piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 19






'' Gdy wyszłam z łazienki po jakichś piętnastu minutach ujrzałam ... ''



płatki czerwonych róż tworzące dróżkę. Poszłam za ich śladem. Na schodach i wszędzie gdzie się dało było pełno świecących się świec, które dawały romantyczny klimat. Dróżka doprowadziła mnie do jadalni. Był tam przygotowany stolik dla dwojga z przygotowanym jedzeniem, ale nie mogłam rozpoznać co to takiego, gdyż było zakryte. Stała również lampka wina z przygotowanymi do niej dwoma kieliszkami.
Nie sądziłam, że Louis może zmajstrować coś takiego, na dodatek w takim czasie. Pozytywnie mnie zaskoczył. Kompletnie się tego nie spodziewałam.
Lou stał obok stolika dość elegancko ubrany. Poczułam się nieco skrępowana, bo miałam na sobie piżamę.
K- Jak ja wyglądam w porównaniu do ciebie ?! - przeanalizowałam swój strój
L- Ślicznie - odsunął mi krzesło oraz gestem pokazał bym usiadła
K- Może chociaż się przebiorę ?
L- Siadaj i nie marudź.
K- Ok, już siedzę - wystawiłam mu język
Zaraz już siedział naprzeciwko mnie.  Wymieniliśmy się uśmiechami. Ciągle czułam jak się rumienię na policzkach. Chwilę później Louis odkrył jedzenie. Leżała pod ' przykryciem ' pyszna pizza, a przynajmniej na taką wyglądała.
L- Przepraszam, ale w ciągu piętnastu minut nie udało mi się nic innego skombinować - trochę się skrzywił
K- Chyba sobie żartujesz ..jest cudownie.
Zaczęliśmy konsumować nasze jedzenie. Po paru kawałkach pizzy Louis nalał nam do kieliszków czerwone wino. Powiem szczerze, że było lepiej niż gdyby mnie zabrał do restauracji.
Jedliśmy, piliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Po kilku kieliszkach czułam się trochę wstawiona, ale nadal kontaktowałam.
Gdy nareszcie zjedliśmy chciałam umyć talerze lecz Louis coś jakby delikatnie uderzył mnie w rękę, abym to zostawiła w spokoju. Nie miałam zamiaru dać za wygraną, ale on wziął mnie na ręce jak pannę młodą, a postawił dopiero w salonie przy zapalonym kominku.
Spojrzałam na niego pytająco, ale on tak jakby nie zwracając na mnie uwagi włączył wolną piosenkę w radiu, które stało na stoliku. Zaśmiałam się. Louis za to miał poważną minę, podszedł do mnie, złapał w talii oraz przyciągnął gwałtownie lecz lekko do siebie i to on zaraz się śmiał z mojej miny, którą zrobiłam. Ręce splotliśmy ze sobą.
Po chwili kołysaliśmy się w rytm wolnej piosenki. Nie mogłam się oprzeć oczom Lou. Były takie hipnotyzujące, kolor ich przypominał niebo za to te iskierki dodawały mu jeszcze większego uroku osobistego. Tańczyliśmy ciągle patrząc sobie w oczy. W pewnym momencie przyłożyłam głowę do jego ramienia. W którymś momencie oplotłam na chwilę ręce wokół jego szyi trochę wznosząc się na palcach by móc być na wysokości jego ucha.
Szepnęłam do niego :
K- Dziękuję ci za wszystko. To co dla mnie robisz ..nigdy ci tego nie zapomnę. Nigdy. A ten dzisiejszy wieczór jest naprawdę cudowny. - trochę zaszkliły mi się oczy
Za chwilę wróciłam do poprzedniej pozycji lecz Louis się zatrzymał, więc ja też. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Serce zaczęło mi jakoś szybciej bić. Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Obydwoje byliśmy jakby niepewni tego co zaraz ma się wydarzyć. Najpierw tylko musnęliśmy swoje usta lecz po chwili przerodziło się to w bardzo namiętny pocałunek. Chyba jeszcze nigdy nie całował mnie w taki sposób. To było coś cudownego. Czułam się jak podczas swojego pierwszego pocałunku, ale to było znacznie lepsze uczucie.
Louis'a ręce zaczęły wodzić pod moją górną częścią piżamy. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Wiedziałam, że chce ściągnąć ze mnie tą bluzkę, ale jednak musiałam to wszystko przerwać.
K- Louis .. bo - mimo wszystko nie przestał mnie całować tyle że tym razem po szyi - bo ..ja ..chcę żebyś wiedział, że ..
L- Że ? - na chwilę przerwał, ale zaraz wrócił do poprzedniej czynności
K- Jesteś pierwszy.
L- Będę delikatny - szepnął mi do ucha
Po chwili znów zaczęliśmy się całować równie zachłannie jak przedtem. Nie minęło dużo czasu jak stałam przed Lou pół naga. Nie chciałam być mu dłużna, więc odpięłam szybko każdy napotkany guzik na swojej drodze przy jego koszuli. Za chwilę straciliśmy wszystko to co mieliśmy na sobie. Rozrzucaliśmy nasze ciuchy po całym salonie.
L- Jesteś tego pewna ?
K- Nigdy nie byłam niczego bardziej pewna.
On uśmiechnął się na te słowa oraz ponownie wpił się w moje usta. Wplotłam ręce w jego włosy i błądziłam nimi. Nie wiadomo kiedy znaleźliśmy się na kanapie.
Ostatni raz spojrzeliśmy sobie w oczy i po chwili poczułam go w sobie. Na początku był delikatny później jego ruchy zrobiły się jeszcze bardziej płynne, ale też szybsze. Najpierw on górował lecz w końcu to ja postanowiłam być na górze. Nasze ciała pasowały do siebie niczym kawałki puzzli. Zbyt długo nie pozwolił mi być na górze, bo zaraz znowu to on był .W pewnym momencie Louis przyspieszył. Wydawałam z siebie coraz to głośniejsze dźwięki. Czułam, że zaraz dojdę. Lou chyba to zauważył, więc przyspieszył na tyle, abyśmy doszli w tym samym momencie.
I stało się. Poczułam w sobie płyn. Lou po paru chwilach wyszedł ze mnie dając mi przy okazji całusa w usta. Obydwoje opadliśmy ze zmęczenia. Louis spojrzał na mnie, a ja na niego.
L- Byłaś niesamowita.
K- Ty też niczemu sobie.
Położyłam głowę na jego torsie. Nasze oddechy powoli powracały do normy. To co przed chwilą przeżyłam nie zapomnę do końca życia. Było cudownie. Przy Lou czułam się jak nowo narodzona. Bardzo go kochałam. Chciałam aby tak było już wiecznie, ale niestety to nie bajka.
Po krótkich rozmyśleniach oboje zasnęliśmy na kanapie w salonie.


