czwartek, 30 maja 2013

#15










*Lena*
Obudziłam się z bólem głowy. Domyślam się, iż to po wczorajszym płaczu.
Po otworzeniu oczu coś mi nie pasowało. Podniosłam się na łokciach rozglądając się po pomieszczeniu. To zdecydowanie nie był mój pokój. Później zaczęłam sobie przypominać wydarzenia z poprzedniego wieczoru.
' Musiałam zasnąć kiedy czekałam na Louis'a ' - pomyślałam
Skoro tak, to gdzie on teraz jest ?
Spojrzałam na podłogę w poszukiwaniu swojego telefonu, lecz zamiast niego znalazłam moją większą zgubę jaką był Louis. Spał sobie słodko pod kocem. Jednak żal mi się go zrobiło, gdyż we własnym domu był zmuszony spać na ziemi.
Zamiast bezczynnie siedzieć wpadłam na pomysł, by zrobić całej piątce śniadanie. Taką tam małą ' niespodziankę '. Osobiście bardzo bym się ucieszyła ze śniadania, ponieważ jestem osobą, której niezbyt się chce robić jakiekolwiek jedzenie. Jednak przez Kim zostałam zmuszona do przyzwyczajenia się do samodzielnego robienia posiłków. Ona jest kompletnym leniem. Nic a nic nie chce jej się robić.
Zrobiłam pierwszy krok z łóżka. Miałam utrudnione zadanie, bo Louis leżał zbyt blisko łóżka. Pokonałam kolejny krok w stronę drzwi, lecz nagle coś, a raczej ktoś pociągnął mnie w dół przez co upadłam na niego leżąc całym ciałem na jego brzuchu. Spojrzałam na jego twarz, wciąż miał zamknięte oczy na co się zaśmiałam.
- Wiem, że nie śpisz - szepnęłam
- To dobrze - odszepnął z uniesionymi kącikami ust
- Dlaczego położyłeś się tak blisko łóżka ? - zapytałam
- Nie chcę żebyś znowu mi uciekła - mówił już patrząc w moje oczy
- To było położyć się obok mnie, na łóżku.
- Nie chciałem być nachalny - wystawił język
- Mój Louis tak nigdy by nie powiedział - trochę posmutniałam
Spojrzał na mnie z żalem.
- Przepraszam. - oznajmił
- Mój Louis by mnie nie przeprosił.
- Że jak ?! Ja bym cię nie przeprosił ?! - podniósł ton głosu na co zaczęłam się cicho chichotać
- No nie - wystawiłam mu język
- Wypraszam sobie ! Ja zawsze cię przepraszałem. - powiedział z wyrzutem
- Jaaaasnee - powiedziałam przeciągając
Louis natychmiast zerwał się z pozycji leżącej oraz wziął mnie na ręce jak pannę młodą. Będąc na wysokości ciągle się śmiałam, ale też trochę bałam, bo Louis zawsze miał chore pomysły.
Szedł pewnym krokiem w stronę okna balkonowego. Od razu wiedziałam, iż to zły znak.
Jedną ręką starał się otworzyć je, lecz na marne z czego bardzo się ucieszyłam. Jednak spróbował parę kolejnych razy i w końcu otworzył. Przeklinałam ten moment w duszy.
Ciągle trzymając mnie na rękach podszedł do barierki. Spojrzałam na niego z przerażeniem. Nie miałam pojęcia co mu chodzi po głowie, a wiedziałam, iż nic dobrego. Wziął mnie za poręcz, wisiałam nad ogromnym spadkiem. Ścisnęłam jeszcze mocniej ręce na jego karku na co ten zaczął się śmiać.
- I z czego się śmiejesz debilu ? - zapytałam rozzłoszczona
- Z ciebie dziubasku - pocałował mnie w nos
- Pajacu ! Wiesz, że nienawidzę kiedy ktoś całuje mnie w nos ! - krzyknęłam wkurzona
- Wiem dziubasku - uśmiechnął się uroczo
- Louis do cholery ! - krzyknęłam głośno - Weź mnie na ziemię !
- Nie denerwuj się tak, dziubasku - zaśmiał się pod nosem
- Louis, proszę - zaczęłam udawać płacz, wtulając się w jego tors
- Ej, już, już kochanie. Nie płacz. Wiesz, że nigdy bym cię nie puścił. - zaczął mnie uspokajać
Postawił mnie na ziemi oraz mocno przytulił. Za to ja wybuchłam ogromnym, głośnym śmiechem. Louis oderwał się ode mnie patrząc na moją twarz.
- Oszukałaś mnie - spojrzał na mnie 'wkurzony'
- Ups ..tak wyszło - zaśmiałam się
- Tęskniłem za tobą.
- Ja za tobą też Tomlinsonku - pocałowałam go w policzek
- wrr... już zapomniałaś, że nie lubię kiedy ktoś mówi do mnie po nazwisku  ? - zmroził mnie wzrokiem
- wrr... już zapomniałeś, że nie lubię kiedy ktoś mówi do mnie dziubasku ?
- Dziubasku, ale wiesz, że zawsze lubiłem cię wkurzać, dziubasku.
- Och, naprawdę, Tomlinsonku ?
- Ugh ..nie mów tak do mnie ! - przygniótł mnie swoim ciałem do płytek balkonu
- Może jeszcze ja zaczęłam ? - zapytałam z sarkazmem
- Widzę, że nauczyłaś się przyznawać do błędów, gratuluję - uśmiechnął się
Zaczęłam się śmiać, już nie wytrzymywałam udawanej powagi. Louis po chwili do mnie dołączył. Wtedy śmialiśmy się oboje, a on ciągle na mnie leżał. Nie żeby coś, ale cielsko to miał spore.
Nagle drzwi od pokoju Louis'a zostały otworzone. Do środka wszedł Harry mówiąc :
- Zrobiłem śniadanie, jak chcesz to z..zejdź .. - lekko się spłoszył widząc nas razem oraz leżącego na mnie Lou - Przepraszam, nie wiedziałem, że ..a nie ważne. Jeśli chcecie to  śniadanie jest na dole. - powiedział szybko wychodząc z pokoju
- Spodobałaś mu się - powiedział Louis
- Co ?! Chyba sobie żartujesz ..na pewno nie ! - trochę posmutniałam
Niby się wykręcałam od tego wszystkiego, ale tak naprawdę, bardzo chciałam, by okazało się to być prawdą. Zaczęło mi zależeć na Harry'm. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Był taki kochany, opiekuńczy, a ten jego uśmiech ? Nie mogłam o nim zapomnieć. Ten pocałunek w jego samochodzie utwierdził mnie, że się zakochałam.
- Chodźmy na śniadanie. - powiedział Lou, zszedł ze mnie oraz podał rękę, bym wstała
Wstałam i udaliśmy się na dół do kuchni. Siedzieli tam wszyscy włącznie z Harry'm. Kiedy go ujrzałam od razu przeszło mnie przyjemne ciepło.
Dołączyliśmy do reszty zespołu w jedzeniu wspólnego posiłku.
- Harry nie myśl, że my coś ten teges, bo my jesteśmy tylko przyjaciółmi, a to co widziałeś to tylko takie małe ' przepychanki ' - powiedział Louis śmiejąc się
- Nie rozumiem po co mi to mówisz - odpowiedział mu Haz
- Tak tylko.
Wsłuchiwałam się w tą rozmowę uważnie. Po naszym pocałunku dziwnie się czułam, byłam taka ...onieśmielona. Nie wiedziałam zbytnio jak to odebrać. Zamyśliłam się, a oni wciąż toczyli rozmowę. Nie chciałam dłużej tego słuchać. Przez to, co mówił Harry do Lou byłam bardziej niż pewna, iż będziemy kiedykolwiek razem. Powoli zaczęłam wierzyć, że to co robił Harry do tej pory to zwykłe przyjacielskie stosunki.
Podczas moich przemyśleń czułam jak oczy zaczynają mi się ' pocić '. Za chwilę jednak poczułam spływającą po mym policzku łzę, zaraz po niej była kolejna.
Odrywając się od posiłku wstałam od stołu kierując się w stronę łazienki.
- A ty gdzie  ? - zapytał blondynek
- Do toalety - odpowiedziałam bardzo cicho
Harry przyglądał mi się bardzo przenikliwie. Nie zwracając na niego zbytniej uwagi poszłam w stronę pomieszczenia, zwanego łazienką.
Weszłam do środka. Jej wnętrze uspakajało mnie, idealnie dobranymi dodatkami oraz kolorystyką płytek. Zawsze o takiej marzyłam, o takim miejscu w domu, gdzie po wejściu do pomieszczenia mogę się uspokoić, gdzie mogę sobie posiedzieć, sama bez nikogo innego. Jednak wiedząc, iż nie jestem u siebie ma obecność w pomieszczeniu musiała być skrócona.
Przetarłam samo lecące łzy z oczu, poprawiłam swe długie blond włosy oraz wyszłam z łazienki jak gdyby nigdy nic.
Nie powróciłam do stołu. Stanęłam jedynie w progu drzwi prowadzących do  kuchni.  Wszyscy skierowali na mnie wzrok.
- Wiecie co ..ja już powinnam wracać, Kim pewnie się martwi. Louis ..twoje ciuchy oddam ci w najbliższym czasie - posłałam deliktany uśmiech - A teraz ..do zobaczenia. - rzuciłam oraz skierowałam się do wyjścia
Louis spojrzał na mnie bardzo zdziwiony. Moje słowa zaskoczyły go na tyle, iż nie potrafił nic z siebie wydusić.
Chciałam jak najszybciej móc znaleźć się u siebie w łóżku i będąc przytuloną do poduszki.
Gdy miałam już otworzyć drzwi ktoś zastawił mi drogę, kładąc rękę na ścianie tuż przed moimi oczyma. Po zapachu rozpoznałam, iż to nie kto inny jak Harry.
Przybliżał się do mnie ciągle wpatrując się w moje niebieskie tęczówki. Nie powiem, ale byłam nieco skrępowana. Usta miał bardzo blisko moich. Dzieliło nas tylko parę milimetrów od złączenia ich razem, w jedność. Nasze nosy stykały się, a Harry powiedział tym swoim ochrypłym głosem :
- Nie puszczę cię samej.
Gdy to mówił, jego usta stykały się z moimi. Oblało mnie przyjemne ciepło.
- Poradzę sobie - odparłam pewna siebie
- Nie wątpię, ale byłbym spokojniejszy gdybyś jednak zgodziła się, bym cię odwiózł  - mówił ciągle w tej samej pozycji
Po krótkim zastanowieniu odpowiedziałam :
- Ostatecznie mogę się zgodzić.
Po tych słowach odważyłam się spojrzeć mu w oczy. Były takie piękne. Biła z nich piękna zieleń, lecz dało się z nich wyczytać ogromną troskę.
Nasze usta wciąż były na tej samej odległości. Ciągle je czułam przy sobie. Ta chwila była wręcz idealna. Chciałam tylko, by w końcu raczył mnie pocałować.
- Dziękuję za to co zrobiłaś w samochodzie, podobało mi się to.
Czułam jak płonę rumieńcem. Nienawidziłam tego uczucia, ale cieszyłam się, iż to powiedział. Myślałam, że przez to co tam zrobiłam, pogorszą się nasze relacje. Na szczęście tak się nie stało.
W końcu tę chwilę przerwał Niall, który szedł zapewne w stronę łazienki.
Kiedy nas zobaczył razem tak stojących, lekko się ' spłoszył '.
- Ojejku, nie wiedziałem, że tu jesteście - powiedział zmieszany
- My już wychodzimy - odpowiedział szybko Haz
Wziął kluczyki od samochodu, które leżały w pobliżu, otworzył drzwi wejściowe oraz wskazał ręką, bym posłusznie wyszła. Zrobiłam to.
Grzecznie podreptałam do jego wozu. Był ogromny i widać, iż zapłacił za niego kupę kasy.
Wsiadłam spokojnie po lewej stronie Harry'ego, a on za kierownicą. Na początku siedzieliśmy w ciszy, nikt oprócz radia się nie odzywał. Była grobowa cisza.
Po chwili, po samochodzie rozprzestrzeniła się jedna z moich ulubionych piosenek. Nie potrafiłam, nie odezwać się. Zaczęłam cicho podśpiewywać.
Z czasem mój ton głosu, podniósł się o o wiele wyższy niż był na początku. Harry zaczął cicho śmiać się pod nosem na co ja natychmiastowo się zamknęłam.
- Ładnie śpiewasz - oznajmił z ogromnym uśmiechem
- Mhm - mruknęłam





