne ? - zaśmiał się
N- haha, człowieku, jaja sobie robisz. Najbardziej się wystraszył kiedy powiedziałem, że jesteś w szpitalu. -
lekko się zarumienił
L- Zamknij się, co ?
K- Dziękuję. - pocałowała go w policzek
Wszystkie rzeczy, które jej przywiozłem odłożyłem na miejsce. Chwilę z nią porozmawialiśmy po czym poprosiła mnie i Louis'a abyśmy zostawili ją samą z Josh'em. Oczywiście wiedziałem dlaczego, więc na pożegnanie krzyknąłem jej tylko :
N- Powodzenia !
K- Dzięki Niall - puściła mi oczko
Poszliśmy z Lou na korytarz do chłopaków. Po drodze Louis pytał mnie o co chodziło lecz ja byłem nieugięty.


                                                         * Oczami Kate *



K- Ja ci muszę coś powiedzieć ..
J- Ale co takiego ?
K- Bo tak naprawdę to nie chodzi o żadne stawy ..
J-  A o co ?  - spojrzał przerażony
K- Jestem w zagrożonej ciąży, a że nie mieli miejsc na odpowiednim dla mnie oddziale to zostawili tu .. - powiedziałam na jednym tchu bojąc się jego reakcji - Wiesz tylko ty i Niall ..i nikt więcej ma się nie dowiedzieć ..
J- ...




________________________________________________________
Iiiii ? Co o tym myślicie ? xd
Ja sądzę, że jakieś takie to dziwne jest ;o
Oczywiście to tylko moje zdanie ..; )
Ochh...przed wami nie da się nic 'ukryć' ;oo ;D
GŁOSUJCIE W ANKIECIE :)
Do następnego kochani xx



                              



Niall i Josh :)


                    


Louis :)


                   



Harry :)

piątek, 1 lutego 2013

Birthday Harry ♥






Nasze Hazziątko ma dzisiaj 19 urodzinki ! :D
Wiem, że tego nie zobaczy, ale chciałam mu życzyć wszystkiego co naaaajlepsze ^^
Żeby się dla nikogo nie zmieniał, aby był zawsze naszym kochanym Harry'm Styles'em :))





czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 29









Obudziła mnie dość głośna rozmowa kogoś na dole. Zaciekawiona postanowiłam, iż zobaczę kto tak rozmawia, ale że nie wiedziałam kto to to postanowiłam się od razu przebrać żeby nie zrobić na kimś złego wrażenia, a na pewno nie byli  to chłopcy. Oni rozmawiają charakterystycznie. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wydaje mi się, iż tylko ja poznaję ich typ rozmów z naszego otoczenia.
Wyciągnęłam z szafy ten zestaw. Zupełnie nie wiem dlaczego go wybrałam, ale poczułam chęć założenia czegoś bardziej eleganckiego.
Zegarek wskazywał godzinę dwunastą. Czyli pewnie już wszyscy wstali i są dawno po śniadaniu.
Zeszłam na dół do kuchni. Przy stole siedziała ..mama i jej chłoptaś !
' No tego to już za wiele ' - pomyślałam
Co ona tutaj robiła ?! I w ogóle jak ona nas znalazła. I dlaczego zjawiła się tak z nikąd i to z tym facetem ! Byłam na nią wściekła, a co najlepsze ? Josh z nią rozmawiał jak gdyby nigdy nic.
Stanęłam w kuchni oraz zaczęłam się przyglądać całej trójce.
K- Co ty tu robisz ? Jeszcze z tym kimś .. - wskazałam na mężczyznę siedzącego obok niej
M- Kochanie przyjechałam tu aby was zapoznać z moim nowym chłopakiem.
Chłopakiem ?! Jak to w ogóle brzmi w jej wieku. Nie miałam zamiaru go akceptować. Mogę się założyć, że za tydzień góra dwa rozejdą się, a później znów o nas zapomni. Było tak zawsze.
Obiecałam sobie, że kiedy ja będę miała dzieci będę się starała być najlepszą mamą na świecie. Nie chcę krzywdzić mojego dziecka jakimiś moimi sprawami.
J- Kate ..porozmawiaj z nimi. Przecież to twoja mama !
K- Co ?! Josh czy ty siebie słyszysz ?! Naprawdę ?! Ty ..ty tak mówisz ? Wiesz co ..nie poznaję cię. Tak, tak. Teraz macie pełno wspólnych tematów, bo ty z tą swoją dziewczyną jesteś szczęśliwy, a nasza ' kochana ' mamusia ze swoim facetem. To wiecie co !? Gratuluję wspaniałej rodzinki ..ja się z tego wypisuję !
Cała trójka tylko na mnie spojrzała lecz się nie odezwali.
K- Tak myślałam.
Wzięłam szybko jakieś drobiazgi oraz wyszłam z domu.
Gdy przekroczyłam próg drzwi zakuło mnie strasznie w dole brzucha, aż mnie zgięło  z nóg. Na chwilę przykucnęłam oraz wzięłam parę głębokich wdechów. Chciałam wstać lecz za chwilę otworzyły się drzwi. O mało co nie dostałam w głowę.
Z domu wybiegł w pośpiechu Niall.
K- Gdzie się tak spieszysz ? - zaśmiałam się
Odwrócił się gwałtownie, spojrzał na mnie po czym odetchnął z ulgą.
N- Wybiegłem za tobą. Myślałem, że już cię nie złapię.
K- Myliłeś się mój drogi jak widzisz.
Siedziałam tak obok drzwi cały czas, bo nie mogłam się ruszyć. Ból był okropny, paraliżował mnie.
N- Kate, czy wszystko  w porządku ?
K- Tak, tak. Tylko chciałam na chwilę usiąść i popatrzeć w tak ciepły dzień jak dziś na to cudowne miasto - skłamałam
N- Po pierwsze ..nie wiem czy zaraz nie będzie lało, a po drugie to niby czemu tak trzymasz się za brzuch ? Boli cię ..prawda ?
K- Nie, Niall. To nie tak ...to  w ogóle nie tak jak sobie myślisz ..po prostu chciałam sobie posiedzieć na dworzu.
N- Było iść do ogrodu.
Kurde. Wszystko co wymyślałam było złe gdyż Niall za każdym razem coś wymyślał.
N- Chodź, wracamy do domu.
K- Nie,  ja tam nie wracam  !
N- Dlaczego ? Bo oni tam są, no nie ?
K- Może ..
N- Słyszałem waszą kłótnie ..
K- Domyślam się .. ale nie chcę o tym gadać ..
N- Wiem, dlatego jakbyś chciała to wiesz gdzie mnie znaleźć - puścił mi oczko - A teraz ? Idziemy się gdzieś przejść ?
K- Właściwie to chciałam zrobić jakieś zakupy, a co najważniejsze to coś zjeść, bo strasznie jestem głodna.
N- Tak nie może być !
K- Ale jak !?
N- Nikt w moim towarzystwie nie może być głodny. Super Niall zaraz coś poradzi. - zaśmiałam się - Pierwsza stacja to Nando's, a druga to możemy iść razem na jakieś zakupy i odmowy nie słyszę - uśmiechnął się
K- Skoro tak, to ok, Super Niall'u - pocałowałam go w policzek - Dziękuję.
N- Nie masz za co - wyszczerzył się
Z tego, że Niall miał już prawo jazdy pojechaliśmy samochodem, a nie na piechotę czy taksówką. Tak jak powiedział najpierw pojechaliśmy do Nando's.
