poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 3





' Umyłam się, przebrałam w piżdżamę z 1D i skierowałam się do pokoju Louis'a. Miałam nadzieję, że mu nie przeszkodzę w niczym. Gdy otworzyłam drzwi  ujrzałam ... '



Ujrzałam Lou, jakoś tak przygnębionego. W ogóle nie przypominał teraz chłopaka, którego poznałam parę godzin temu. Był odwrócony w stronę onka czyli tyłem do drzwi. Leżał sobie na łóżku przy włączonym telewizorze. Weszłam w głąb pokoju.
L- Harry .. nie chcę z tobą gadać, więc wyjdź stąd  !
K- A jeśli to ja .. to też mam wyjść ? - zawahałam się trochę
Odwrócił się automatycznie w moją stronę. Zaczął się śmiać z mojej piżdżamy.
K- No co ? Musiałam się jakoś przygotować ..
Zaśmiał się i powiedział :
L- Jeśli masz ochotę siedzieć w moim towarzystwie to siadaj .. - wskazał miejsce obok siebie na łóżku - To cóż cię do mnie sprowadza ?
K- Mam być szczera ?
L- Tak.
K- Harry chciał żebym z tobą pogadała, ale nie wiem dokładnie o co mu chodziło .. przepraszam. Nie chcę ci przeszkadzać, więc ja już lepiej stąd pójdę.
L- Nie ! Proszę .. zostań chociaż trochę ze mną, dobrze ?
K- No pewnie . A powiesz mi co się stało ?
L- Nic się nie stało.
K- Jak nic się nie stało skoro Harry uważa, że coś się stało ?
L- Harry przesadza, uwierz. Po prostu jestem zmęczony.
K- Aha, rozumiem. - spojrzał na mnie trochę dziwnie
L- Nadal mi nie wierzysz, co ?
K- Nie.
L- To już twój problem - wystawił mi język
Spojrzałam na niego po czym zaśmiałam się trochę. Zaraz siedziałam u niego na łóżku.
K- To co robimy ?
L- A na co masz ochotę ? - poruszył śmiesznie brwiami
K- Zbok ! Na pewno nie na to co ty - wystawiłam mu język
L- Jak śmiesz nazywać mnie zboczeńcem ?!
' Wkurzył ' się na mnie oraz zaczął łaskotać. Był to jeden z moich słabych punktów. Miałam straszne łaskotki. Louis tak mnie łaskotał, że nawet się nie spostrzegłam kiedy on leżał na moim brzuchu. Nie wiem jak to się stało, ale przyznam, iż było to dosyć dziwne.
K- Louis  ! Lou ..is  ! Proszę już ! Dobrze nie jesteś zboczeńcem tylko proszę przestań już !
L- No ! ..to co oglądamy jakiś horror ?! - powiedział uradowany
K- Ale ja się ich straasznie boję ..
L- Ale ja nie - wyszczerzył się - Ze mną nie masz się czego bać - puścił mi oczko
Włączył ' Paranomal Activity '. Tego filmu to już bałam się na maksa.
Na początku, jak to na początku nie działo się nic aż takiego nadzwyczajnego. Przez to oczy mi się zamykały. Raz patrzyłam w ekran, a raz na Louis'a.
Strasznie był zafascynowany. Zamiast się tego bać .. jak ja, to ten się śmiał. Moje powieki prawie zamknęły się na dobre. To było silniejsze ode mnie. Po paru chwilach moja głowa wylądowała na ramieniu Louis'a, a powieki zamknęły tak, że odleciałam w krainę snu.


                                                                   * Oczami Louis'a *


No pięknie. Jest u nas pierwszą noc, a my leżymy już razem w łóżku. Wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Zaproponowałem jej horror. O dziwo się zgodziła. Niechętnie, ale się zgodziła. Przyznam szczerze, iż spodobała mi się. Tak bardziej, bardziej. Nie wiem, no ale ona miała coś takiego cudownego, przyciągającego do siebie.
Jest jeden problem. Nawet nie wiem czy ona ma chłopaka. Ale będę musiał podpytać jakoś ostrożnie Josh'a o to. Jak na razie muszę się starać spędzać z nią jakoś więcej czasu, a jeśli się okaże, że ona kogoś ma to wtedy sobie odpuszczę. Pozwolę jej być szczęśliwą. Wolę cierpieć sam niż gdy cierpi osoba, którą kocham.
Po około półgodzinie poczułem jej głowę na swoim ramieniu. Miała cudowny zapach perfum. One jeszcze bardziej do niej mnie przyciągają. Może to trochę chore, ale to fakt.  Zauważyłem, że zasnęła już na dobre. Nie chciałem jej budzić, więc zostawiłem ją w moim łóżku, przykryłem kołdrą oraz pocałowałem w czoło. Miałem nadzieję, iż tego nie poczuła, bo czuł bym się później trochę głupio.
Sam rozłożyłem sobie na ziemi koc, wziąłem poduszkę, wyłączyłem film i położyłem się spać. Zrobiłem to, ponieważ nie chciałem wyjść na kolesia, który korzysta z pierwszej lepszej okazji przespania się z nowo poznaną dziewczyną. Położyłem się na podłodze i zasnąłem.