***************************************************************
Cześć wszystkim (:
Wiem, że zapewne jesteście na mnie meega wkurzeni, bo w końcu nie dodawałam nic od 8.05 ;/
Ale jak same pewnie wiecie, choćby na swoim przykładzie jest maj, a właściwie to zaraz zaczyna się już CZERWIEC co wiąże się z wakacjami ( :D ) i z końcem roku, czyli poprawki itp.
W tym miesiącu miałam masę testów, kartkówek i wszystkiego innego. Nie wiedziałam w co włożyć ręce, za co wziąć się najpierw.
Prawdopodobnie do końca czerwca rozdziały będą dodawane jak to mówią ' w kratkę '.
Przykro mi, ale naprawdę nie mam czasu. ;c
Mam nadzieję, że zrozumiecie ;(
Bardzo was kocham, do następnego <3 xx



                                      

środa, 8 maja 2013

#14








Powolnymi krokami szłam do pokoju Louis'a. Strach jaki wkradł się, przerażał mnie. Po raz pierwszy bałam się rozmowy  z najlepszym przyjacielem.
Parę kolejnych kroków oraz znalazłam się pod jego drzwiami. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę w dół. Jeszcze większy strach obleciał mnie momentalnie, aż chciałam się wycofać, lecz nie zrobiłam tego.
- Czego chcesz Harry ? Nie chcę więcej słuchać tych bzdur. Straciłem ją ! Rozumiesz ?! Straciłem. Teraz nawet nie chce mnie pewnie znać, to nie ma sensu żebym szedł do niej i z nią porozmawiał, bo i tak mi nie uwierzy ! - mówił podniesionym tonem będąc odwróconym do drzwi w drugą stronę, myśląc, iż to Harry 
- Louis .. - powiedziałam ściszonym tonem
Gwałtownie odwrócił się w moją stronę po czym z lekkim przerażeniem patrzył na mnie.
- Lena .. co ty tu robisz ?
- Musimy porozmawiać .. - zaczęłam
- Myślałem, że to Harry, przepraszam. I tak, masz rację, musimy porozmawiać..ale przed tym .. - zaczął szperać w swojej szafie, wyjmując z niej jakieś dresy - załóż to, bo wiesz ..trochę zmokłaś, a nie chcę żebyś była chora - uśmiechnął się lekko
Spojrzałam na niego niepewnie, raz patrząc w jego oczy, raz na ręce, w których trzymał swoje ciuchy. Biorąc od niego ubrania z rąk powiedziałam cicho ' dziękuję '.
- Nie masz za co. - uśmiechnął się lekko - Wiesz..to ja może wyjdę, a ty się przebierzesz, co  ? - zapytał zmieszany drapiąc się przy tym nerwowo w głowę
- Wystarczy, że nie będziesz patrzył - zaśmiałam się - W końcu nie raz przy sobie się przebieraliśmy i takie tam.
- Dobra, to ja nie patrzę - zasłonił sobie oczy rękoma tak, iż były 'dziury', by mógł wszystko widzieć na co zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś tak samo głupi jak przedtem. - mówiłam śmiejąc się
- Oj, tam - przewrócił oczyma - Przecież to wiem - naszła nas kolejna fala śmiechu
- Dobra, odwróć się już. - powiedziałam poważnie
- Ok, ok.
Odwrócił się w przeciwną mi stronę, a ja w tym czasie zwinnie zdjęłam z siebie przemoczone rzeczy oraz nałożyłam dresy Louis'a. Nie powiem, ale od ostatniego naszego spotkania trochę urósł, w związku z czym ciuchy te trochę na mnie wisiały, bo kiedy byłam mniejsza i tak wyszło, iż Louis musiał mi pożyczyć swoje ubrania zawsze były tylko troszeczkę większe.
Kiedy już się ubrałam pozwoliłam Lou się odwrócić. Gdy mnie zobaczył wybuchnął śmiechem, na co go skarciłam wzrokiem.
- No troszkę zmalałaś.  - zaśmiał się
- Wypraszam sobie ! - wystawiłam mu język
- Dobra, dobra.
- Louis ..możemy porozmawiać ? - zapytałam
- No pewnie - oznajmił siadając na łóżku - Usiądź - poklepał miejsce obok siebie
- Słuchaj .. - zaczęłam - Chciałam cię ..przeprosić.
- Co ?! Niby za co ?
- Tylko mi nie przerywaj. - skarciłam go wzrokiem - Przepraszam, że ci nie wierzyłam. Naprawdę byłam pewna, iż moja mama chce dla naszej dwójki jak najlepiej. Zawsze mi powtarzała, że gdyby była jakakolwiek możliwość powrotu do Doncaster zrobiłaby wszystko. Dlatego też, nie wiedziałam, że stać ją na coś tak podłego jak schowanie twoich listów. Nie mogę sobie tego wybaczyć, iż tak po prostu uwierzyłam. - rozpłakałam się jeszcze bardziej niż na początku, chowając twarz w dłonie
- Nie mam do ciebie żalu, ani do twojej mamy. - automatycznie spojrzałam na niego -  Chciała dla ciebie jak najlepiej, żebyś mniej cierpiała. Tylko wiedz, że cholernie za tobą tęskniłem. Każdego dnia czekałem na listonosza myśląc, że może tym razem dostanę od ciebie jakąś wiadomość, jednak na marne. Nawet moja mama za tobą bardzo tęskniła. - mówił płacząc
- Proszę, nie rób tego. Nie płacz.  - mówiłam
Staliśmy naprzeciwko siebie ciągle patrząc w swoje oczy, obydwoje ciągle płakaliśmy. Już nawet nie wiem czy ze szczęścia, czy też smutku po zaistniałej sytuacji parę lat temu.
- Przepraszam, ale muszę to zrobić .. - powiedział zdenerwowany
Nagle Louis podszedł do mnie oraz mocno we mnie wtulił, odwzajemniłam uścisk. Tkwiliśmy tak jakieś dobre pięć minut.
- Nie musisz mnie za to przepraszać, wiesz, że zawsze lubiłam się do ciebie przytulać - zaśmiałam się na wspomnienie tych chwil
Po 'odczepieniu' się od siebie wskazał na łóżko abyśmy usiedli. Posłusznie wykonałam jego polecenie.
- Zrobić ci coś do picia, jedzenia ? - zapytał Lou
- Nie, nie trzeba.
- Może jednak ty mój żarłoczku ..? - zaśmiał się pod nosem
- Spadaj ! To, że sporo jadłam w dzieciństwie nie znaczy, iż teraz również. - zamyśliłam się na chwilę - Ale przyznasz ..tyle jadłam, ale ..byłam szczupła, nie ? - spojrzałam na niego z zaciekawieniem
- Czy ja wiem.
- Ejj - walnęłam go lekko w ramię
- Przecież wiesz, że żartuję - skrzyżował palce