Weszliśmy do restauracji, nie było zbyt dużo osób.
N- Siądź sobie, ja nam coś zamówię.
K- Ok.
Poszłam zająć miejsce. Siedziałam sama tylko chwilę, bo zaraz przyszedł Niall z obrażoną miną.
K- Co się stało ?
N- Nie ma tego co chcę. - udawał, że płacze
K- och, dobra, ja idę zamówić, a ty tu siedź i się nie ruszaj.
Poszłam do lady. Miałam straszną ochotę na kurczaka i jakąś sałatkę.  Z tego, że nie wiedziałam co chce Niall, zadzwoniłam do niego chociaż był parę kroków ode mnie, a mi się nie chciało tam znów iść.
K- Właściwie to co ty chcesz ?
N- Zamów mi to co ty bierzesz.
K- Ok. - rozłączyłam się
Zamówiłam nasze jedzenie oraz zapłaciłam daną sumę. Po chwili wzięłam  zamówienia i zaniosłam do naszego stolika.
N- Już ? Szybka jesteś ... - trochę się zdziwił  - Poczekaj, oddam ci kase. - zaczął wyciągać pieniądze z kieszeni
K- Ej, biedna aż tak nie jestem - wystawiłam mu język
N- Ale ..
K- Nie ma żadnego ' ale ' tylko jedz.
N- Od kiedy tak dużo jesz ? - zapytał po chwili namysłu
K- Nie wiem, tak jakoś. Głodna jestem.. żałujesz  mi ?
N- Nie, tylko nigdy tyle nie jadłaś.
Powiem szczerze, iż trochę mnie tym wszystkim zdziwił. Chociaż w sumie ..na serio ostatnio dużo jadłam. Trudno nie chciałam o tym myśleć ..przynajmniej teraz.
Po posiłku udaliśmy się do Tesco. Nagle dostałam sms'a od Josh'a:
' No gdzie ty jesteś ?! Wracaj szybko, mieliśmy jechać na badania do szpitala ! '
No tak. Zapomniałam o tych głupich badaniach. W ogóle nie rozumiałam po co mi one. Przecież czułam się świetnie ..powiedzmy.
Weszliśmy do centrum handlowego, w którym znajdowało się też tesco. Na biednego Niall'a napadły fanki. Niektóre podeszły nawet do mnie. Dałam mu trochę czasu na odpędzenie się od nich i siadłam w najbliższym wolnym miejscu.
Widziałam momentami jak Horan na mnie patrzy. Chyba było mu trochę głupio, ale właściwie to nie miał do tego żadnych powodów.
Siedziałam tak i znów zaczął kłuć mnie brzuch. Złapałam się za niego oraz głowę schowałam w dłonie. Nie chciałam dać tego po sobie poznać. Z zaciśniętymi zębami siedziałam i czekałam aż przestanie kłuć. Po chwili zaczęły mi płynąć łzy po policzku z bólu. Chciałam żeby to się w końcu skończyło, a najlepiej aby już nie wracało.
Nagle poczułam ciepłe dłonie Niall'a, które odsłaniały moją twarz.
N- Ejj, co się dzieje ? - powiedział zmartwiony
K- Nic, naprawdę nic. - wytarłam szybko łzy po czym wymusiłam uśmiech
Wstałam gwałtownie lecz ból, który nadal nie ustał spowodował, iż zgięłam się w pół.
N- Kate, spokojnie. Usiądź sobie.
K- Niall, boję się. - pozwoliłam łzom na swobodne płynięcie
N- Nic się nie stanie - uśmiechnął się niepewnie - Jedno jest pewne. Nie idziemy na żadne zakupy tylko do szpitala, muszą ci zrobić jakieś badania, a teraz zadzwonię do Josh'a.
K- Nie ! Tylko nie Josh. Błagam, na razie nic mu nie mów. Wkurzy się jeszcze na mnie ..
N- Ale o co ? Przecież powinien wiedzieć ..
K- Nie, bo ja rano miałam jechać na badania i on się wkurzy, że nie zrobiłam tego od razu.
N- Teraz mi to mówisz ?! Tym bardziej jedziemy ..
K- Ale .. - skarcił mnie wzrokiem - okej, okej.
N- Czy to dlatego tak chciałaś jechać na te zakupy ?
K- Nawet jeśli, to co ? Jak byłeś zajęty to dlaczego od razu mi nie powiedziałeś, a nie teraz będziesz mi tu wypominał. ?!
N- To nie o to chodzi.
Wziął mnie na ręce oraz zaczął nieść do samochodu. Tym razem nie zaprzeczałam gdyż ból był zbyt silny. Nawet nie miałam sił się z nim kłócić.
Po trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Tam jakoś doszłam o własnych już siłach. Pokazałam karteczkę ze skierowaniem na badania i pielęgniarka zaprowadziła mnie do odpowiedniej sali. Przed wejściem poprosiłam jeszcze raz Niall'a :
K- Tylko proszę cię nie mów nic ani Josh'owi, chłopakom ..nikomu, ok ?
N- umm ..no nie wiem.
K- Niall ..
N- Dobra.
K- A no i możesz już jechać do domu. Ja wrócę taksówką. Jeszcze raz ci za wszystko bardzo dziękuję - pocałowałam go w policzek
N- No, pewnie, pewnie. No i nie ma za co - uśmiechnął się