                                                * trzy godziny później, oczami Kate *


Obudziłam się w nie swoim łóżku. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę drugą w nocy. Po chwili przypomniałam sobie wszystko. Rozejrzałam się za Louis'em. Coś mnie skłoniło, abym spojrzała na podłogę. Bingo ! Leżał tam skulony z zimna.
Miałam wyrzuty sumienia, że przeze mnie musiał spać na podłodze. Nie wiedziałam jak to odczuć. Czy on nie chciał ze mną spać, bo się mnie brzydził czy był może tego jakiś jeszcze inny powód.
Wstałam z łóżka oraz kucnęłam  obok niego. Zaczęłam go szturchać aby się obudził. Po paru próbach wstał. Nie wiedział co się dzieje, był kompletnie zaspany. Widać było wszystko po wyrazie jego twarzy.
K- Chodź do łóżka.
L- Nie, nie musisz tego robić.
K- Louis proszę cię. Ja tego chcę jeśli o to ci chodzi, ale jeżeli nie chcesz spać z kimś takim jak ja to jakoś to zrozumiem. Mam w sumie lepszy pomysł, wrócę do siebie.
Wstałam po czym skierowałam się do drzwi. Po chwili poczułam czujeś ręce na moim ciele. Louis wziął mnie na ręce i położył w łóżku.
L- Oczywiście, że chcę z tobą spać, tylko nie wiedziałem czy ty będziesz tego chciała, a nie dlatego, że się ciebie brzydzę .. - pocałował mnie w policzek
K- Dobranoc - uśmiechnęłam się lekko - Mogę się do ciebie przytulić, wiesz ... trochę zimno mi się zrobiło.
L- Tak, tak wymyślaj sobie preteksty ..
K- pff ... jak tak to ok. Najwyżej trochę zmarznę. - odsunęłam się od niego oraz odwróciłam w drugą stronę
L- oj, no ! Nie obrażaj się ! Przecież wiesz, że żartowałem z tym.
Przytulił się do mnie i pocałował mnie w ramię. Nie zaprzeczałam, wręcz przeciwnie. Odwróciłam się w jego stronę i wtuliłam w jego tors. Uśmiechnęliśmy się do siebie oraz zasnęliśmy.


_____________________________________________________________
Chyba was trochę zaskoczyłam tym, że Louis tylko sobie leżał, no tyle że był 'przygnębiony' xd
haha..śniło mi się dzisiaj, że miałam 344 czytelników xDD
Fajnie by było, ale raczej nie do spełnienia ..
Rozdział chyba w miarę udany .. tak myślę :3
Miłego tygodnia ! :D
Kocham was xx







Louis :)


sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 2



' Nagle Louis szepnął mi do ucha :
L- Nie bój się. Na pewno cię polubią. - uśmiechnął się lekko
Pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do środka. Po chwili ... '



Po chwili Louis krzyknął na cały dom, że wróciliśmy do domu. Za chwilę przybiegł jakiś blondyn pytając go :
- Kupiłeś żelki ?
L- Masz jeszcze jakieś dziesięć paczek w górnej szafce !
- No właśnie już ich nie ma ..
L- Co ?! Przecież godzinę temu je kupowałem !
- No nie krzycz tak na mnie ... nie moja wina, że one same krzyczały ' Zjedz mnie, zjedz mnie ! ', więc co miałem zrobić skoro były takie przekonujące ..? - Louis spojrzał na niego tylko spod byka
Zawołał zaraz resztę domowników, aby mnie wszystkim przedstawić. Blondynek, który tak bardzo pragnął żelek okazał się być Niall'em. Po paru chwilach przyszła reszta. Przywitałam się z nimi, a gdy doszłam do Harry'ego powiedział :
H- ulala .. Josh dużo nam o tobie opowiadał, ale nic nie wspominał, że jesteś taka śliczna - pokazał szereg swych śnieżnobiałych zębów
Liam - Tak. To nasz kochaniutki podrywacz ..
H- Słucham tatuśku ?! Wypraszam sobie - wystawił mu język, a do mnie powiedział - Nie słuchaj ich, oni   zawsze gadają takie bzdury ..
K- Zapamiętam to sobie - puściłam mu oczko
H- Ej, no ! Ale nie myśl, że jestem jakimś podrywaczem, bo tak nie jest ! Po prostu powiedziałem komplement ślicznej dziewczynie ..
K- Czy ja coś mówię ?
H- No nie.
K- No właśnie. - zaśmialiśmy się
Za parę sekund przybiegł Josh.
J- Cześć kochaniutka !
K- Josh ! Nareszcie ! Tęskniłam - przytuliłam się do niego
J- Też tęskniłem, mało, ale jednak tęskniłem - wystawił mi język
K- Ale z ciebie głupek
Z- To my idziemy do salonu .. nie będziemy przeszkadzać
Lou - Taa .. to pójdę do siebie.