- Louis ! - krzyknęłam ze śmiechem w głosie
- Doobra, byłaś szczupła,  nadal jesteś i napewno będziesz. - powiedział uśmiechając się na koniec 
- No i taka odpowiedź mi się podoba - zaśmialiśmy się oboje
- To co ? Chcesz coś do jedzenia ? Albo picia ?
- Z chęcią, ale picia. - oznajmiłam
- To poczekaj tu na mnie.
Powiedział i wyszedł z pokoju. Natomiast ja, podeszłam do zdjęć, które wisiały na ścianie, w kształcie literki '' L ''. Zaczęłam oglądać po kolei każdą fotografię ze mną, przypominając sobie sytuacje, które wtedy miały miejsce. Na widok niektórych zdjęć uśmiechałam się szeroko bądź śmiałam pod nosem.
Miał nawet zdjęcie kiedy śpimy razem, wtuleni w siebie u niego w domu. Pamiętam to doskonale. Jego mama zrobiła nam to zdjęcie, gdy zostałam u nich na noc.
Louis'a dość długo nie było, co trochę mnie dziwiło. Nie zważając zbytnio na to, chcąc zabić czas, położyłam się na jego łóżku.
Poduszka była przesiąknięta jego cudnym zapachem. Położyłam się wygodniej, mocniej wtulając w tą poduszkę. Chciałam poczuć go bliżej, tak dawno go nie widziałam. Bardzo za nim tęskniłam, jak za nikim innym.
Najgorsza jest myśl, że nie można swojego najlepszego przyjaciela poczuć blisko siebie. Niby jesteśmy blisko, a tak naprawdę dzielą nas ogromne kilometry.
Rozmyślając tak, przymnkęłam powieki. Po paru chwilach znużył mnie sen.
*Louis*
Kiedy Lena przekroczyła próg moich drzwi nie mogłem w to uwierzyć. Myślałem, iż śnię, ale bardzo się ucieszyłem.  Nareszcie moja Lena była przy mnie.
Zszedłem na dół, by zrobić jedzenie. W kuchni spotkałem Loczka, który jadł coś. Nawet nie zwracałem uwagi co to, byłem zbytnio podekscytowany obecnością Leny.
Zacząłem przygotowywać kanapki i jakieś picie. Jednak tę czynność przerwał mi Harry mówiąc :
- Ma chłopaka ? - zapytał patrząc nachalnie w jedzenie
- A nie mógłbyś jej sam o to spytać ?
Nic nie odpowiedział. Wydawał się taki inny niż zawsze. Zachowywał się tak tylko wtedy, gdy jakaś dziewczyna mu się spodoba.
Mimo, iż to mój najlepszy przyjaciel bałem się, że ją skrzywdzi. Wiem jaki może być Harry. Nie uważam go za jakiegoś kolesia, który puszcza się na prawo i lewo, ale po prostu nie znalazł jeszcze żadnej odpowiedniej dla niego dziewczyny.
- Eeej, stary. Doszło między wami do czegoś ? - zapytałem siadając naprzeciwko niego
Znów cisza.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć ..
- Tylko się całowaliśmy, raz - mówił pod nosem, jednak ja to usłyszałem
- Podoba ci się  ?
- No raczej. - powiedział oschle - Przepraszam, nie chciałem być chamski.
- Nie ma sprawy.
Odszedłem znów do blatu, by kontynuować poprzednią czynność.
- Ale słuchaj ..jeśli ci się podoba, zakochałeś się w niej, to ...działaj - uśmiechnąłem się do niego szczerze
- Myślisz, że mam u niej szanse ?
- Jakieś na pewno - zaśmiałem się
- Bardzo śmieszne - zmroził mnie wzrokiem
- Oj, no nie łam się. Ty !? Harry Styles ?!
- Muszę ci coś powiedzieć ..  - zaczął Hazz
- O czym ? - zapytałem zaciekawiony
- O Lenie ..
- Co się stało ?
- Jak jej powiesz, że powiedziałem ci to, to urwę ci głowę !  - 'zagroził '
- No mów !
- U niej w pracy ..jest taki koleś, Sean. To syn szefa i ..  - przerwałem mu
- Chyba nie jesteś zazdrosny ? - zaśmiałem się
- Zamknij się ! Nie i mi nie przerywaj - spiorunował mnie wzrokiem - On ją ..nęka od jakiegoś czasu. Ona sobie nie radzi, jest przez niego zastraszana i boi się komukolwiek  o tym powiedzieć.
Zatkało mnie. Jak ..jak mogło się coś takiego przytrafić Lenie ..mojej Lenie ?
Teraz wiedziałem, iż ciągle muszę być blisko niej, chronić ją jak to zawsze robiłem w dzieciństwie.
- Musimy ją chronić - oznajmiłem po dłuższym przemyśleniu
- Też tak sądzę. Ostatnio się z nim pobiłem i wiesz ..na razie powinno być spokojnie.
- Powaliło cię ?! To może wszystko pogorszyć ..
- Trudno, stało się, tak ? Zresztą co ? Miałem stać spokojnie i po prostu się na to wszystko  patrzeć ? - zapytał mnie z lekkim wyrzutem
- Nie, nie ! Wiadomo, że nie. Na razie nie mam pomysłu co z tym zrobić, ale wiem, że musimy ją chronić..jak na razie. - powiedziałem
Wziąłem kanapki, jakieś picie i skierowałem się do siebie, do pokoju. Dość sporo mi zajęło w kuchni przez rozmowę z Harry'm, ale cieszę się, iż powiedział mi o całym zajściu.
Przekroczyłem próg pokoju i co tam zobaczyłem ? Śpiącą Lenę. Tak słodko wyglądała śpiąc u mnie na łóżku.
Zrobiłem jej zdjęcie, nie mogłem się powstrzymać.
Wziąłem koc, którym przykryłem ją. Dla siebie wziąłem jedną z poduszek, koc oraz położyłem się na podłodze obok łóżka. Nie chciałem być jakiś nachalny, więc wybrałem podłogę.
Trochę porozmyślałem nad tym wszystkim i po pewnym czasie usnąłem.





******************************************************************
Na sam początek chciałam was bardzo, bardzo, ale to bardzo przeprosić !
Po prostu nie mam ostatnio weny ani zbytnio czasu na pisanie rozdziałów, więc będę je dodawać w nieokreślonym terminie. ;c
Jak wszystko ogarnę w szkole to będą już raczej normalnie dodawane :)
I przepraszam również za tak dupny rozdział ;<
Komentarze, które dodajecie bardzo mnie motywują oraz bardzo za nie dziękuję :**
Jednak czy mogłabym was prosić żeby było ich trochę więcej ? Bo jest 69 ( Hazza czuwa ^^ ) obserwujących, a zaledwie 14 komentarzy ..
Do następnego xx



Louis :


            Tumblr_mjp0rhxxay1s0howfo1_500_large


Louis i Lena :