                                                    * Oczami Niall 'a *


Gdy w sklepie zauważyłem, że Kate się zwija z bólu przeprosiłem fanki i poszedłem szybko do niej. W szpitalu powiedziała mi żebym jechał do domu. Chciałem ją wyśmiać za te słowa na miejscu, ale nie chciałem pogarszać jej stanu, więc zrobiłem to w myślach. Może trochę głupie, ale bardzo mnie rozbawiła myśląc, że ją tak zostawię samą.
W poczekalni było pełno kobiet i mężczyzn czekających na USG. Bałem się o nią. Do Josh'a na razie postanowiłem nie dzwonić, ale tylko do czasu kiedy dowiem się co jej jest.
USG oczywiście kojarzy mi się z ciążą, ale czy to to ? Szczerze wątpię. Cieszyłbym się z tego, bo zostałbym przecież wujkiem, ale jakoś mi się to nie wydaje.
Badanie trwało bardzo długo. W końcu po kolejnych pięciu minutach czekania wyszła z gabinetu Kate. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się lekko i oparła o ścianę ...









_____________________________________________________________
Podoba się ?
Mam nadzieję, że tak :)
Ten jest dłuższy od poprzedniego, więc mam nadzieję, iż się cieszycie xd
Dziękuję Wam, że bez żadnych tak zwanych ' szantaży ' pojawia się nawet po 10 komentarzy *.*
Strasznie mnie to motywuje ^^
Również jestem baaardzo wdzięczna za ponad 26 000 wyświetleń <3
Kocham Was <3
Do następnego xx




                            



Niall w Nando's :D ( chodzi mi o minę ;p )   ( kocham to zdjęcie xd )



                                     


             




Niall i Kate :D



                        



Josh :D

środa, 30 stycznia 2013

The Versatile Blogger :3




Zostałam nominowana przez http://i-love-creation.blogspot.com/   . Baaaardzo dziękuję za nominację <3




                              


' Każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę The Versatile Blogger
- ujawnić 7 faktów dotyczących siebie
- nominować 10 blogów które jego zdaniem na to zasługują 
- poinformować o tym fakcji nominowanych bloggerów '


1. Nigdy nie mówię szczerze kiedy ktoś mnie pyta ' Wszystko w porządku ? ' itp. 
2. Gdy mam zły humor jestem wściekła i niezbyt miła dla innych.
3. Nienawidzę kiedy ktoś każe mi opowiadać o sobie. 
4. Kiedy się nudzę i coś mnie bardzo wkurzy zatapiam się w pisaniu opowiadania.  
5. Często jestem wredna dla tych których nie lubię i są wredni dla mnie.
6. Jak siedzę sama w domu lubię śpiewać na głos.
7. Jestem zazdrosna kiedy jest ciągła mowa w domu o osiągnięciach mojego brata.



Nominowane blogi :

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 28






'' Skierowaliśmy się do domu. Byliśmy właściwie w połowie drogi gdy nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił mi się napis ... ''