Zostałam sam na sam z Josh'em. Chłopcy jakby byli trochę chyba nie w humorze .. chyba, że mi się tylko zdawało. A mogło, bo przecież ich nie znam zbyt dobrze.
J- Słuchaj ... zostaniemy u chłopaków przez jakiś czas, dopóki nie znajdę dla nas domu, ok ?
K- Pewnie. Dziękuję, że mnie stamtąd zabrałeś - zza rogu wyjawił się Hazza
H- Sory, że się wtrącam, ale ... Josh przecież mówiliśmy ci, że możecie u nas zamieszkać na ile tylko chcecie, dobrze o tym wiesz .
J- Wiem. I naprawdę wielkie dzięki chłopaki.
H- Kate, co jutro robisz ?
K- Chyba nic, a czemu pytasz ?
H- Może pójdziesz z nami na próbę ?
K- No pewnie.
Josh zaprowadził mnie do mojego tymczasowego pokoju. Mój znajdował się naprzeciwko Josh'a, a obok Louis'a. Taki układ dosyć mi odpowiadał, bo bardzo polubiłam Lou. No i byłam naprzeciwko braciszka. Rozpakowałam  swoje rzeczy z walizki. Długo mi to zajęło, bo około dwie godziny. Po skończonej ' pracy ' wyszłam z pokoju i zapukałam do Josh'a. Zapytałam go czy nie chciałby się ze mną przejść po okolicy, bo chciałam znać jakąkolwiek tu ulicę. Ostatni raz tu byłam, gdy byłam mała i to jeszcze jak rodzice byli ze sobą, więc nic nie pamiętam. Wszystko jest tu dla mnie teraz nowe. Jednak poszłam na darmo do niego, bo on zaczął coś tylko marudzić, że mu się nie chce nigdzie wychodzić, jaki to on zmęczony. Nie wiem czym on wielce taki zmęczony, no ale niech mu będzie. Widziałam, iż był czymś zajęty, więc nie chciałam mu w tym przeszkadzać. Wyszłam z jego pokoju bez słowa tylko  z udawanym fochem. Skierowałam się w stronę drzwi, po drodze krzycząc
- Jak coś to wychodzę się przejść !
Nawet nie wiedziałam  czy ktokolwiek mnie usłyszał. Minęłam ogrodzenie domu i usłyszałam czyjeś kroki, tym kimś okazał się być Harry.
H- Kate ! Zaczekaj !
K- Co ty tu robisz ?
H- Mogę się z tobą przejść ?
K- emm .. no w sumie to dobrze, że chcesz ze mną iść, bo miałam obawy, iż się zgubię - zaśmiałam się - A zresztą dobre towarzystwo nie jest złe - uśmiechnęłam się szeroko
H- haha .. wątpię żebyś się tu zgubiła.
K- A ja nie. Słuchaj, ale jednak nie wiem czy dobrze robimy ...
H- Ale co ? - zapytał zdezorientowany
K- No jeszcze zepsuję ci reputację ! A jeśli ktoś nas zobaczy ? A ja nie chcę ci robić kłopotu, możesz mieć później przeze mnie problemy ..
H- No i co z tego ? To już z domu nie mogę nigdzie wyjść z dziewczyną ? Czekaj .. a może to ty się boisz o swoją reputację, co !? - zaśmiał się
K- haha .. ja ? O swoją reputację ? Z nią to chyba gorzej już być nie może .. - trochę posmutniałam
Przytulił mnie, bo chyba zauważył, że posmutniałam . Wtedy szepnął mi do ucha :
- Jeszcze się wszystko ułoży, zobaczysz .. tylko poczekaj jeszcze trochę ..
 Naprawdę nie chciałam żeby oni się ze mną pokazywali. Ja naprawdę mogłam im zepsuć reputację !
Zaczęliśmy iść dalej. Zrobiło się już dosyć ciemno, ale nam to nie przeszkadzało.
H- Opowiesz mi coś o sobie ?
K- No dobra, ale uważaj, bo możesz zasnąć na stojąco.
Nie wiem czemu, ale opowiedziałam mu to co przeszłam, to co mi leżało na sercu. Widać było, że chciał mnie jakoś pocieszyć. Ale udało mu się. To akurat musiałam przyznać. Bardzo go polubiłam. Był ładny i słodki, ale nie w moim typie.
Zaproponowałam powrót do domu. Zgodził się bez problemu. Już po jakichś niecałych trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Podziękowałam Hazzie za spacer pocałunkiem w policzek.
H- woow, zasłużyłem ?
K- Jak widać, tak - zaśmiałam się
Miałam odejść już do swojego pokoju, ale przytrzymał mnie mówiąc :
H- Ej, jakby co możesz na mnie liczyć - puścił mi oczko - I mam prośbę .. mogłabyś przy okazji zajrzeć do mojej marcheweczki ?
K- Do kogo ? - zaczęłam się śmiać
H- Do Louis'a .. coś mu się stało odkąd przyjechaliście tylko nie wiem co,  a  widzę, że jakoś dziwnie na niego działasz .. - poruszył śmiesznie brwiami
K- Dzięki, ty też możesz na mnie liczyć. I ok, zajrzę do niego.
Najpierw poszłam do siebie. Umyłam się, przebrałam w piżdżamę z 1D i skierowałam się do pokoju Louis'a. Miałam nadzieję, że mu nie przeszkodzę w niczym. Gdy otworzyłam drzwi  ujrzałam ...