                                                    * Ranek *  

Obudziłam się w salonie leżąc na torsie Lou. Po chwili przypomniało mi się wszystko co zaszło między nami  wieczorem.  Uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl o tym, ale również pojawił mi się rumieniec. Właściwie to obudził mnie dzwoniący telefon domowy. Louis oczywiście spał jak zabity. Złapałam szybko koszulę Lou, założyłam ją na siebie oraz zapięłam parę guzików. Szybko by Louis się nie obudził wstałam i podbiegłam do telefonu. Odebrałam.
- Halo. Kate ? Tu Florence z tej strony.
K- Tak to ja. Dzień dobry. Stało się coś ?
- Dzwonię by powiadomić was, że wrócimy o około piętnastej.
K- Aha. Dobrze, dziękuję .. do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Po skończonej rozmowie odłożyłam słuchawkę. Z tego iż mieliśmy dwie godziny do ich powrotu postanowiłam położyć się na jeszcze chwilę obok Lou. Oparłam się o swoje ręce tak, że ciągle przyglądałam się Louis’owi. Zaczęłam go całować delikatnie w usta. On nadal spał w ogóle nie reagując na nic.
K- I tak wiem, że już nie śpisz. – zaśmiałam się
Po chwili otworzył jedno oko, a później drugie. Z totalnego zaskoczenia tak mnie przekręcił, iż leżał właściwie na mnie. Zaczął obdarowywać mnie pocałunkami po ustach, szyi później przeszedł do dekoltu. Głośno się śmiałam gdyż zaczęło mnie to powoli łaskotać, a miałam straszne łaskotki. Obdarowałam go namiętnym pocałunkiem. Czułam, że chce więcej, ale niechętnie się oderwałam od niego.
K- Chętnie, ale nie tym razem. Oni zaraz tu będą. – wstałam z łóżka
L- Zdążymy ..nie bój się – puścił mi oczko
K- Nie, nie, nie – wystawiłam mu język - Trzeba tu posprzątać !
L- To też zdąży się zrobić.
K- Nie ma mowy ! Wstawaj i to natychmiast jak nie to użyję innych środków.
L- To ja może poczekam na te inne środki ..hmm ? - poruszył śmiesznie brwiami
K- Bardzo śmieszne Tomlinson ! Idę na górę się ubrać, a ty w tym czasie masz podnieść to swoje wielkie dupsko z kanapy !
L- To może ja pomogę ci się ubrać  - poruszał śmiesznie brwiami
K- Niee, dziękuję. Poradzę sobie sama.