Wyświetlił mi się napis ' Mama '. Dawno już z nią nie rozmawiałam ani nic, kompletnie nie wiem co się u niej dzieje. Odeszłam od wszystkich kawałek oraz odebrałam telefon.
M- Halo, córeczko ?
K- Halo. - powiedziałam obojętnie
M- Gdzie jesteś ?
K- A co chcesz ? Teraz sobie o mnie przypomniałaś ?! Po takim czasie ?
M- Kochanie nie krzycz. Co u Josh'a ?
K- To ty w ogóle pamiętasz, że masz syna ?!
M- Córciu nie bądź dla mnie taka.
K- Jestem normalna jakbyś nie zauważyła. Więc w jakiej sprawie dzwonisz  ?
M- Jestem w Londynie w sprawie służbowej na parę dni. Może się spotkamy ? Spędzimy trochę czasu razem ? Weźmiemy Josh'a ..
K- Nie mam czasu ..jestem zajęta. umm ...a co u ciebie ? - zapytałam od niechcenia
M- Nic. Ze mną wszystko w porządku, jestem zdrowa i zakochana. - rozmarzyła się na chwilę
K- Aaa, to dlatego dzwonisz ? Świetnie - uśmiechnęłam się sama do siebie - Czyli dopóki wasz związek się nie skończy będziesz pamiętała, że masz dzieci ? Super, bardzo się cieszę.
M- Nie mów tak kochanie, wiesz, że was zawsze bardzo kochałam i kocham.
K- Cóż za szlachetność - po moich policzkach zaczęły spływać łzy - To miłego czasu spędzonego w Londynie. Jestem zajęta, cześć.
Wytarłam łzy i schowałam telefon do torebki. Zawsze musi wszystko psuć. Szczególnie ten dzień, który miał być wreszcie normalny. Wiem, iż nie powinnam tak traktować swojej mamy, ale co ona w ogóle wyprawia. Ona wcale mnie lepiej nie traktuje ani nie traktowała przez te parę ostatnich lat. Czułam się jakbym wcale jej nie miała przez ostatnie lata.
Doszłam do mojego towarzystwa i nadal kierowaliśmy się w stronę domu.
L- Coś się stało ?
K- Nie, nic. - wymusiłam uśmiech choć we mnie była złość oraz chęć płaczu
Po piętnastu minutach dotarliśmy do domu. Szybko zdjęłam z siebie niepotrzebne ubrania oraz rzuciłam się na kanapę w salonie ze zmęczenia.
E- To co ? Oglądamy jakiś film ?
L- No pewnie.
H- Ja wybieram  !
K- Ja robię pop corn !
L- umm ..a ja pójdę po coś do picia !
E- A ja sobie siądę.
Pobiegłam zrobić pop corn, a za mną przyszedł Louis po picie dla nas. Wyciągnęłam z szafki dwa opakowania pop corn'u oraz wstawiłam do mikrofalówki.
L- Co nam wszystkim nalać  ? Soku, pepsi czy co ?
K- Pepsi jak dla mnie - wyszczerzyłam się
L- No to pepsi - zaśmialiśmy się
Wzięłam gotowy pop corn przesypałam do ogromnej miski, a miskę zaniosłam do salonu oraz położyłam na stole. Louis zaraz przyniósł dla nas wszystkich picie.
Eleanor kiedy zobaczyła co Louis niesie powiedziała  :
E- Czy to cola ?
L- Nie, pepsi.
E- ojj, kochanie. Czy mógłbyś mi nalać samej wody, bo pepsi jest trochę niezdrowe..
Spojrzeliśmy z Harry'm na siebie jak na debili po tym co ona powiedziała, a Louis jej tylko odpowiedział :
L- Oczywiście kochanie. - powiedział lekko wkurzony
Poszedł wymienić jej picie, a my na niego czekaliśmy z włączeniem filmu.
K- Słońce, a tak w ogóle to jaki film wybrałeś ?
H- ' Rec 3 ' - pokazał dołeczki
K- Zgłupiałeś ?!