_____________________________________________________________
I co ? Podoba wam się ten rozdział ? Liczę, że chociaż tak tyci owszem :)
Oczywiście bardzo jestem wdzięczna za ponad 16 000 wyświetleń :')
Sądziłam, że nikt nie będzie tego czytał ...
Dziękuję, że komentujecie ;)
Baaardzo mnie to mobilizuje =)
I pamiętajcie ...
Kocham Was xx






Zawiedziony Blondynek, że skończyły mu się żelki xd





Harry :D





Kate :D

czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 1



Zapraszam na świetnego bloga !! --->  http://harrystylesismydrug.blogspot.com/



Po paru godzinach w końcu wylądowaliśmy. Nie mogłam się doczekać aż zobaczę się z Josh'em. Byłam strasznie podekscytowana, bo nie widziałam go aż parę miesięcy. Gdy mieszkał z nami nie mogłam przeżyć kiedy  nie było go w domu parę godzin, a teraz ? Mam nadzieję, że dzięki temu, iż się przeprowadziłam do Londymu zacznę nowe życie, lepsze życie i to o wiele. Chociaż tyle, że nie będę musiała koniecznie znaleźć tu pracy, bo moja ' kochana ' mamusia będzie mi wpłacała pieniądze na kartę, którą od niej dostałam. Może to głupie, iż tak myślę, ale jak ma być inaczej skoro od dziewięciu lat, czyli od rozstania rodziców żadne z nich jakoś się mną bardzo nie przejmowało ... ?
Czułam się przez ten czas jakby w ogóle  ich nie było. To Josh był bardziej jak mama czy tata dla mnie kiedy było trzeba.
Jeszcze na dodatek w szkole częściej się ze mnie nabijali, a jeśli nie to udawały dziewczyny moje ' przyjaciółki '. Szczerze to nigdy nie dowiedziałam się powodu z jakiego to robili .. i nie wiem czy kiedykolwiek się tego dowiem. Odkąd dowiedziały się, że Josh jest w zespole kleiły się do mnie. Jednym słowem MASAKRA. Na szczęście jakoś to przeżyłam.
Na lotnisku długo rozmyślałam o tym wszystkim aż w końcu zobaczyłam swoją walizkę, po którą szybko poszłam. Oczywiście. Walizka była, ale za to mojego braciszka nie. Czegóż ja się mogłam spodziewać, jak zwykle spóźniony.
Postanowiłam, więc do niego zadzwonić. Jeden sygnał, drugi i odebrał.
K- Halo ? No gdzie ty jesteś ?!
- emm ... słuchaj .. Josh nie mógł po ciebie przyjechać, ale ja przyjechałem no i mam jego telefon abym mógł się z tobą jakoś skontaktować.
K- Aha, no okej. To gdzie jesteś ?
- ee... może powiesz mi jak jesteś ubrana, a ja spróbuję cię odszukać w tym tłumie ? Albo nie. Z tego co widzę, to ja się rzucam w oczy, więc ty mnie znajdź, ok ?
K- haha, dobra. Więc jak jesteś ubrany ?
- W paski - zaśmiał się
K- Ja też - zaśmiałam się - więc może jakoś się znajdziemy .. podnieś rękę do góry ..hmm ?
- Po co ?
K- Chcę być pewna czy widzę na pewno ciebie .
- To ty podnieś
K- Sam ją podnieś !
- Ty podnieś !
K- Niby czemu ?!
- Bo nie chcę wyglądać jak kretyn !
K- To ja mam wyglądać jak kretynka ?!
- Dobra, niech ci będzie .. podniosę . Ale przypatrz się uważnie, bo długo trzymać jej nie będę !
K- Dobrze, panie ' Nie chcę wyglądać jak kretyn ' .
- No już. Widzisz mnie ?
K- hahaha .. tak. - rozłączyłam się
Z tej całej sytuacji strasznie chciało mi się śmiać. Może to i lepiej, że Josh po mnie nie przyjechał ? Może ten koleś jest fajny ? Może będzie z tego coś więcej ?
' Kurde Kate. Opanuj się   ! Przecież ty go wcale nie znasz !! ' - karciłam się w myślach
Wzięłam swoje walizki oraz skierowałam się w stronę chłopaka. Zaśmialiśmy się na swój widok. Nie wiem czemu. Może dlatego, że byliśmy obydwoje ubrani w paski, a może z całej tej sytuacji ? Nie mam bladego pojęcia jak on, ale ja z tego i z tego.
Podeszłam do niego dość nieśmiało mimo całej  tej rozmowy telefonicznej.
K- Cześć .. to ty, no nie ?
- Tak - zaśmiał się ponownie - Jestem Louis - walnął śliczny uśmiech i podał mi rękę
K- Ja jestem Kate. - uścisnęliśmy sobie dłoń
L- Śliczne imię dla ślicznej dziewczyny - zarumieniłam się
K- Weź, nie żartuj.
L- Czy ja wyglądam jakbym żartował ? - zrobił poważną minę
K- Noo, tak - wybuchłam śmiechem, bo widziałam jak powstrzymywał się od śmiechu
Chciałam już iść  w stronę wyjścia, ale potknęłam się o coś i wpadłam w ramiona Lou.
K- o matko, przepraszam. Ale ze mnie niezdara ..
L- Ej, spokojnie. Każdemu mogło się zdarzyć - uśmiechnął się do mnie lekko
Spojrzeliśmy wtedy sobie głęboko w oczy. Zatonęłam w nich. Były takie piękne. Nagle ' przebudziłam ' się i stanęłam na równych nogach.
K- To co idziemy .. no właśnie, gdzie ?
L- Jak na razie do mnie .. to znaczy do nas wszystkich, poznasz akurat resztę zespołu.
K- Aha, okej . Aaa .. bo ty też jesteś z tego zespołu .. Sorki, ale nie poznałam cię.
L- hahaha .. czyli nas nie lubisz  ? - posmutniał trochę
K- Niee, po prostu niezbyt często was słucham, ale obiecuję poprawę - wyszczerzyłam się
L- Za niedługo będziesz miała szansę pokazać, że dotrzymałaś słowa. - zaśmiał się - A teraz daj mi tą walizkę.
K- Poradzę sobie.
L- Daj mi, albo zażyję innych środków.
K- Dobra, dobra ... masz - dałam mu walizkę ( która była na kółkach, ale co tam xD )
L- Omg, co ty tam masz ..
K- Mówiłam, że sobie sama poradzę - zaśmiałam się pod nosem
L- Żartowałem tylko - wystawił mi język
K- Jasne.
Poszliśmy w stronę jego samochodu. Nie  spodziewałam się, że sławne osoby  mogą być takie fajne. Niby znam go od kilku minut, a czuję się jakby to była wręcz wieczność. Sądziłam, że są zapatrzeni w siebie i nic więcej, a tu jednak taka miła niespodzianka.
Jechaliśmy ciągle opowiadając co nie co o sobie, wygłupiając  się i w ogóle. Nawet się nie spostrzegłam, a już byliśmy  przy ogromnym, cudownym domu. Oniemiałam z wrażenia. Gdy wysiadłam z samochodu stanęłam z walizką podpartą i się przyglądałam przy okazji zastanawiając się czy może nie zrezygnować z wejścia tam, bo bałam się ich reakcji. Bardzo.
Nagle Louis szepnął mi do ucha :
L- Nie bój się. Na pewno cię polubią. - uśmiechnął się lekko
Pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do środka. Po chwili ...


________________________________________________________________

No i jak wrażenia po pierwszym rozdziale ?! :D
Mam nadzieję, że jako tako się podoba ;))
Przepraszam za wszyyyystkie błędy ...
Dzisiaj Mikołajki   ♥ haha xd
Dziękuję, że nadal ze mną jesteście bądź dopiero ' dołączyłyście ' do czytania mojego bloga .. : )
Kolejny rozdział raczej w sobotę ^^
Koocham Was ♥♥  :**



Louis-Tomlinson-louis-tomlinson-25871859-500-500.jpg


Louis ♥





Louis kiedy nie mógł się powstrzymać od śmiechu :D


wtorek, 4 grudnia 2012

Prolog.