          Tumblr_miqu7mrdrv1qhee6co1_500_large

piątek, 3 maja 2013

#13








Weszłam z tym pudełkiem do pokoju. Tak naprawdę to nawet nie miałam ochoty na nie patrzeć, a co dopiero posprzątać czy też usegregować znajdujące się tam rzeczy. Zbyt wiele na jeden dzień się wydarzyło, byłam wykończona tym wszystkim.
Wiedziałam, iż czeka mnie sporo pracy z pudłem, więc zanim zaczęłam przeglądać wszystkie rzeczy poszłam na dół zrobić sobie kawę.
Wstawiłam wodę. Stałam przy blacie oraz palcami nerwowo poruszałam po nim, jakby miało to przyspieszyć czynność gotującej się wody. W tym czasie zaczął dzwonić telefon Kim, który znajdował się na stole w kuchni.
- Kim  ! Telefon ci dzwoni ! - krzyczałam na cały dom
- To odbierz ! - odkrzyknęła
Spojrzałam na wyświetlacz, pokazała mi się nazwa ' Ben ', więc zawachałam się czy odbierać.
- Dzwoni jakiś Ben !
- Ani mi się waż odebrać ! - krzyczała
Zaśmiałam się pod nosem i akurat wstawiona woda, zagotowała się. Zalałam kawę, wsypałam łyżeczkę cukru, nalałam trochę mleczka do tego oraz z kubkiem udałam się w stronę swojego pokoju.
Kim z ogromnym rozpędem wpadła do kuchni, przy czym wylałam przez nią połowę zawartości mojego napoju na podłogę. Miała szczęście, że nie na moje ubranie.
- ups, sorki.
- Nic się nie stało, ale wiesz ..sprzątasz to - uśmiechnęłam się w jej stronę szeroko
- Aaaa, spadaj. - syknęła ze śmiechem
Odebrała telefon, a ja poszłam do siebie.
Upiłam łyk czarnej cieczy i usiadłam po turecku na podłodze. Wzięłam głębszy wdech i wydech oraz otworzyłam pudełko.
Ku mojemu zdziwieniu były tam same koperty. Oczekiwałam zupełnie czegoś innego, jakichś figurek, ramek na zdjęcia.
Wzięłam jedną kopertę do ręki, zaadresowana była do mnie. Później wzięłam kolejną, również była zaadresowana do mnie. Pierwszy raz  w życiu widziałam te koperty.
Otworzyłam jedną z nich, był w niej list. Od Louis'a ! Otworzyłam kolejną, kolejną i jeszcze następną. Wszystkie od Louis'a.
Nie wierzyłam własnym oczom. W każdym liście była inna data, ale wszystkie były wysyłane jakiś czas po mojej przeprowadzce. Już wiedziałam co to za listy.
Natychmiast wyciągnęłam telefon, wybrałam połączenie do mamy. Nie interesowało mnie, która jest u nich godzina, chciałam wyjaśnień.
Po paru połączeniach w końcu odebrała.
- Halo ? Córciu ? Co u ciebie ? - zaczęła ze słyszalnie dobrym humorem
- Masz mi coś do powiedzenia ? - zapytałam oschle
- Nie rozumiem ..o co ci chodzi ?
- Nie rób ze mnie idiotki ! Chodzi mi o listy ! - wręcz krzyknęłam do słuchawki
- Kochanie ..to nie tak jak myślisz. Chciałam dla was dobrze - zaczęła się tłumaczyć
- A więc jednak ..a ja cię broniłam, nie wierzyłam, że mogłabyś coś takiego nam zrobić. Gratuluję wszystkiego co osiągnęłaś poprzez ten czyn ! - rozłączyłam się
Rozpłakałam się. Moje emocje puściły, nie wytrzymałam.
Nie sądziłam, iż własna mama może zrobić coś takiego swojemu dziecku. Przez nią straciłam swojego najlepszego przyjaciela, przecież widziała jak cierpiałam, obydwoje cierpieliśmy.
Po paru minutach zaczęłam czytać po kolei każdy list, łzy ciągle ciurkiem spływały po policzkach. Tak spędziłam trzy godziny. Dzięki tym listom Louis'a dowiedziałam się co przeżywał, co czuł w opisanych mi momentach. On mnie nie okłamał, naprawdę wysyłał te listy.
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 22.49.
Wszystkie listy wrzuciłam ponownie do pudełka, zarzuciłam na siebie bluzę oraz wybiegłam z domu tak szybko jak było to możliwe.
Nie wzięłam ze sobą nic, nawet telefonu.
Złapałam pierwszą lepszą taksówkę, wsiadłam do niej, podałam adres chłopców oraz skierowaliśmy się na podaną ulicę.
Wiele myślałam nad tym wszystkim po drodze. Żałowałam, iż tak nagadałam Louis'owi. On mówił prawdę. Jak ja mogłam być taka głupia, przecież nigdy mnie nie oszukał, zawsze chciał dla mnie dobrze, jak najlepiej, a ja teraz tak po prostu mu nie uwierzyłam. Mogłam sobie tylko pogratulować swojej bezmyślności.
Na nowo rozpłakałam się,  a za szybą bardzo się rozpadało. Świetna pogoda do świetnej sytuacji.
Po jakimś czasie dojechałam na miejsce. Zapłaciłam taksówkarzowi oraz wysiadłam z auta.
Stanęłam na drodze prowadzącej do drzwi, ale nie ruszyłam się z miejsca. Stałam w bezruchu, sparaliżowało mnie. Bałam się, iż mnie spławi bądź wyśmieje po ostatniej rozmowie.
Z tego co wywnioskowałam stałam tak jakieś pięć minut myśląc o za i przeciw pójścia do Louis'a, no ale musiałam z nim porozmawiać.
Poszłam. Pierwszy krok był najgorszy, zaczęłam się cała trząść, a na dodatek byłam cała przemoczona.
Parę kolejnych kroków i dotarłam do drzwi. Zapukałam raz, drugi, trzeci. Nikt nie otwierał. Już miałam stamtąd odejść, ale w tym momencie akurat drzwi zostały otworzone.
Otworzył mi Harry, zaczął mi się przyglądać. Wiedziałam co myśli o moim wyglądzie, gdyż zdawałam sobie sprawę z tego, że makijaż mam rozmazany oraz jestem cała mokra, lecz w tamtym momencie najmniej to mnie obchodziło.
Postanowiłam przerwać tą dziwną, krępującą ciszę.
- Długo jeszcze masz zamiar się tak przyglądać ? - zapytałam oschle
- Przepraszam, po prostu niespodziewałem się tu ciebie. Wchodź - wskazał w głąb korytarza - W ogóle to czemu jesteś cała mokra ?! - spojrzałam na niego jak na idiotę - No tak, pada. - podrapał się po głowie, a ja przewróciłam jedynie oczami
- Przyszłam ...przyszłam tu ..bo .. ja .. - jąkałam się
- Uspokój się, po prostu to powiedz. - uśmiechnął się lekko
- Jest Louis ? - zapytałam na jednym tchu
- Jest u siebie. Zaprowadzić cię tam ?
- Jeśli możesz .. - mówiłam strasznie się bojąc
- Ej, Lena .. - zaczął
- Tak ?
- Czy wszystko w porządku ? Wiesz chodzi mi o Sean'a ... - mówił niepewnie
- A, tak, tak. Dziękuję ci Harry.
- Nie ma sprawy. - ukazał swoje dołeczki
- Zdejmij ten płaszcz, jesteś cała mokra. - oznajmił z troską w głosie
- Ja tylko na chwilkę - posłałam mu ciepły uśmiech
- Skoro tak, to zaprowadzić cię do niego ? - zapytał
- Nie trzeba, wystarczy, że powiesz mi które to drzwi - zaśmiałam się
- Ostatnie drzwi po lewej.
- Dziękuję.
Odpowiedziałam i skierowałam się w stronę pokoju Louis'a ...






 

*******************************************************************
No heej ^^
Wybaczcie, że dopiero dziś, ale nie miałam zbytnio możliwości dodania wcześniej ;/
Ostrzegam, bo prawdopodobnie dopóki wszystkiego nie ogarnę po powrocie ze szpitala, rozdziały nie będą pojawiały się regularnie..
I przepraszam za taki krótki rozdział, ale musiałam tu skończyć ;>
Dziękuję za komentarze, wyświetlenia, obserwatorów ..nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy <3
Do następnego xx