Poszłam na górę. Ogarnęłam mniej więcej włosy jak i całą siebie. Na siebie założyłam to. Zaraz zbiegłam szybko na dół by posprzątać po nas salon i jadalnię. Gdy zeszłam nie wierzyłam w to co widziałam.
Było już wszystko ładnie wysprzątane.
Nagle przed oczyma pojawił mi się Louis.
L- No i jak ? Należy mi się nagroda ? - zrobił minę zbitego psiaka
Twarz Lou złapałam w ręce i powiedziałam
K- Oczywiście, że się należy. - uśmiechnęłam się zadziornie
Pocałowałam go w nos.
L- Nos ? Naprawdę ? To jest ta nagroda ? - powiedział smutny - Ja tu się tak starałem, posprzątałem, a tu tylko pocałowałaś mnie w nos ?!
K- A co ty byś Louis'ku chciał ?
L- Noo .. no nic.
Zaśmiałam się po czym usiadłam na kanapie przed telewizorem. Po chwili Louis dołączył do mnie. Włączyłam telewizor i zaczęłam przeglądać kanały. Wszystko było po francusku, z którego nic nie umiałam i nie rozumiałam. Starałam się zmienić jakoś język, ale na marne. Louis w końcu zaczął się ze mnie śmiać.
L- Daj to sierotko, patrz i się ucz - wyszczerzył się jak głupi
K- Oh, oczywiście. Będę uczyła się od mistrza.
Louis trzymał w ręce tego pilota. Najpierw go obracał w ręce, coś czytał i próbował zmienić język. Po pięciu minutach nadal nie potrafił tego zmienić.
W pewnym momencie nie wytrzymałam już i zaczęłam się śmiać w niebogłosy.
L- I z czego się tak śmiejesz ? - powiedział wkurzony
K- Uczę się od mistrza . - wyszczerzyłam się tym razem ja
On uparcie chciał mi pokazać, że potrafi zmienić język, ale w końcu mu przerwałam, bo usiadłam na nim okrakiem. Na początku spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, a ja się na to zaśmiałam.
K- Już się tak nie denerwuj. - zaśmiałam się
Za chwilę złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Nagle przerwał nam dzwonek do drzwi.
L- Muszą przerywać w takim momencie ? -.-
Wstałam z Lou oraz podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je, a za nimi  ...








____________________________________________________________________
No i wyszło coś takiego ...
Nie wiedziałam czy opisywać czy nie, ale jednak opisałam jak już zapewne zauważyłyście xD
Ale tak, wiem. Zwaliłam ten rozdział ;//
Mam nadzieję, że jako tako wam się podobało :)
Dziękuję jeszcze raz za komentarze ;**
No to feerie ;D A wy kiedy macie ? ^^
Przez te 2 tygodnie nie jestem pewna czy rozdziały będą regularnie ! Ale później powinno być wszystko normalnie ;))
Kocham Was, do następnego xx





     



      

środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 18





'' Śmiałam się jak głupia, ale i tak patrzyliśmy sobie w oczy. Po chwili Louis ...''