K- Halo ?
J- Kate ? Pakuj się, załatwiłem ci bilety do Londynu za dwie godziny. Nie chcę słyszeć, że się nie zgadzasz !
K- Naprawdę ?! Dziękuję ci braciszku !
J- Będę czekał na ciebie na lotnisku.
K- Nawet nie wiesz jak się cieszę !
J-  Ja też :D Ale weź wszystkie swoje rzeczy ! Zbyt długo pozwoliłem ci być w Ameryce z naszą ' cudowną mamusią ' . Przepraszam.
K- Nie masz za co. To ja już kończę, lecę się pakować, paa .
Po skończonej rozmowie zaczęłam pakować swoje rzeczy, gdy nagle moja 'kochana '  rodzicielka weszła do mojego pokoju.
- Co ty robisz ?
K- Teraz sobie o mnie przypomniałaś ?!
- Pytam się o coś !
K- Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć, to wyjeżdżam, do Josh'a !
- Skoro chcesz, to dobra. Masz jedną z moich kart kredytowych. Będę ci wpłacała na nią trochę pieniędzy co miesiąc, córeczko. - wręczyła mi kartę
K- Nie odzywaj się tak do mnie.
Myślałam, a w sumie to miałam nadzieję, że będzie chciała, abym została. Jednak byłam bardziej naiwna niż myślałam. Niby w bogatych rodzinach zawsze wszyscy są szczęśliwi, ale nie w naszej. Każdy jest pochłonięty pracą. Jedynym moim wsparciem był Josh, którego kochałam nad życie. Na szczęście chociaż z moim jedynym bratem miałam dobre relacje.
Spakowałam resztę swoich rzeczy i pojechałam taksówką na lotnisko. Poszłam od razu na odprawę, gdyż nie było zbyt wiele czasu. Odwróciłam się ostatni raz, aby spojrzeć na widok Ameryki i po odprawie szybko weszłam na pokład samolotu. Lot miał trwać jakieś niecałe dziewięć godzin. Nie mogłam się doczekać, aż zobaczę mojego kochanego braciszka.
 Spojrzałam przez okno. Widziałam piękne obłoki,zza których widać było skrawki Nowego York'u, w którym mieszkałam ... do teraz .
' To czas zacząć nowe życie . Żegnaj Nowy York'u, witaj Londynie '



_______________________________________________________

To mamy już prolog :)
Mam nadzieję, że brzmi on dosyć zachęcająco ;D
Pierwszy rozdział pojawi się w czwartek, bo dzisiaj ani jutro nie będę miała za bardzo jak dodać .. ;/

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Bohaterowie.






Kate Devine - Ma 19 lat. Jest siostrą Josh'a. Uwielbia muzykę. Zawsze zazdrościła talentu Josh'a, ale mimo to są ze sobą bardzo zżyci. Ich ojciec mieszka we Francji, nie utrzymują ze sobą kontaktu. Mieszka z mamą w Ameryce, ale ona odkąd rozstała się z ich ojcem właściwie w ogóle się nią nie interesuje. Dosyć dobrze śpiewa. Nigdy nie była lubiana oraz nigdy nie miała najlepszej przyjaciółki. Jedyna osoba, która wszystko o niej wiedziała, był to jej brat. Po rozwodzie rodziców była lekko zmieszana, ale pogodziła się z tym.







Josh Devine - Ma 21 lat. Bardzo kocha swoją siostrę. Zawsze to on bardziej się o nią martwił, troszczył niż ich rodzice. Starał się, aby nikt jej nie skrzywdził. Ma dosyć tego w jaki sposób ją traktują rodzice. Odkąd dostał się do zespołu One Direction ma wyrzuty sumienia o Kate, że nie jest razem z nią.





Niall Horan





Louis Tomlinson





Harry Styles





Zayn Malik





Liam Payne




Nie opisywałam chłopców, bo zapewne wiecie o nich więcej niż oni sami xD :D

ee .. no i nie wiem czy Josh ma siostrę, ale oczywiście wszystko to na potrzeby opowiadania :)

Prolog pojawi się dopiero jutro, bo dzisiaj się nie wyrobię ;/ A mam jeszcze sporo nauki ;/// Przepraszam was.

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 47. :D



                                                                   UWAGA !!

             Właśnie czytasz ostatni rozdział tego opowiadania ! ; )



Gdy dojechałam na lotnisko od razu udałam się na odprawę. Zajęło to około trzydzieści minut. Chcieliśmy już wchodzić do samolotu, ale okazało się, że jest jakieś opóźnienie, więc musieliśmy zaczekać. Włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam sobie piosenki One Direction. Po trzydziestu minutach ciągłego czytania na samolot byłam strasznie zniecierpliwiona. Na szczęście po kolejnych piętnastu minutach mogliśmy wchodzić do samolotu oraz zająć swoje miejsca. Strasznie się nie wyspałam, więc podczas lotu zasnęłam.

*Oczami Gemmy, Londyn *

Obudziła mnie głośnym wołaniem Oliwia. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest dopiero szósta. Nie wiedziałam co się dzieje. Poszłam szybko do niej.
O- Zobacz ! - podała mi kartkę
To co przeczytałam nie powiem, ale mnie zdziwiło. Wpadłam na pomysł żeby zadzwonić do Hazzy.
G- Oliwia. To już czas. Powiem mu żeby wszedł na Skype.
O- Ok.
Wybrałam jego numer. Spodziewałam się, iż mogę mu przeszkadzać, bo przecież dzisiaj mają koncert i długie próby. Ale tym razem to było naprawdę ważne.

<< ROZMOWA >>

H- Gemma ?! Coś się stało ? Przecież u nas jest szósta !
G- Przeszkadzam ?
H- Nawet nie. Jak na razie siedzimy z chłopakami na laptopie .
G- Wejdź szybko na Skype ! To bardzo ważne !! Ale masz być sam !
Nie zdążył nic powiedzieć, bo nie dałam mu nawet szansy, gdyż się rozłączyłam. Po pięciu minutach z Oliwią miałyśmy włączonego Skype' a. Nie zdążyło minąć parę sekund, a Harry już dzwonił. Musiałam go tym telefonem nieźle wystraszyć.