wtorek, 30 kwietnia 2013

#12







Po dojechaniu pod galerię z samochodu jako pierwsza wysiadła Gabi. Pożegnała się z Harry'm po czym usiadła na ławce, która znajdowała się niedaleko wejścia do centrum handlowego, by na mnie tam zaczekać.
Ja w tym czasie siedziałam na przednim siedzeniu obok Hazz. Siedzieliśmy w ciszy. Żadne z nas się nie odzywało. Widziałam w Harry'm złość, nad którą panował ostatkami sił. W końcu odważyłam się skierować swój wzrok na jego twarz, on za to specjalnie odwracał  głowę w drugą stronę, aby uniknąć mego spojrzenia.
Rozumiałam, iż po sytuacji, która zaszła jeszcze kilkanaście minut temu, Harry martwi się o mnie, ale nie powinien. W końcu już jest wszystko dobrze.
- Harry ? Masz zamiar się do mnie odezwać ? - zapytałam
Nie dostałam jednak żadnej odpowiedzi. Nadal patrzył tępo w przestrzeń za oknem. Myślałam, że mnie coś tam trafi.
- Dobra, skoro nie, to ok. Dzięki za podwózkę, cześć. - chwyciłam za drzwi, by wysiąść, lecz powstrzymał mnie Harry uściskiem za ramię
- Lena, poczekaj .. - spojrzałam na niego wyczekująco - Do cholery ..nie możesz zrozumieć, że matwię się o ciebie ?! A jeśli coś ci się stanie ?!  - wręcz krzyknął
- Nie masz o co ! Jestem dużą dziewczynką i sobie poradzę. Poza tym jestem z Gabi, a naokoło nas będzie pełno osób chodzących po sklepach, więc jestem pewna, iż nic nam nie grozi.
- Lena .. - zaczął, lecz mu przerwałam
- Harry proszę, przestań już ..
Znowu odwrócił wzrok w przeciwną stronę do mnie. Coś mnie tknęło. Spojrzałam ostatni raz na niego i przekręciłam delikatnie jego twarz w moją stronę. Przez ułamek sekundy patrzyliśmy sobie w oczy po czym musnęłam jego usta. Pogłębiliśmy nasz pocałunek. Jego malinowe usta idealnie pasowały do moich. Nie wiedziałam jednak co się ze mną dzieje.
Po oderwaniu się od siebie widziałam w oczach Styles'a zdziwienie, jakby nie wiedział co się właśnie stało. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem oraz wysiadłam z samochodu.
Podbiegłam szybko do ławki, na której siedziała Gabi.
- No to co ? Idziemy na zakupy ? - powiedziałam z wielkim zacieszem na twarzy
- Co ty w takim dobrym humorze nagle ? Co się stało ? - uśmiechnęła się szeroko widząc moją nagłą zmianę nastroju
- Musiało coś się stać ? Po prostu trzeba cieszyć się z życia, nie  ?
- Do czego doszło w tym samochodzie ? - spojrzała na mnie podejrzliwie
- Do niczego.  - uciekłam od niej wzrokiem
- Przede mną nic nie ukryjesz, pamiętaj. - zaczęłyśmy się obydwie śmiać
Zadowolone ruszyłyśmy w kierunku sklepów.
Nie sądziłam, iż jeden pocałunek może tak zmienić nastrój. Moje myśli skupiały się tylko nad tym co zaszło parę chwil temu.
Nie zauważyłam nawet, że wchodzimy właśnie do kolejnego sklepu. Ciągle myślałam tylko o jednym, o Harry'm i naszym pocałunku.
- Lena i co myślisz o tej sukience  ? Halo ? Lena  ? Słyszysz mnie ? - Gabi zaczęła mi machać rękoma przed oczami.
- Co ? Tak, tak. - odpowiedziałam zaraz po przebudzeniu jakby z transu
- Co tak, tak  ? - zapytała rozśmieszona - W ogóle mnie nie słuchasz.
- Przecież słucham ! I tak, dobrze na tobie leży. - uśmiechnęłam się szczerze
- To idę zapłacić. - oznajmiła
- Ja na ciebie zaczekam na tamtej ławce - wskazałam w oddali
- Zaraz tam przyjdę - uśmiechnęła się do mnie lekko
Skierowałam się w kierunku miejsca, na którym mogłam swobodnie odpocząć. Jednak kiedy szłam coś mi nie odpowiadało. Czułam czyjś wzrok na sobie.
Odwracając się za siebie nikogo nie widziałam. Chociaż cały czas byłam niespokojna poprzez moje uczucie, jakby ktoś mnie obserwował.
Nagle obok mnie pojawiła się Gabriella. Uśmiechnęłyśmy się do siebie porozumiewawczo po czym ruszyłyśmy dalej.
Chodziłyśmy od jednego sklepu do drugiego. Kupiłam sobie buty, sukienkę, spodnie, bluzki i wiele innych. Również Gabi znalazła dla siebie wiele kolejnych ciuchów jakie sobie zakupiła.
- To co ? Ostatnim naszym celem lody ? - zaproponowała z ogromnym uśmiechem Gabi
- Pewnie. - odpowiedziałam
Udałyśmy się do kawiarenki. Zamówiłyśmy dwa duże puchary z lodami. Siedziałyśmy przy stoliku czekając na nasze zamówienia.
W tym czasie znów dziwne uczucie powróciło. Obejrzałam się za siebie. Zauważyłam dziwnego chłopaka w czarnej bluzie, czapce z daszkiem oraz czarnych przeciwsłonecznych okularach. Nie powiem, ale trochę przeraził mnie, gdyż wcześniej chodząc po sklepach już mi mignął przed oczami.
Po chwili nasze zamówienie przyniósł kelner, a my spożywając lody rozmawiałyśmy, śmiejąc się przy tym. Cieszyłam się, iż mogę z Gabi spędzić miło czas. Pewne pytanie ciągle mnie korciło, więc zapytałam Gabi .
- Słuchaj ..nie uważasz, że ten koleś, który siedzi za mną nas śledzi ? - zapytałam ściszonym głosem
- Co ?! - spojrzała za mnie ostrożnie - Na pewno ci się wydaje..zwykły klient - uśmiechnęła się lekko
- No nie wiem.
- Ale ja wiem ..jesteś ze mną, nie ma się o co martwić. - pogłaskała mnie po dłoni, by dodać mi otuchy
- Nie byłabym tego taka pewna ..już go widziałam w paru innych sklepach..- oznajmiłam niepewnie
- Na pewno ci się zdawało. - powiedziała
Może naprawdę coś mi się tylko zdawało ? No cóż.
' Nie ma się o co martwić, wszystko będzie dobrze. ' - powtarzałam sobie w myślach
Nagle zachciało mi się wymiotować. Nie miałam pojęcia dlaczego. Pobiegłam szybko do toalety nie informując o niczym Gabi. Widziałam zdziwienie jakie wymalowało się na jej twarzy, ale chyba chciała mi dać czas na ogarnięcie się, gdyż została przy stoliku.
Gdy dotarłam do łazienki na szczęście zrobiło mi się lepiej. Obmyłam, więc sobie twarz zimną wodą oraz po jakichś pięciu minutach wróciłam ponownie do stolika przy którym siedziała Gabi czekając aż wrócę.
- Lena, wszystko dobrze ? - zapytała z troską w głosie
- Tak, tak. - odpowiedziałam
- Słuchaj ..dzwonił do mnie Max i .. - przerwałam jej
- No pewnie, leć do niego - uśmiechnęłam się szeroko
- Jesteś pewna ? Bo wiesz ..Harry chyba mi nie wybaczy jak zostawię cię tu samą ..
- Leć już do Max'a i nie gadaj mi tu więcej głupot - zaśmiałam się
- Dziękuję - pocałowała mnie w policzek
Przytuliłyśmy się ostatni raz na pożegnanie i wyszła z kawiarenki. Zapłaciłam za puchar z lodami. Miałam już wyjść, lecz rozejrzałam się po raz ostatni po pomieszczeniu, by zobaczyć czy ten chłopak już wyszedł czy nie. Spojrzałam chyba na każdy widoczny zakątek, ale nigdzie go nie było.
Musiał wyjść kiedy ja płaciłam za lody. Będąc pewna, iż nie ma go w moim otoczeniu skierowałam się ku wyjściu z całego centrum handlowego. Postanowiłam przejść się na piechotę, w końcu była dość ładna pogoda i chciałam z tego skorzystać.
Po drodze wstąpiłam do parku. Czasami lubiłam popatrzeć jak małe dzieci karmią ptaki, bawią się czy też popatrzeć na zakochanych kiedy są tacy szczęśliwi. To cudowne uczucie, gdy ktoś nie widzi świata poza tobą. Czujesz się taki kochany, ważny dla kogoś. Ja niestety taką osobę straciłam.
Usiadłam na ławce. Siedząc na niej wiele rozmyślałam nad Louis'em, nad naszą rozmową, która nie przebiegła tak jakbym chciała. Nadal nie rozumiałam dlaczego akurat osądził moją mamę.
Jedyne co chciałam zrobić w chwili obecnej to rzucić się na niego oraz go mocno przytulić do siebie, porozmawiać w trudnych dla mnie momentach, zawsze potrafił mi pomóc, doradzić.
Po półgodzinnym siedzeniu w parku zaczęłam się stamtąd zbierać. Nagle w oddali zobaczyłam smutnego, płaczącego chłopca stojącego na środku chodnika z balonikiem w ręku.
Podeszłam do niego.
- Cześć, jak masz na imię  ? - zapytałam z lekkim uśmiechem
Chłopiec spojrzał na mnie niepewnie z lekkim przerażeniem, ale przynajmniej przestał płakać.
- Mam na imię Bob. - odpowiedział nieśmiało
- Ja jestem Lena - podaliśmy sobie ręce - Powiesz mi dlaczego płaczesz ?
- Bo zgubiłem mamusię - to zdanie wywołało u niego kolejną falę płaczu
- Ej, tylko mi tu nie płacz. Duzi chłopcy nie płaczą, tak  ? A teraz wytrzyj oczka - podałam mu husteczkę - i idziemy szukać twojej mamy, okej ?
- Dobrze.
Złapałam go za jego małą rączkę  oraz skierowaliśmy się w kierunku stawu. Obeszliśmy go w kółko przy okazji rozmawiając. Zatrzymało nas czyjeś głośne wołanie.
- Synku ! - podbiegła jakaś kobieta do chłopca biorąc go na ręce - Skarbie, tak się o ciebie martwiłam - zaczęła go całować po buzi - Nie odchodź tak daleko ode mnie następnym razem, dobrze ? - skierowała słowa do chłopca na co ten jej kiwnął twierdząco głową - Bardzo pani dziękuję, że nie zostawiła go samego czy też porwała. - powiedziała do mnie
- Nie jestem z takich. - uśmiechnęłam się - Wolę ludziom pomagać niż ich porywać - cicho się zaśmiałyśmy
- Pani chłopak musi być ogromnym szczęściarzem miejąc panią przy boku, oby tego nie zmarnował. - uśmiechnęła się szeroko
- Ja ..nie mam chłopaka - powiedziała nieśmiało
- Ja mogę być twoim chłopakiem ! - krzyknął Bob
Zaśmiałyśmy się z jego mamą.
- Miła propozycja - uśmiechnęłam się szeroko - Przepraszam, ale muszę już iść do domu. - oznajmiłam
- Jeszcze raz bardzo pani dziękuję.
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się promiennie - To pa Bob, może jeszcze kiedyś się zobaczymy - pomachałam chłopcu
- Paaa - odmachał mi
Z wielkim uśmiechem skierowałam się w kierunku domu. Bawiła mnie trochę sytuacja zaistniała w parku.
Po paru minutach przekroczylam próg domu.
- Wróciłam ! - krzyknęłam głośno
- Okej ! - odkrzyknęła Kim
Odniosłam torby z zakupami do swojego pokoju. Tam wypakowałam zakupione ciuchy oraz odłożyłam ładnie poskładane na półkę do szafy.
- Lena, zejdź na dół ! - usłyszałam z dołu
Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale zeszłam tak jak chciała.
- No, o co chodzi ? - zapytałam
- Ile razy jeszcze mam ci mówić żebyś zrobiła porządek z tym pudełkiem ?! - wskazała na podłogę
Zaczęłam się śmiać. Pierwszy raz widziałam taką Kim, która zaganiała mnie do sprzątania. Zawsze to ja musiałam to robić.
- Już, już nie denerwuj się tak - zaśmiałam się
- To wcale nie jest śmieszne ! - krzyknęła Kim
Wzięłam do rąk pudełko, pocałowałam Kim w policzek oraz skierowałam się na górę do swojego pokoju.