Po chwili Louis zaczął przybliżać swoją twarz do mojej, a ja oplotłam ręce wokół jego szyi, ale nie pocałowałam go tylko zrobiłam płynny ruch, przy którym obróciłam się tak, że Louis leżał na piasku, a ja byłam w jego poprzedniej pozycji.
K- Czas iść dalej.
L- Taak, już czas.
Podniosłam się, otrzepałam z piasku oraz podałam ręce Lou by pomóc mu się podnieść. Ten mnie złapał za nie, pociągnął na dół, że wylądowałam na piasku, a on się ze mnie śmiał.
K- Dopiero się otrzepałam ! Zabić cię to mało ...
Szybko wstałam i zaczęłam go gonić. Biegł szybko, ale ja zanim on się obejrzał wskoczyłam mu na plecy.
Na początku tego ' wyczynu ' myślałam, iż się wywrócimy po tym jak kołysał się Louis na wszystkie boki, ale on po paru kolejnych sekundach utrzymał równowagę. Sądziłam, że zaraz znajdę się na ziemi, gdyż on może nie chce mnie nieść, a ten trzymał mnie mocno i szedł w określone miejsce.
Gdy już widzieliśmy nasz obiekt postawił mnie na ziemię, złapał za rękę oraz poszliśmy w stronę większości ludzi. Był to taki festyn bardziej, na który zjeżdża się większość miasteczka.
Było dużo tak zwanych stoisk. Można było kupić mnóstwo pyszności, jakichś robótek, a pieniądze z tego miały być przeznaczone na miasto. Czyli całkiem ciekawy pomysł no i jaka integracja.
Co jakiś czas na małej scenie miało się coś odbywać. Jakieś zabawy, konkursy i tego typu atrakcje.Szczerze powiedziawszy to na czymś takim pierwszy raz jestem.
Z Louis'em najpierw poszliśmy się tak jakby przywitać z naszymi ' lokatorami ' .
F- oo, widzę, że jednak jakoś dotarliście.
L- Tak. Nie było tak trudno.
F- No to udanej zabawy wam życzymy.
K- My również - uśmiechnęłam się
F- Aha. My dzisiaj na noc zostajemy u mojej siostry jak co roku, więc dzisiaj dom jest wasz - puściła mi oczko
K- Dobrze - zaśmiała  się
Odeszliśmy od nich parę kroków oraz powiedziałam do Louis'a :
K- Musicie sobie ciągle tak dogryzać, a właściwie to ty ?
L- Przecież ja nic nie robię ! 
K- Louis głupku !
L- A słyszałaś, że dzisiaj cały dom jest dla nas - poruszył śmiesznie brwiami
K- Nie licz na nic - zaśmiałam się
Najpierw poszliśmy skosztować jakieś wypieki. Horan byłby pewnie w siódmym niebie jak nie wyżej. Później byliśmy na pokazie żąglerskim, oglądaliśmy przedstawienie robione przez dzieci.  Lou w pewnym momencie gdzieś poszedł, a ja spojrzałam na telefon. Było pełno nieodebranych połączeń, wiadomości od chłopaków.  Aby uspokoić ich trochę wysłałam sms'a Josh'owi.
' Braciszku jak coś to nie martwcie się o nas ;p Jesteśmy cali i zdrowi ;) Kiedy dokładnie wrócimy nie wiem .. 
                                                                           Louis i Kate :* '
Odłożyłam telefon do kieszeni i akurat wrócił Louis.
L- Stało się coś ?
K- Niee, wysłałam sms'a do Josh'a żeby się nie martwili, bo miałam mnóstwo sms'ów i nieodebranych połączeń od nich. Sprawdź u siebie, ty pewnie też masz - zaśmiałam się
L- Trudno.
K- Oj, Louis, Louis, co ja z tobą mam ..
L- Wiele ciekawych przygód - wyszczerzył się jak głupi
K- Z czego się tak szczerzysz ?
L- Bo ze mną jest fajnie - ponownie się wyszczerzył
K- haha .. na pewno
L- Wątpisz w to ?
K- Mooże ?
L- Kiedyś ci udowodnię, że jednak jest fajnie. - wystawił mi język
K- To właśnie widać jak jest fajnie jak nawet nie potrafisz podać przykładu.
Już nic się nie odezwał i na chwilę zapadła cisza, bo w tym czasie Louis jakby się zapatrzył, ale gdzieś wsłuchiwał, a raczej w kogoś. Ja za to byłam nieobecna. Taka jakaś rozkojarzona, zmęczona tym wszystkim. Po chwili ocknęłam się dzięki słowom Louis'a :