H- Nie bój się ..jesteś ze mną - objął mnie ramieniem i pocałował w czoło
Po chwili w salonie pojawił się Louis i teraz Harry mógł już włączyć film.
Zaczęliśmy oglądać. Na początku nie było aż tak źle, ale później to już była tragedia. Cała się trzęsłam ze strachu. Moja głowa ciągle była schowana w ramieniu Hazzy. Widziałam, iż starał się robić wszystko abym już się nie bała, ale na to to chyba nic już nie pomoże.
Zauważyłam jak Harry co chwila przygląda się Lou. Obydwoje co jakiś czas zerkali na siebie.
Eleanor również wtuliła się w swojego chłopaka, Tomlinsona. Nie powiem, ale byłam zazdrosna o niego.
H- Teraz patrzy, więc się może pocałujmy czy coś ..ale wiarygodnie, ok ? - szepnął mi na ucho
K- Ok .
H- Skarbie nie bój się.
K- Przy tobie nie mam się czego bać - cmoknęłam go w usta
H- I taka odpowiedź mi się podoba - zaśmialiśmy się cicho aby nie przeszkadzać im  w oglądaniu filmu - To teraz możemy sobie przybić piąteczkę, bo Lou jest strasznie wpieniony - szepnął mi do ucha
Uśmiechnęłam się lekko gdyż zdobyliśmy nasz cel. Czyli jednak Louis też czasami jest o mnie zazdrosny ..przynajmniej tak to wygląda.
Po długim czasie ' cierpienia ' nareszcie film się skończył.
L- Ale nudny ten film.
Spojrzałam na niego spod byka, a ten tylko powiedział :
L- No co ? Mało straszny ..
K- No pewnie.
E- Wiecie co ...ja już może pójdę do domu ..
L- To ja ..
H- Zostań jeszcze ! Zagramy w butelkę ! - powiedział uradowany
E- W sumie to świetny pomysł - uśmiechnęła się
Wzięłam butelkę, a Harry zakręcił pierwszy ..wypadło na Eleanor.
E- Prawda.
H- Podobało ci się dzisiaj na London Eye ?
E- No pewnie ! - zaśmiała się
Następnie butelką kręciłam ja  ..wypadło na Louis'a :
L- Prawda.
K- Nadal czujesz się obrażony na Hazze ? - spojrzał na niego dziwnym wzrokiem
L- Nie. - powiedział bardzo niepewnie
Kolejną osobą, którą kręciła była Eleanor ..wypadło wtedy na mnie :
K- Wyzwanie.
E- Pokaż jak bardzo kochasz Harry'ego całując go.
K- Co ?! Przecież to chore !
E- Pocałuj go najlepiej jak potrafisz !
Sporzałam na Louis'a, tak odruchowo. Miał smutną minę. Widziałam, iż unikał mojego wzroku i tego co ma zaraz nastąpić. W końcu jego wzrok wbił się w butelkę oraz zaczął się bawić, kręcąc nią.
E- No całuj, całuj - zaśmiała się
Zbliżyłam się do Harry'ego oraz zaczęłam go całować. Na początku całowaliśmy się delikatnie, później natomiast nasze języki wręcz walczyły ze sobą zaciętą walkę. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy do siebie.
E- I o to mi chodziło - powiedziała zadowolona
L- Wiecie co ja już może pójdę spać.
E- A ja do domu.
L- To ja cię odwiozę ..
E- Nie, nie trzeba. Naprawdę.
L- To nie problem.
E- Podjadę taksówką do domu. Nie musisz nigdzie jechać, lepiej idź już spać. Dobranoc - cmoknęła go lekko w usta
L- No, dobrze. Dobranoc.
Eleanor wyszła, a my udaliśmy się do swoich pokoi.
Wzięłam długą odprężającą kąpiel oraz położyłam się do łóżka. Na początku nie mogłam zasnąć lecz po kilkunastu minutach odpłynęłam  w głęboki sen.