***********************************************************************
Nie wiem jakim cudem napisałam ten rozdział, bo niezbyt miałam czas, ale jednak się pojawił ;D
Mam nadzieję, że nie jest bardzo zły i nudny ...
Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem, uwielbiam je czytać <3
Cieszę się też, że nie zostawiłyście mnie tylko czekałyście aż wrócę...to wiele dla mnie znaczy :)
Bardzo was kocham <33




Lena :


                


Lena i Gabi :


              Tumblr_l0qvfbyiav1qahxfjo1_500_large

niedziela, 28 kwietnia 2013

#11









Gabi wzięła swoje rzeczy oraz skierowałyśmy się w stronę wyjścia. Szłam tuż obok Gabrielli, lecz nagle poczułam szarpnięcie za nadgarstek.
Gdy wzrok skierowałam na osobę winną mojego dotknięcia przeraziłam się.  Był to Sean, tym razem złapał mnie przy Gabi.
Nienawidził jej, pewnie przez to, iż nie raz już go przyłapała przy tym co ze mną robił. Może nie mówiąc o tych zajściach nikomu, robię z siebie kompletną cieniaskę, ale co ja poradzę skoro się go boję ? Kto wie na co on może jeszcze wpaść. Często groził mi. Dotyczyło to różnych spraw.
Przywarł mnie do ściany i nie chciał puścić. Przybliżał się do mnie coraz bliżej. Chciał mnie pocałować. Gabi starała się go jakoś odczepić ode mnie, ale ten tak ją odepchnął, że wylądowała na ziemi. Szarpałam się mu ile w lezie, lecz to było na nic, bo czym bardziej tak robiłam jego uścisk za moje nadgarstki był silniejszy aż sobie odpuściłam.
Bałam się jedynie o Gabi. Czy tym upadkiem nic jej się nie stało, bo nigdy nic nie wiadomo. Czasami głupi upadek, a już sobie można było coś złamałaś. Na szczęście Gabi wyglądała w miarę dobrze. Martwiłam się, w końcu była to trochę moja wina.
Włożył ręce pod moją koszulkę oraz zaczął nimi błądzić po mych plecach. Przeszły mnie ciarki, chciałam żeby to jak najszybciej się skończyło.
Kiedy spojrzałam w dół zauważyłam, iż Gabi nie było. Pewnie gdzieś uciekła. Może to i lepiej ? Przynajmniej nie musiała na to patrzeć. Zrozumiałam jej ruch, zapewne nieźle się wystraszyła.
Zaczynałam mieć łzy w oczach. Dlaczego ten Sean tak się mnie uczepił ? Dlaczego akurat ja ? Co ja mu zrobiłam ? Przecież starałam się każdemu dogadzać, nikomu w niczym nie przeszkadzać.
Nagle ktoś odepchnął go mocno ode mnie. Sean upadł na ziemię. Sprawca stał nad nim czekając na okazję, by znów go uderzyć. Był to ku mojemu zdziwieniu Harry ! Nie wiedziałam co on tutaj robił.
Ostatkami sił Sean podniósł się. Chciał uderzyć Styles'a, lecz ten mu na to nie pozwolił, gdyż sam mu przyłożył z pięści w twarz. Ten złapał się za policzek oraz stał ledwo na nogach. Harry chciał po raz kolejny uderzyć Sean'a, ale ja przytrzymałam go.
Stanęłam przed Harry'm patrząc mu głęboko w oczy. Widziałam w nich złość. Był bardzo wkurzony, nigdy go jeszcze takiego nie widziałam.
- To on ? - zapytał
- Jaki on ?  - udałam głupią
- Nie udawaj Lena. Wtedy co wybiegłaś stąd i przytuliłaś mnie od razu. To przez niego ?!  - zapytał z jeszcze większą złością
- Tak - powiedziałam niepewnie
Harry już się zamachnął, ale przytrzymałam go.
- Nie warto - mówiłam ze łzami w oczach
Spojrzał na Sean'a, później na mnie. Widziałam w jego oczach żal. Po chwili już trochę ochłonął kiedy tak na mnie patrzył.
- Już nie płacz - powiedział z troską w głosie
Przytuliliśmy się mocno do siebie.
- Przepraszam  - szepnęłam mu do ucha
- Zwariowałaś ?! Nie masz za co mnie przepraszać ! W ogóle dlaczego nikomu o tym nie powiedziałaś ?! Idę powiedzieć o tym twojemu szefowi, a zaraz po tym dzwonię na policję !
- Nie ma mowy ! - krzyknęłam odsuwając się od niego parę kroków - Rozumiesz ?! Masz nic nie robić, nikomu nic nie mówić !  Słyszysz ? - krzyczałam przerażona, a do oczu napłynęło mi jeszcze więcej łez niż miałam do tej pory
- Dlaczego ?! Jak to zrobię będzie już wszystko w porządku, da ci spokój.
- Nie ! Nie rób nic, rozumiesz !?  I w ogóle skąd się tu znalazłeś ? Gdzie Gabi ? - ledwo wydusiłam z siebie przez szloch, który wydobywał się ze mnie
- Gabi nic nie jest, siedzi na dole w moim samochodzie, to ona zadzwoniła do mnie i powiedziała o wszystkim. - powiedział Harry
- Dziękuję za fatygę, ale tu się kończą twoje dobre chęci. - oznajmiłam przez łzy
- Lena zrozum, ja chcę ci pomóc, naprawdę nie możesz tego zrozumieć ?! To takie trudne, serio ?
- Tak, trudne, pewnie też byś się bał konsekwencji jakby ktoś ci groził, że może coś ci się stać ! - wykrzyczałam mu po czym zorientowałam się co powiedziałam
Harry  z zełzawionymi oczami przytulił mnie do siebie w ogóle się nie odzywając. Rozpłakałam się jeszcze bardziej w jego ramionach.
- Nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził, rozumiesz ? - szepnął mi na ucho
Za chwilę oderwał się ode mnie, by spojrzeć w moje oczy. Pocałował mnie czule w policzek po czym znów mnie lekko przytulił do siebie.
- Chodźmy stąd. - oznajmił zachęcająco
Pokiwałam twierdząco głową oraz skierowałam się w stronę wyjścia za Harry'm zostawiając tym samym Sean'a leżącego na ziemi.
- Jeszcze tego pożałujecie, obydwoje - powiedział ostatnimi siłami Sean
Harry automatycznie podszedł do niego, kucnął i zaczął mówić prosto w twarz tak, aby wszystko dobrze zrozumiał.
- Słuchaj gnoju, jeśli tylko ją dotkniesz bądź też zbliżysz się do niej na mniejszy odstęp niż kilometr to cię zniszczę i żaden twój koleszka ci już nie pomoże, zrozumiano ? No, też tak myślę.
- Jeszcze tego pożałujesz, dziwko. Ty i ten twój koleszka. - powiedział nie zważając uwagi na Harry'ego
Harry kopnął go w brzuch, Sean zwijał się z bólu. Podbiegłam jednak do Haz, by go odciągnąć.
- Proszę, przestań już. - cicho szepnęłam
- Ale wiedz, że gdyby nie ty ..dostałby o wiele mocniej. - mówił przez zaciśnięte zęby
- Harry - syknęłam
- Dobrze, chodźmy już.
Objął mnie w pasie jedną ręką oraz razem udaliśmy się do jego samochodu gdzie podobno znajdowała się Gabi. Przez całą drogę mocno trzymał mnie u boku jakby obawiał się najgorszego.
Kiedy byliśmy już wystarczająco blisko samochodu Gabi nas zauważyła i od razu wybiegła z niego. Mocno mnie do siebie przytuliła. Tkwiłyśmy tak dłuższą chwilę.
- Przepraszam, że cię tam zostawiłam, ale chciałam jakoś skontaktować się z Harry'm, a on akurat jeszcze był przed studiem i .. - przerwałam jej
- Wszystko w porządku  - posłałam jej lekki uśmiech
- Jeszcze raz przepraszam.
- Nie rób tego więcej.  - oznajmiłam
- Ale czego ? - zapytała niepewnie
- No nie przepraszaj mnie już - zaśmiałam się, by rozluźnić jakoś atmosferę
- Postaram się - na jej twarz wdarł niepewny uśmiech
- Chodźcie, zawiozę was do domu. - powiedział Harry
- Co ? Nie. Jak już mówiłam..zbyt dużo dla mnie robisz. Nie mam pojęcia jak ja ci się za to odwdzięczę. A po drugie nie jedziemy jeszcze do domu .. - uśmiechnęłam się szerzej w stronę Gabi
- Chyba sobie żartujesz, że nadal chcesz, abyśmy poszły na te zakupy - spojrzała na mnie dziwnie
- Nie żartuję, wszystko jest i będzie ok, więc nie ma się o co martwić.
- Nie ma mowy, nie idziecie na żadne zakupy. Zawiozę was do domu. - powiedział stanowczo Harry
- Harry przestań ! Doskonale wiesz, że to i tak nic nie da. Nic nam nie będzie. - uśmiechnęłam się niepewnie - Więc jeśli możesz ..zawieziesz nas pod centrum handlowe czy mamy zadzwonić po taksówkę ?
- Niech wam będzie. - powiedział przez zaciśnięte zęby po czym odjechaliśmy w stronę galerii