L- Patrz ! - wskazał na ' scenę ' - Szukają chętnych do śpiewania !
K- ee .. i co z tego ? - powiedziałam obojętnie
L- Na co jeszcze czekasz ?! Idź !
K- Nie ma mowy Louis !
On zaczął mnie pchać w stronę sceny przy okazji drąc się na cały głos ' Ona jest chętna ! ' na co koleś mu odpowiedział, a w sumie bardziej to było kierowane do mnie :
- To zapraszamy na naszą scenę ! Śmiało, śmiało. Nie ma się czego wstydzić ! To tylko zabawa.
Zanim całkowicie wepchnął mnie na scenę zdążyłam do niego syknąć :
K- Zabiję cię Tomlinson !
L- Będę czekał - puścił mi oczko - A, no i powodzenia ! hehe
Gdy byłam już na tej ' scenie ' przeraziłam się tak troszkę mą ' publicznością ', ale już po chwili byłam całkowicie rozluźniona, gdyż i tak śpiewałam przed milionami fanek chłopców co było znacznie trudniejsze dla mnie.
- To jak masz na imię ?
K- Kate.
- Co dla nas zaśpiewasz ?
K- No nie wiem. Może One Direction ? Kiss You ?
- Jaka szybka i zdecydowana - zaśmiał się
K- Czy szybka to ja nie wiem - wszyscy się trochę zaśmiali
- Dobra, mało gadania, więcej śpiewania !
Po chwili zaczęła lecieć dobrze mi znana melodia. Tekst znałam znakomicie, gdyż uwielbiałam tą piosenką, a chciałam mniej więcej ' rozruszać ' całe to towarzystwo. Po jakichś trzech minutach śpiewania na widowni rozległy się wielkie brawa. Niektórzy nawet wstali z wrażenia, a ja się aż lekko zawstydziłam.
- Dziękujemy  Kate !
K- Ja również dziękuję - oddałam mikrofon
- Jeszcze raz wielkie brawa !
Ukłoniłam się i zeszłam ze sceny. Od razu podbiegł do mnie Louis, który wziął mnie na ręce oraz obrócił wokół własnej osi.
L- Byłaś niesamowita. Boże .. jaki ty masz głos. Lepiej bym tego nie zaśpiewał.
K- haha, już lepiej to śpiewasz.
L- No nie powiedziałbym ..
K- To gdzie teraz idziemy ? Do domu  ? - jak najszybciej zmieniłam temat by nie wdawać się w większą dyskusję
L- A może ... ? - spojrzał tam gdzie nie trzeba
K- Proszę nie mów, że to to o czym myślę.
L- Zależy o czym myślisz ...
K- Ty już dobrze wiesz.
L- No chodź ! Nie zajmie to nam długo ! - złapał mnie za rękę oraz pociągnął w stronę strzelnicy
Tak. Strzelnicy. Wiedziałam, iż on nie odpuści dopóki nie wygra. Tylko po co to robi skoro nagrodą jest zwykły misiek.
' Będzie ciekawie ' - pomyślałam
Pierwsza kolejka, druga. Nie udało mu się. Modliłam się żeby w końcu to zbił, bo inaczej do domu zbyt szybko nie trafimy. Znowu leciały kolejki za kolejkami. Piętnasta i nareszcie mu się udało, ale byłam z niego taka dumna, ponieważ wreszcie mogliśmy iść spokojnie do domu. Nie potrafiłam wtedy opisać mojego szczęścia.
W nagrodę wybrał sobie ogromnego lwa. Był strasznie słodki ..to musiałam przyznać.
L- Proszę. To dla ciebie. - wystawił ogromnego zwierza w moją stronę
K- Oszalałeś ? Tobie bardziej się należy.
L- No weź go ...  to taki prezent ode mnie - uśmiechnął się uroczo
K- Nie mogę.
L- Niby czemu ?
K- Tyle się o niego starałeś, aż piętnaście kolejek ! - zaśmiałam się
L- Bardzo śmieszne -.- Weź go, bo inaczej się obrażę.
K- To szantaż !
L- Przynajmniej skuteczny - wystawił mi język
K- No dobrze - podał mi go - Dziękuję - pocałował mnie w policzek
L- Nie ma za co - uśmiechnął się na co ja ponownie się zaśmiałam - Aż taki śmieszny jestem  ?
K- No.
L- To dobrze.
K- ahh, wracamy już ?
L- No pewnie księżniczko.
Poszliśmy wolnym spacerkiem do ' naszego ' domu. Byłam po prostu wykończona. Natychmiast udałam się na górę po swoją piżdżamę. Położyłam na swoje miejsce lwa oraz udałam się umyć.
Gdy wyszłam z łazienki po jakichś piętnastu minutach ujrzałam ...