________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział :))
Jak wrażenia po nim ? :>
Opinię pozostawiam wam :D
Dzisiaj rozdzialik bez zdjęć ..:)
I oczywiście przepraszam, że taki krótki ..
Do następnego xx


niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 27







'' Szybko zbiegłam na dół, aby je otworzyć. Za nimi stał ... ''






Harry ubrany bardzo podobnie do mnie. Również miał na sobie marynarkę, koszulkę, dżinsy oraz białe conversy. Wybuchłam śmiechem i on też.
H- Ty to wiesz jak się ubrać.
K- haha, nie sądziłam, że tak się ubierzesz akurat dzisiaj.
H- A ja nie sądziłem, że ty się tak ubierasz.
K- Dużo rzeczy o mnie nie wiesz - wystawiłam mu język
H- To co idziemy ? - zapytał zachęcająco - aaa, właśnie ! To dla ciebie - podarował mi symboliczną różę
K- oo, dziękuję. A jak mam traktować to wyjście ?
H- hmm .. - zamyślił się - randka ?
K- Harry ..ja ..no wiesz ..
H- Wiem - zaśmiał się - Powiedzmy, iż to kolejny krok w naszym planie, ok ?
K- Dobrze. - powiedziałam niepewnie
Harry pociągnął mnie za rękę oraz poszliśmy w stronę Big Bena. Jednak okazało się, że to nie on jest naszym celem lecz London Eye. Był on ślicznie oświetlony.
Gdy doszliśmy bliżej wejścia ujrzeliśmy Lou i Eleanor. Uśmiechnęłam się na jego widok, bo na jej niekoniecznie. Przywitaliśmy się z nimi, a Harry i El stanęli obok siebie.
H, E - Niespodzianka !
Spojrzeliśmy na siebie  z Lou dziwnym wzrokiem. Nie mieliśmy pojęcia o co im chodzi.
L- Ktoś ma jakieś święto ?
K- A może urodziny ?
E- Nie !
H- Zorganizowaliśmy z Eleanor podwójną randkę !
L- aaa, no to super - powiedział obojętnie
E- Nie cieszycie się ?
K- umm ..bardzo się cieszymy ! Nawet nie wiecie jak bardzo, no nie Louis?  - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem
Nie cieszyłam się z tego zbyt bardzo, ponieważ nie było to łatwe patrzeć na osobę, którą się kocha kiedy ona całowała się z kim innym. Trudno. Postanowiłam to jakoś przeboleć.
H- A drugą częścią niespodzianki jest to iż ...
E- Wynajęliśmy na dwa okrążenia tylko dla nas jedną kapsułę ! - dokończyła zadowolona
L- Wiecie co ..ja ..bardzo się cieszę z tego..to naprawdę cudowne, ale ..nie jestem pewien co do tego London Eye ..za dużo zjadłem ..Przepraszam.
E- No trudno. - powiedziała lekko zawiedziona
H- To jedziemy  w trójkę ? - skierował wzrok na mnie
K- Jedźcie sami ..ja nie mogę.
Harry i Eleanor spojrzeli na siebie, a zaraz pokiwali głowami w swoją stronę.
K- Miłej jazdy !
H- Ale na pewno mamy jechać sami ?
L- Tak ! Idźcie już. - zaśmiał się
Nie zrobiłam tego specjalnie, bo Louis nie jechał tylko ja mam lęk wysokości.
Patrzyłam na London Eye bardzo zaciekawiona. Zawsze chciałam się przejechać, zobaczyć Londyn z góry, ale się bałam.
Co do Eleanor to sądziłam, iż zostanie z Lou, bo Harry'emu to wiedziałam co krąży po głowie zostawiając mnie tu samą z Louis'em.
Usiadłam na pobliskiej ławce oraz przyglądałam się z ciekawością na London Eye. Louis poszedł gdzieś nawet nie wiem gdzie. Tak zniknął bez śladu. Był dużym chłopcem, więc niezbyt martwiłam się, iż zginie.
Siedziałam tak sama jeszcze jakieś dwie minuty, a zaraz naprzeciwko mnie stanął Louis z dwiema watami cukrowymi. Zaśmiałam się i on również.
Zaraz usiadł obok mnie oraz zaczęliśmy konsumować nasze słodkości. Nie lubiłam jeść waty cukrowej z jednego powodu. Później strasznie kleiły mi się ręce.
Jednak dzisiaj nie zwracałam na nic uwagi i jadłam ze smakiem. Nie chciałam zmarnować tak udanego dnia jak dzisiejszy.
Gdy zjedliśmy, patyczki wyrzuciliśmy do kosza, potem wróciliśmy na nasze poprzednie miejsce. Louis bardzo przyglądał się London Eye jak ja poprzednio.
Po chwili spojrzał na mnie i pociągnął za rękę gwałtownie.
K- Co ty robisz ? I gdzie mnie prowadzisz ?
L- Chodź ! Nie możemy zmarnować tak cudownego wieczoru jak ten ..- uśmiechnął się
K- Czyli ?
L- Zaufaj mi - puścił mi oczko
Jedna z kapsuł się otworzyła, a ja już wiedziałam o co chodzi Louis'owi.
K- Nie, nie i jeszcze raz nie ! - stanęłam w miejscu
L- Chodź, bo nie starczy dla nas miejsca !
K- Nie, Louis !
L- Kate proszę cię .. - zrobił oczka zbitego psiaczka
W tym momencie bardziej pokierowało mną serce niż rozum.
K- Ok ..
Louis kupił nam dwa bilety. Wsiedliśmy do kapsuły również ze starszymi osobami, a właściwie byli tam tylko seniorzy i my.
K- Ty to masz wyczucie czasu..nie ma co - szepnęłam mu na ucho
L- To wolałaś tam siedzieć bezczynnie i czekać aż łaskawie się ' wybawią ' ? A takto ..my też się ' zabawimy ' ..
K- hahaha..z tym towarzystwem ? Na pewno ..
Dopóki byliśmy na niedużej wysokości to stanęłam blisko 'okna' oraz podziwiałam widoki. Kochałam Londyn nocą. Był cudowny ..zresztą za dnia również. Louis ciągle stał obok mnie, a czasami patrzyliśmy na siebie ukradkiem.