***************************************************************************
Hej wam po tak długim czasie ! ;D
Domyślam się, że wolelibyście dłuższy rozdział, ale chciałam cokolwiek dodać :)
Już wróciłam do domu, jak zapewne zauważyłyście poprzez dodanie 11 rozdziału xd
Nie dodawałam nic tam, gdyż nie było tam zbytnio zasięgu jeśli chodzi o internet -,-
Nie wiem jak tam wytrzymałam ;oo
Z następnym rozdziałem nie wiem jak będzie ...kiedy będzie, bo same wiecie ..muszę trochę w szkole wszystko nadrobić. ;/
Jak tylko będę miała czas dodam kolejny, a postaram się zrobić to jak najszybciej ;))

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

ZAWIESZAM




Nie chcę tego, ale muszę.
Tu nie chodzi o to że jest zbyt mało czytelników, komentarzy czy też naukę ani żadne moje widzi mi się. CHODZI O SPRAWY ZDROWOTNE.
I TO NIE JEST ŻADEN ŻART PRIMA APRILIS'OWY, CHOĆ BARDZO BYM CHCIAŁA ;(
Otóż ' wyjeżdżam ' do szpitala i to wszystko będzie trwało 3/4 tygodnie. Na pewno nie będzie to krócej.
Jak tylko wrócę od razu pojawi się kolejny rozdział.
Powiem szczerze, że czuję się uzależniona od tego bloga. Jest on moim jakby ukojeniem. Kocham pisać te wszystkie historie, nie wiem co zrobię jak już skończą mi się pomysły na kolejne opowiadania ;o
W pewnym sensie wszystko co myślę, piszę tu i robi mi się jakoś tak ..lepiej
Ten ' wyjazd ' jest konieczny, bo jeśli tego nie zrobię ...to jak będę dorosła mogę nie móc chodzić, więc zrozumcie.
Rodzice prawdopodobnie będą mnie odwiedzać co weekend ( bo to jednak dość daleko od mojego miasta ) i jakbym ich namówiła, aby przywieźli mi laptopa to postaram się jakoś dodać rozdział tam :) I wtedy pojawiłby się w sobotę/niedzielę. Tyle, że NIC nie obiecuję.  Zabrać laptopa tata mi nie pozwala, więc wiecie ;/
Mam nadzieję, że mnie nie zostawicie ..
Po powrocie do domu postaram się wszystko nadrobić  ( chodzi mi o czytanie waszych blogów i nie tylko ).
Będę za wami strasznie tęskniła :'((
Chcę już wracać, noo ;<<
Kocham was <3

A jak na razie zapraszam na 10 rozdział, który jest pod tym postem  :)