<< ROZMOWA >>

H- Gemma ! Mów szybko co się dzieje ! Coś z Mają, tak ? Wiedziałem żeby nigdzie nie jechać ..
O- Zamkniesz się i nas posłuchasz wkońcu czy nadal będziesz tak gadał te bzdety ?! - powiedziała wkurzona
H- No, przepraszam, że się o nią martwię ..
G- Dobra. Dosyć ! Słuchaj ... ale nie bądź  na nas zły, ok ?
H- No ok, ale mów !
G- Wiemy, że lepiej by było, aby powiedziała co to Maja prosto w twarz, ale być może nie przyznałaby ci się do tego, spanikowała i pewnie by z tobą zakończyła związek.
Harry pobladł. Widziałam cały czas jego minę. Widać, że się strasznie denerwował.
H- Co ty chcesz mi przez to powiedzieć ?
G- Harry ona ..
O- Ona ...
H- No co ona ?! - widać, że był na nas nieźle wściekły, bo tak przeciągałyśmy
O- Ona jest w ciąży ..
H- Co ?! Ale to moje dziecko, prawda ?
O- No raczej głupku !
H- To dlaczego niby mielibyśmy się rozstać ? Przecież to cudownie !
G - No nie dokońca ... ona się boi, że zepsuje ci tą ciążą karierę ..
H- ugh .. muszę z nią pogadać ! Po koncercie wracam do Londynu, muszę !
Rozłączył się. Tym razem my nic nie mogłyśmy powiedzieć, bo on nam nie ' pozwolił ' . W pewnym sensie byłyśmy z Oliwią dumne z siebie ..przynajmniej na tamtą chwilę. Bałyśmy się jednak co będzie dalej .

* Oczami Mai, Sydney *

Dolecieliśmy. Nie sądziłam, iż całą drogę prześpię, ale może to i lepiej ? Przynajmniej o tym wszystkim nie myślałam. Na lotnisku odebrałam swoje bagaże oraz udałam się po taksówkę. To co zrobiłam było bardzo ryzykowne, no ale zrobiłam to. Pojechałam do tego samego hotelu co chłopcy. Wysiadłam z taksówki. Nie chciałam żeby żaden z chłopców mnie zobaczył, ale przed wejściem do hotelu stałam jak wryta, bo nie wiedziałam czy jednak nie zrezygnować z tego hotelu.
Nagle moim oczom ukazał się Niall. Szybko, aby mnie nie poznał założyłam czarne okulary i kapelusz. Zauważyłam, że Niall wyciąga telefon i zaczyna coś pisać. Gdy schował telefon dostałam sms'a. Na szczęście miałam na milczy. Aby nie wzbudzać w nim żadnych podejrzeń, iż to ja poszłam ..poszłam szybko do recepcji. Sądziłam, że ten sms było od Horanka, więc chciałam go odczytać dopiero na spokojnie w pokoju hotelowym. Zameldowałam się oraz poprosiłam, aby recepcojnistka nie mówiła kto mieszka pod tym numerem i nie mówiła, że jest tu narzeczona Harry'ego Styles'a. Na szczęście zgodziła się. Miałam już się udać do ' siebie ' i odwracając się wpadłam na Horana.
Wiedziałam, że coś podejrzewa. Nie podnosiłam głowy do góry tylko zmieniłam lekko ton głosu i powiedziałam ciche ' Przepraszam ' . Omijałam jego spojrzenia jak ognia.
Wpadłam do pokoju jak szalona i upadłam na łóżko z wielką ulgą, że mnie nie poznał. Przynajmniej nie potwierdziłam jego podejrzeń. Postanowiłam odczytać sms'a. Nie myliłam się. Był on od Horana o treści :
Niall :
' Heeej :D Gdzie jesteś ? '
Postanowiłam mu odpisać, bo bo czemu nie ?
Maja :
' Hej Horanku :D W domciu, a czemu pytasz ? '
Niall :
' Nie no, tak po prostu :) Widziałem przed hotelem baaardzo podobną dziewczynę do ciebie i myślałem, że to ty ;o '
Maja :
' To ty nie wiesz, że po świecie chodzi sześć takich samych dziewczyn jak ja ? xD '
Niall :
' Bardzo śmieszne ;p Ale szkoda, że to nie byłaś ty, bo Harry na pewno by się ucieszył. Wiesz .. nie wiem czemu, ale on strasznie się o ciebie martwi. '
Nie odpisałam już nic. Do odjazdu chłopców na koncert wolałam siedzieć w pokoju. Włączyłam sobie telewizję i oglądałam. W najlepszym momencie filmu ktoś zapukał do drzwi. Miałam śmiało otworzyć, ale przypomniałam sobie, że może być to Niall. Takim samym głosem jak wcześniej powiedziałam mu ' Przepraszam' zapytałam i tym razem :
M- Kto tam ?
- Obsługa.
Otworzyłam drzwi, a do pokoju wparował Niall ! Byłam na siebie wściekła, że otworzyłam te drzwi.
N- Wiedziałem, że to ty !
M- Co ty tu robisz ? I .. i czemu jesteś przebrany za pokojówkę ?! - zaczęłam się z niego śmiać
N- No i z czego się tak śmiejesz ? Nie widziałaś nigdy kolesia w sukience ?!
M- Dobra. Wydałam się, ale proszę nie mów Hazzie, że tu jestem ! Dobrze ?! To dla mnie bardzo ważne.
N- Dobra, dobra.
M- A teraz wracaj do tych czubków żeby później nie wypytywali gdzie byłeś. I ani słowa, że widziałeś ' podobną ' do mnie dziewczynę, jasne ?
N- No ok, ale już za późno - skrzywił minę - Słyszysz ?!
M- Ale co ?
N- No popatrz ! Jajecznica mnie woła .. to pogadamy później, paa
M- ohh..ale nie mów chociaż, że to zrobiłeś - wskazałam na jego ubranie - albo po prostu, że okazało się, iż to nie ja.
N- No dobra, ale jak ..
M- ohh .. wymyślisz co, a teraz wynocha stąd - wystawiłam mu język
No i wyszedł. Mam nadzieję, że nie wygada się choćby przez przypadek ... nikomu. By ło już późno, więc poszłam się umyć. Koncert miał się zacząć za dwie godziny. Nie miałam już zbyt dużo czasu. Ubrałam się w to , rozpuściłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Chłopcy już dawno pojechali, więc spokojnie udałam się na ich koncert. Po trzydziestu minutach  byłam na miejscu. Było już pełno fanek. Stanęłam na swoim miejscu i czekałam. o bardzo długim czasie na scenę weszło pięć chłopaków, na których widok niektórzy mało co nie mdleli. Śpiewali mnóstwo piosenek, gdy nagle Harry przerwał i zaczął mówić :
H- ' Little Things ' dedykuję mojej kochanej Mai - zaczął się śmiać patrząc w czubki swoich butów - i ' They Don't Know About Us ' , mam nadzieję, że oglądasz ten koncert kochanie - puścił oczko
Przy ' Little Things ' zaczęłam płakać. Szczególnie przy jego solówce i ta jego chrypka w głosie. Ostatnią piosenką jaką mieli śpiewać było właśnie ' They Don't Know About Us ' . W czasie tej piosenki poszłam za kulisy. Weszłam do ich ' przebieralni ' i czekałam na niego. Musiałam zakończyć ten związek. Widziałam jaki był chwilowo szczęśliwy na tej scenie.
No właśnie, chwilowo, bo był ogólnie dzisiaj jakiś taki przygnębiony. Bardzo chciało mi się płakać na myśl, że zaraz będę już bez mojego kochanego Harry'ego. Nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego bez niego. To już nie będzie takie samo, ale jakoś będę musiała sobie poradzić. Nagle do pokoju wparował Harry. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem, zamknął drzwi na klucz po czym odwrócił się i uśmiechnął szeroko.
M- Dlaczego się śmiałeś dedykując mi tą piosenkę ? - zapytałam zdziwiona
H- Bo przypomniałaś mi się jak zakładałaś spodnie ostatnio - mówił śmiejąc się oraz przybliżając do mnie powoli
M- Harry ... z nami koniec.
On nadal przybliżał się do mnie nie zwracając  uwagi na to co mówię.
M- Ale ja nie żartuję.
H- Ja też nie. - pocałował mnie czule
Potrzebowałam tego pocałunku, był taki delikatny.
H- Kochanie, ja już wszystko wiem. - złapał mnie za brzuch patrząc  mi prosto w oczy i uśmiechając się - Wiem dlaczego chciałaś ze mną zerwać, ale też wiem o naszym maleństwie. I wiedz, że nie pozwolę wam odejść. Nigdy !
Rozpłakałam się i wtuliłam w niego. Spojrzałam mu prosto w oczy oraz zatygliśmy w gorącym pocałunku.