Gdy byliśmy już na dość dużej wysokości usiadłam. Louis spojrzał na mnie trochę dziwnym wzrokiem lecz zaraz kucnął przede mną. Kąciki jego ust uniosły się ku górze oraz zaczął mówić do mnie troskliwym głosem.
L- Kate .. przecież teraz jest najlepszy widok na Londyn - oparł swoją głowę o moje kolana, ale ciągle patrzył w moje oczy
K- Ja posiedzę ..trochę się zmęczyłam tak długim staniem - skłamałam
L- ojj, Kate, Kate ..naucz się kłamać - puścił mi oczko
K- O co ci znowu chodzi ? Nie mam zamiaru znowu się kłócić - wystawiłam mu język
L- Kto mówi o kłótni ?
K- No ty zaczynasz.
L- Ja nic nie zaczynam ..po prostu wiem co tak naprawdę ci jest - uśmiechnął się do mnie
K- Naprawdę ?! Niby co ..?
L- Masz lęk wysokości - szepnął mi na ucho
K- Co ? Nie, no co ty !
L- Serio ? To chodź ze mną bliżej szyby .. - złapał moją rękę
K- Dobra. Mam lęk wysokości ..pasuje ? - powiedziałam lekko wkurzona
Louis przez chwilę się zaśmiał ze mnie lecz zaraz mnie złapał za rękę oraz pociągnął w stronę szyby. Stanęłam tam na jakieś dwie sekundy po czym chciałam się wycofać, ale Louis złapał mnie w talii i objął mnie od tyłu. Oczywiście wrócił ze mną do tego miejsca, z którego chciałam uciec. Po chwili jego głowa leżała na moim ramieniu. Czułam się bezpieczna. W tamtym momencie nie bałam się niczego, bo byłam właśnie z nim.
K- Dziękuję. Gdyby nie ty to straciłabym najlepszy moment.
L- Ojj, tak. - zaśmiałam się
K- Uwielbiam twoją skromność.
L- Taak, ja też.
Wybuchłam śmiechem jak i Louis. Przez resztę  ' jazdy ' dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak na początku.
K- Pamiętasz jak się poznaliśmy ?
L- Pamiętam - zaśmiał się - Zrobiłem z siebie kretyna, bo zacząłem machać rękoma na lotnisku ..
K- Ojj, tam.. byłeś uroczy - pocałowałam go w policzek
L- Najfajniejsze chyba było to iż jako jedyni byliśmy ubrani w paski ..
K- Taak - uśmiechnęłam się szeroko
Po krótkim namyśle po raz kolejny go zapytałam :
K- Żałujesz, że mnie poznałeś ?
L- Nie. Skąd takie pytanie ? - zapytał zdziwiony -  Ja niczego nie żałuję ..chyba, że takiej jednej rzeczy .. - trochę posmutniał
K- Ej ! Przecież zawsze można wszystko naprawić - uśmiechnęłam się lekko
L- Obawiam się, że nie to ..
K- Na pewno się da ! Tylko musisz w to uwierzyć.
W tym momencie otworzyła się kapsuła czyli mogliśmy już stamtąd wyjść. Byłam strasznie ciekawa oco albo o kogo mu chodziło lecz nie chciałam naciskać na niego.
Przed London Eye stał już Harry z Eleanor. Po ich minach dało się wywnioskować, iż lekko są zmieszani gdyż nigdzie nas nie mogli znaleźć.
My uradowani podeszliśmy ich od tyłu oraz krzyknęliśmy ' Buu ' , a oni podskoczyli w miejscu.
K- I jak było ?
E- Świetnie ! Żałujcie, że tu zostaliście.
Spojrzeliśmy na siebie z Lou oraz się zaśmialiśmy.
L- To co teraz robimy ?
H- Seans filmowy w domu czy kolacja na mieście ? - poruszył śmiesznie brwiami
K, L- Dooom !
E- Ale wy dzisiaj zgodni jesteście ze sobą .. - powiedziała zdziwiona tym co widziała i słyszała
H- Nareszcie, jestem z was taki dumny - szepnął mi zadowolony na ucho
K- haha, dzięki, ale i tak nie jest pomiędzy nami aż tak bardzo dobrze ..
H- Jeszcze trochę i będzie - ukazały mu się te jego cudne dołeczki w policzkach
K- Harry ?
H- No ?
K- Dlaczego to robisz ?
H- Bo was kocham. Ale jak jesteście razem ..a jak jesteście osobno to mnie szlag trafia i nie mogę na to patrzeć ..zresztą chłopcy też ..
K- Dziękuję - pocałowałam go w policzek
Skierowaliśmy się do domu. Byliśmy właściwie w połowie drogi gdy nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił mi się napis ...




_________________________________________________________
I jak ? :D
Mam nadzieję, że nawet spoko, bo dla mnie to takie flaki z olejem.
Zresztą jak zwykle.
Mi zawsze coś nie pasuje xd
No, ale już się w sumie przyzwyczaiłam do tego XD
3 strony w Wordzie, więc powinien być dość długi ;p
I po feriach :<<
Skoro koniec ferii to jak wiecie wiąże się to z nauką, czyli nie wiem czy będą rozdziały dodawane regularnie. ;//
Tym co się właśnie zaczynają ferie ..to życzę ich udanyych! :D
Gdyby nie były co 2 dni to proszę nie złoście się na mnie ..
Staram się jak mogę, ale nie zawsze może mi to wychodzić ..
Oczywiście dziękuję wam za życzenia <33
Bardzo dziękuję również za tyle wyświetleń i oczywiście komentarzy ;*** <333
Dobra, nie będę już was dłużej męczyła ;D
Do następnego xx




                   



Eleanor :D



                               



Harry :D


                           



Louis :D


                         



Kate :D



                  


London Eye :D