#10











Obudziłam się o około dziewiątej rano. Czułam jak głowa mi pęka po wczorajszym dniu. To było straszne uczucie, gorsze niż kac.
Podeszłam do lusterka. Żałowałam tej decyzji. Miałam jeszcze podpuchnięte, czerwone oczy, ale na szczęście i tak nie wyglądało to jakoś bardzo źle. Z szafy wyciągnęłam ten zestaw. Założyłam go na siebie oraz udałam się do łazienki, gdzie nałożyłam sobie makijaż. Tym razem wzięłam więcej pudru na twarz, ale niezbyt dużo. Nie chciałam wyglądać jak tapeciara, ale i nie chciałam mieć widocznych tych czerwonych oczu. Następnie zeszłam na dół. Nikogo nie było. 
Poszłam do kuchni. Wstawiłam wodę na herbatę oraz zaczęłam robić na szybko jakieś kanapki. 
Pokroiłam ostatnią suchą bułkę jaka była w chlebaku i posmarowałam końcówką masła. Wzięłam plasterki sera, ponieważ tylko one były w lodówce, położyłam na kanapce oraz zaczęłam konsumować.  Żułam wolno, bo czułam jakbym zaraz miała zwymiotować. Może to z tego stresu, ale jakiego znowu stresu skoro nie miałam zbytnio powodu, by się czymkolwiek denerwować.
Nagle usłyszałam trzask drzwi wejściowych, a osoba, która weszła, czyli Kim skierowała się od razu do kuchni.
Zaśmiałam się, bo miała na sobie okulary w kształcie serc, które kupiłam jej kiedyś choć nie sądziłam, iż kiedyś je jeszcze założy. Nawet nie robiłam sobie na to nadziei.
-No nie ! To ty już nie śpisz ? - zapytała zawiedziona
- Coś zrobiłam ? - zapytałam z wielkimi oczami
- Nie, ale specjalnie wcześniej wstałam, posprzątałam, poszłam do sklepu i chciałam ci zrobić śniadanie do łóżka, ale ty oczywiście musiałaś wszystko zepsuć ! A na dodatek jesz tą pieprzoną suchą bułkę ! - mówiła do mnie pod koniec z rozśmieszeniem
- Nie denerwuj się tak skarbie - uśmiechnęłam się do niej słodko - Kiedy indziej mi zrobisz, ale dziękuję - pocałowałam ją w policzek - A, no i ..jestem z ciebie dumna. - oznajmiłam
- Ach, tak ? Dlaczego ?
- Wstałaś tak wcześnie, gratuluję - zaśmiałyśmy się obie
- A dziękuję, dziękuję - stanęła do mnie bokiem wypinając dumnie pierś
Chciałam ugryźć kolejnego kęsa mojego śniadania, lecz Kim podbiegła do mnie i wyrwała mi ją z ręki. Spojrzałam na nią spod byka oraz przyglądałam się jej z miną typu ' WTF '.
- No i co się tak gapisz ? Zaraz zrobię ci coś ze świeżego pieczywa - wystawiła mi język
- Rozwalasz kobieto, nie poznaję cię - zaśmiałam się
- Też cię kocham. A ! Właśnie..zrobiłam porządki w naszej szafie w korytarzu i jakieś pudełko tam leży, podpisane jest twoim imieniem i chciałabym żebyś zobaczyła czy to coś ważnego, bo jak nie to ten ..można to wyrzucić żeby nie zajmowało miejsca.
- Kim, teraz tak poważnie. Czy ..czy ty bierzesz narkotyki ? - zapytałam niepewnie
- Co ?! haha, nie. Wiesz, że tylko okazyjnie - powiedziała ściszonym tonem
Pokiwałam głową najpierw w prawo, później w lewo  po czym skierowałam się do korytarza, w którym stało pudełko podpisane moim imieniem, a Kim zaczęła rozpakowywać zakupy.
Ucieszyłam się, iż nareszcie się zmieniła w stosunku do mnie. Znów jest tak jak było jeszcze w Ameryce i na początku pobytu w Londynie.
Na razie postanowiłam odpocząć od Harry'ego jak i Louis'a, i mamy. Na parę dni. Muszę sobie wszystko na spokojnie poukładać. Najpierw chciałabym sama dojść do ładu i składu, a dopiero po tym czekała mnie rozmowa z Lou jak i mamą.
Gdy miałam otworzyć dość spore pudełko, by spojrzeć co w nim jest usłyszałam z kuchni me imię. Od razu się tam skierowałam.
- No co jest ? - zapytałam
- Kupiłam dzisiejszą gazetę. Mogłabyś mi wytłumaczyć dlaczego jesteśmy na pierwszej stronie i to z One Direction ?! - zapytała krzycząc
Wyrwałam z jej rąk gazetę. Na pierwszej stronie byłam ja płacząca na chodniku wraz z Kim, a nawet moje zdjęcie gdy wychodziłam zapłakana z willi chłopców. Podpisane było to i tak dość łagodnie, bo : ' Kim jest ta dziewczyna ? Czyżby chłopcy z One Direction złamali jej serce ? O co mogło chodzić ? '
Spojrzałam na Kim spod gazety.
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy.
- Ty ich znasz ? I nic mi nie powiedziałaś ?
- Czyli o to ci chodzi  ? Tak ? - zapytałam z niedowierzaniem
- Nie ! Jasne, że nie ! Ale ..dlaczego już nic mi nie mówisz ? Kiedyś było inaczej, a teraz muszę dowiadywać się o wszystkim z gazety ?!
- Nie  ! Kim ..to nie wszystko. Owszem poznałam ich, wczoraj u nich byłam. - oznajmiłam 
- I ? Coś jeszcze ?
- Tak. Ale nie mam siły ani ochoty ci teraz o tym mówić, nie jestem w stanie.
- No dobrze. Rozumiem - przytuliła mnie
- A ty nie masz mi nic do powiedzenia ? - zapytałam unosząc jedną brew ku górze
- Mam. Zmieniłam się tak, bo byłam o ciebie zazdrosna, to już wiesz, ale jeszcze dlatego żeby przypodobać się takim dziewczynom z salonu, w którym chciałabym znaleźć pracę. I ..poznałam pewnego chłopaka. - uśmiechnęła się szeroko - Jeszcze raz przepraszam. Wiem, że zawaliłam na całej linii, ale już nad tym nie panuję. - skrzywiła minę
- Dobra, skończmy to. Po prostu, od teraz starajmy się żeby było już tylko lepiej, ok ? No i wiesz..żebyśmy znów miały dobre kontakty.
-  Będę robiła co w mojej mocy ! Obiecuję - uśmiechnęła się lekko
- Kocham cię.
- Ja ciebie też dupo ty moja - pocałowała mnie w policzek
Kim zabrała się za ponowne robienie śniadania, a ja spojrzałam na telefon. Miałam wyciszony dźwięk oraz pełno wiadomości jak i połączeń nieodebranych od Styles'a. Usunęłam je wszystkie.
Jak już wspominałam, chciałam mieć od nich chwilę spokoju, bo przecież od paru dni codziennie miałam kontakt z Harry'm.
Nagle dostałam wiadomość od Gabi :
' Przyjedź szybko do studia. To ważne ! '
Zaraz jej odpisałam :
' Ale dzisiaj nie mam żadnej sesji ;p '
Gabi natomiast po raz kolejny odpisała :
' Wiem, ale musisz przyjechać ! '
Zrezygnowana wyłączyłam telefon. Napiłam się łyka pepsi z gwinta oraz skierowałam się w kierunku drzwi. 
W rogu pomiędzy kuchnią, a korytarzem stanęła Kim z nożem w ręku na co się zaśmiałam.
- A ty gdzie ?! - krzyknęła
- Muszę szybko podjechać do studia, nie wiem o której wrócę. - powiedziałam
- No dobra, ale pamiętaj ! Przychodzisz i porządkujesz to pudełko !
- Dobra, już dobra - pocałowałam ją w policzek
Wyszłam z domu. Złapałam taksówkę. Dopiero kiedy siedziałam na miejscu zorientowałam się, iż to ten sam taksówkarz co wczoraj, gdy mnie odwoził do domu.
- Widzę, że dzisiaj pani już jest w lepszym humorze. - uśmiechnął się szeroko
- haha, tak. Miło pana po raz kolejny widzieć. - posłałam mu uśmiech
- Panią również.
Powiedziałam na jaki adres ma mnie zawieźć oraz pojechaliśmy na miejsce.
- Za niedługo chyba zostanę pani osobistym taksówkarzem, skoro tyle razy się spotykamy - zaśmialiśmy się oboje
Po kolejnych paru minutach dotarłam na miejsce. Zapłaciłam za przejazd, wysiadłam oraz skierowałam się do środka budynku.
Kiedy weszłam nie działo się nic specjalnego. Poszłam do pokoju, w którym powinna znajdować się Gabi.
Zamiast niej ujrzałam tam pełno kwiatów, róż. Leżały wszędzie gdzie się dało.
Wzięłam jeden bukiet, oparłam się o parapet oraz wpatrywałam w piękne kwiaty. Po chwili usłyszałam głos dochodzący z progu drzwi. Kiedy spojrzałam w górę ujrzałam uśmiechniętą Gabi.
- Śliczne kwiaty, co ? - zapytała z uśmiechem
- Owszem. Dla kogo one ? - zapytałam tym razem ja
- Dla ciebie wariatko ! - zaśmiała się - Jedna połowa od Harry'ego, druga natomiast od Mike'a w ramach przeprosin - puściła mi oczko
- Harry'ego ?! On tu był ?! - zapytałam ze zdziwieniem
- Nie, kurier. - oznajmiła Gabi
- To dobrze. - odetchnęłam z ulgą
- Czemu dobrze ? - odezwał się jakiś głos dobiegający z korytarza
- Bo na razie nie mam ochoty was widzieć. Czyli ciebie też, Harry.
- Skąd wiedziałaś, że to ja ? - wszedł do pokoju, w którym się znajdowałam
- Nie jestem idiotką.
- Zgodzę się z tym. - przewróciłam oczami - Dlaczego nie zadzwoniłaś ? Wystraszyłem się. - mówił Harry
- Jak widzisz nic mi nie jest - uśmiechnęłam się - A teraz tam są drzwi - wskazałam w stronę wyjścia
- Lena ! No zrozum, że chciałem dla was dobrze ! - tłumaczył się
- Przyznaj, że spotykałeś się ze mną celowo, aby później mnie zaciągnąć do waszego domu, gdzie była ogromna szansa na moje spotkanie się z Louis'em. - mówiłam do niego z wyrzutem
Zawiesił się.
- A jednak - powiedziałam
- No dobra, tak. Ale polubiłem cię, nawet bardzo. To wszystko co mówiłem było prawdą ! - nadal się tłumaczył - A kiedy tak do mnie mówisz mam cholerną ochotę cię pocałować. - odruchowo zagryzłam dolną wargę
- Co ty powiedziałeś ? - zapytałam z niedowierzaniem
- Że mam cholerną ochotę cię pocałować.
Zaczął się do mnie przybliżać ciągle patrząc w moje oczy. No i znowu to samo. Znów mnie omotał tym czymś, czego nawet nie potrafię nazwać, ale dzięki temu mam ochotę poczuć smak jego ust. Nie miałam nawet jak się odsunąć do tyłu, gdyż byłam oparta o parapet.
Objął mnie ręką w pasie dzięki czemu byłam jeszcze bliżej niego. Teraz dzieliły nas już tylko milimetry do poczucia swoich ust.
Jednak w ostatniej chwili przerwał nam czyjś głos :
- Lena, słuchaj .. - zaczęła Gabi
Natychmiast się ze Styles'em od siebie oderwaliśmy po czym patrzyliśmy na siebie lekko zmieszani.
- Tak ? - zapytałam ją
- Wiesz, już nic.
- No mów  ! - zaśmiałam się
- Chciałam zapytać cię czy może masz ochotę iść na zakupy, ale jeśli nie, to ja już pójdę. - mówiła skrępowana
- Ja już będę leciał, mam próbę w studiu, a wy się dobrze bawcie, to pa. - pocałował mnie w policzek Harry i wyszedł
- No to my też idziemy, nie ? - uśmiechnęłam się szeroko
- Jasne - zaśmiała się Gabi







*******************************************************************
I co myślicie o 10 rozdziale ? :D
Jak to szybko zleciało, dopiero co dodawałam prolog ;o
Jak widzicie po raz drugi nie było im dane się pocałować xD
Zaraz mnie szlag trafi...ciągle zmieniam , poprawiam to co się jakoś dziwnie zapisało choć nie mam pojęcia dlaczego, a to wszystko i tak się źle pokazuje sdniouiwmmeneucmso -.-''
Do następnego xx


Kim:


                           420145_321282471328336_871644452_n_large


Lena :


                                Tumblr_lr0a1zisxn1qcbegxo1_500_large