***

Później poszliśmy razem na scenę, gdzie Harry ogłosił, iż jesteśmy zaręczeni oraz, że spodziewamy się dziecka. Po paru miesiącach urodził nam się synek, którego nazwaliśmy Larry. Przed jego urodzinami ożeniliśmy się, gdy byłam w siódmym miesiącu ciąży.  A Oliwia i Gemma miały rację. Dziękowaliśmy im bardzo za to, że powiedziały Hazzie o dziecku. Niall i Oliwia ożenili się oraz spodziewają się dziecka. Zespół nie rozpadł się tylko po prostu rzadziej wyjeżdżają gdzieś dalej ze względu na ich dziewczyny, rodziny.



THE END ♥



No to mamy koniec opowiadania o Harry'm . Chyba trochę zepsułam końcówkę, no nie ? Ale mam nadzieję, że się podobało ! :D Dziękuję wam, że tyle ze mną byliście i mam nadzieję, że dalej będziecie ;) Bohaterowie do następnego opowiadania nie wiem dokładnie kiedy się pojawią ;/ Ale chyba w poniedziałek :) Przepraszam, że dopiero dzisiaj dodaję, ale wczoraj już nie byłam w stanie tego wszystkiego przepisać ..
Koocham Was <3 :**

środa, 28 listopada 2012

Rozdział 46. :D



* Oczami Mai *


Obudziłam się o dziesiątej. Wstałam bardzo niechętnie. Nie miałam na nic ochoty. Zrobiłam tak zwaną ' poranną toaletę ' . Gdy wyszłam z łazienki na stoliku obok leżało dla mnie śniadanie i karteczka :
' Smacznego xx '
Zjadłam śniadanie oraz weszłam na twitter'a. Poodpisywałam paru dziewczynom i wszedł  Harry na twitter'a. Widziałam, że dodał tweeta o treści :
' Chciałbym żebyś tu była..Tęsknię xx '
W pewnym sensie się z tego ucieszyłam, bo był on raczej zaadresowany do mnie. Miałam coś napisać, ale dziewczyny mnie zawołały, abym zeszła na dół.
G- Ubieraj się  !
M- Co ? Ale po co ?! Nie chcę nigdzie jechać !
O- Jedziemy na zakupy ! - powiedziała zafascynowana
M- aa .. to może jednak się skuszę ? - zaśmiałam się
G- Dobra, dajemy ci trzydzieści minut i masz być gotowa na dole.
M- Tak jest.
Wszystkie się zaśmiałyśmy i poleciałyśmy na górę się przyszykować. Lekko podkręciłam sobie włosy, zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam w to  i byłam już gotowa. Myślałam, że zostało mi jeszcze trochę czasu, a jednak nie. Niby nic nie zrobiłam, a już zleciało te trzydzieści minut. Uwielbiałam zakupy, więc dlatego też się bardzo cieszyłam z tego wspólnego wyjścia  z Gemmą oraz Oliwią. Liczyłam na to, iż będzie to cudowny dzień.
Wsiadłyśmy wszystkie do samochodu oraz udałyśmy się na obchód sklepów. Wydawało mi się, iż z Oliwią polubiły się. Jak było widać, miały ze sobą sporo tematów. Weszłyśmy do wielkiego centrum handlowego. Dawno nie byłam na jakichś większych zakupach ani zakupach w dobrym towarzystwie.
O- No to jak ?! Zaczynamy zabawę !
G- O tak !
M- Wiecie co .. może jednak pójdźcie same .. tylko będę wam przeszkadzać, a zresztą ja i tak nie mogę sobie nic kupić, bo zaraz się w nic nie zmieszczę !
O- Ale ty się marudna zrobiłaś ! - wystawiła mi język
G- Majka ! Gdybyśmy chciały jechać same na te zakupy to niby po co byśmy ci proponowały wyjście ?
M- W sumie to masz trochę racji ...
G- Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko
Poszłyśmy więc chodzić po sklepach. Chodziłyśmy od jednego do drugiego. Diewczyny miały pełno siatek w rękach, a ja ? Ja czułam się trochę głupio kupując sobie ubrania, z których wiem, że zaraz ' wyrosnę ' .
M- Wiecie co .. ja pójdę zobaczyć coś w jednym ze sklepów, zaraz wrócę.
O, G- Okeej, czekamy na ciebie.
Tak naprawdę nigdzie nie poszłam. Siadłam tylko na ławce, aby wejśc na stronę internetową lotniska. Były jeszcze wolne bilety do Sydney. Zarezerwowałam je na dzisiaj godzinę czwartą nad ranem. Przy okazji kupiłam też bilety na koncert One Direction z wejściem za kulisy, co było mi bardzo potrzebne, bo chciałam się spotkać z Hazzą. Nie wiedziałam dlaczego to robię. Nie wiem jeszcze dokładnie co ja tam zrobię. Może tam zakończymy nasz związek ? Tego nie wiem.
Oczywiście. Bardzo go kocham, ale nie mogę zniszczyć kariery Harry'ego. On zbyt to kocha, abym mogła mu to zepsuć.
Moje ' rozmyślenia ' wyrwał śmiech dziewczyn, które podeszły do mnie.
M- Wracamy do domu ?
Spojrzały się na siebie po czym zapytały :
G- A coś się stało ?
M- Nie. Po prostu chcę już wracać. Jestem trochę zmęczona  i w ogóle.
O- No to chodźmy.
M- Dzięki.
W samochodzie siedziałam cichutko patrząc w okno, a dziewczyny gadały jak najęte. W pewnym sensie mnie to denerwowało. Nie wiem czemu mam ostatnio takie humorki, ale nawet mnie wkurzają, więc sobie nie wyobrażam jak muszę innych denerwować. Podejrzewam, że to między innymi przez tą ciążę.
W końcu dojechaliśmy pod dom. Szybko wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. W tym czasie dzwonił mi telefon.
Widziałam, że dzwonił Harry ... chyba piętnaście razy, ale nie miałam sił z nim rozmawiać. Tymbardziej, że czułam, iż po paru słowach bym się rozpłakała. Jak na razie nie chciałam z nikim gadać. Chciałam to przeczekać. Harry łącznie dzwonił do mnie jakieś trzydzieści parę razy oraz wysłał parę sms'ów. Usunęłam to wszystko. Nie wiem czemu i lepiej żeby nikt mnie o to nie pytał, bo raczej mu nic nie odpowiem, gdyż sama nie znam na to odpowiedzi.
Nagle do pokoju weszła Gemma.
G- Co się dzieje ? Czemu nie odbierasz telefonów od Harry'ego ?
M- Zaraz do niego oddzwonię. Możesz mnie zostawić samą ?
G- Dobrze. Jakbyś coś chciała to mów. - uśmiechnęła się lekko
Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Hazzy.
H- No nareszcie ! Co się stało ? Czemu nie odbierałaś telefonu ?! Martwiłem się strasznie !
M- Wiem, przepraszam kochanie. Kocham Cię bardzo, pamiętaj.
H- Ja ciebie też bardzo kocham, ale błagam następnym razem odbieraj ode mnie telefony !
M- Dobrze -zaśmiałam się
Rozmawialiśmy jeszcze tak przez dłuższy czas, ale  w końcu Harry musiał kończyć. Powiem szczerze, że ta rozmowa dosyć mi pomogła. Zrobiło się już dosyć późno, więc poszłam się umyć. Ubrana już w piżdżamę poszłam spać.

* 5 godzin później *

Obudziłam się o drugiej w nocy. Musiałam się jeszcze spakować, a samolot miałam o czwartej nad ranem. Nie musiałam zbyt dużo rzeczy pakować, bo nie jechałam przecież tam na jakoś bardzo długo. Tylko na jeden, góra dwa dni. Zamówiłam taksówkę. Miała być za górę dziesięć minut. W tym czasie napisałam do dziewczyn karteczkę, którą zostawiłam u mnie na łóżku. Było na niej napisane :
' Lot mam o czwartej nad ranem, więc nie chciałam was budzić. Lecę do Sydney, do Harry'ego, ale on nic nie wie i niech tak pozostanie. Dziękuję wam za wszystko :*
                                                                                                                 Kocham, Maja xx '
Po chwili przyjechała taksówka. Wzięłam walizki i pojechałam na lotnisko.


Kooniec :)


Dziękuję wam oczywiście za komentarze ;* Mi jak zwykle się nie podoba rozdział ;/ No, ale wy już same oceńcie czy chociaż trochę wam przypadł do gustu .. Na kolejne opowiadanie mam całkiem niezły pomysł, znaczy według mnie ..Tylko czy jesteście pewne, że znowu z Hazzą ? :) Kocham Was <3

+ Baaaardzo dziękuję za ponad 15 000 wyświetleń !! :D <3 Nie wiecie nawet jak się z tego cieszę !! :D






Gemma, Maja i Oliwia :D