________________________________________________________
huehuehue :D
Mamy i 18 rozdział ;)
Jak tam wrażenia po nim ? :>
Mi jak zwykle się niezbyt podoba .. :)
Prooszę wstrzymajcie się z Harry'm ! Poczekajcie jeszcze kilka rozdziałów jak oni stamtąd wrócą no i coś planuję choć nie wiem czy dokładnie wam się to spodoba, ale innego pomysłu na to za bardzo nie mam ..po prostu ten już planuję od dawna i według mnie ma nawet sens ..;p Więc bądźcie cierpliwe :)
Uwielbiam czytać komentarze od was xD Dziękuję za nie wszystkie ;***
Do następnego xx


                         


                 



Louis  :D





             


                 


Louis i Kate :D

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 17






                                                     * Oczami Josh'a *


Wczoraj wieczorem niepotrzebnie tak naskoczyłem na Kate. Kłótnia przecież nie była potrzebna, ale działały mną emocje. A co do Louis'a to jak mogłem zaufać mu w stu procentach skoro wyglądało to jednoznacznie. Poza tym Kate to moja młodsza siostrzyczka, którą będzie już dokońca. Zawsze będę się o nią martwił i troszczył. W końcu jestem jej starszym bratem. A rodziców jakbyśmy w ogóle nie mieli. Nienawidziłem ich za ten rozwód, że zepsuli nam dzieciństwo.
Postanowiłem pójść do Kate, aby ją przeprosić. Gdy wszedłem do jej pokoju świeciło pustkami, ale za to leżała karteczka. Przeczytałem ją. Strasznie się wystraszyłem.
Zajrzałem do jej szafy. Nie było nic. Postanowiłem też sprawdzić szafę Louis'a po nim też żadnego śladu, a w szafie pustki.
Wybiegłem jak poparzony, krzycząc by reszta się obudziła. Wszyscy wyszli ze swoich pokoi, a ja nie potrafiłem się odezwać. Załamany chodziłem w tą i  z powrotem. W końcu Liam o zdrowym rozumie wyrwał mi  tą kartkę z ręki oraz ją przeczytał na głos tak aby wszyscy mogli usłyszeć. Wtedy każdy się  lekko przeraził.
Wyciągnąłem telefon, zacząłem wydzwaniać do Kate, a Harry do Louis'a. Włączała się tylko poczta głosowa. Nie byliśmy przecież pewni czy aby na pewno wszystko z nimi ok.
Po jakimś czasie znaleźliśmy się wszyscy spanikowani na dole, w salonie na kanapie. Zapadła na jakiś czas niezręczna cisza, którą przerwał Zayn.
Z- Dobra. Zróbmy tak jak oni powiedzieli, a raczej napisali. Nie róbmy nic, a przy wszystkich udajmy, że jest wszystko w porządku. Jakby co Louis i Kate wyjechali na jakiś czas do rodziny, ok ?
N- To jest dobry pomysł.
J- Ale ze mnie idiota. Jak mogłem nie zauważyć, że coś się dzieje.
L- To nie jest twoja wina.
J- Jak nie moja skoro ona wyjechała. Musi być naprawdę źle. I to ja powinienem być na miejscu Lou, to ja powinienem się nią zaopiekować jako starszy brat !
H- Ej, nie martw się ... Louis wie co robi ! Wszystko będzie dobrze. Wrócą, wszystko nam wytłumaczą i pójdzie to w zapomnienie.
N- Dajmy im czas. Widać, że na siebie lecą .. pobędą razem trochę, zbliżą się do siebie no i wiecie ..kto wie ..pewnie zaniedługo będą parą - wyszczerzył się
J- Ja naprawdę jestem aż taki ślepy, że tego nie zauważyłem ?! - zapytałem zdziwiony
Chłopaki spojrzeli na siebie i razem powiedzieli :
H, L, N, Z- Tak. Jesteś aż taki ślepy.
J- Dobra. Nie musieliście mi tego mówić.
Zaśmialiśmy się wszyscy no i zachowywaliśmy się jak gdyby nigdy nic co nie oznaczało, iż się o nich nie martwiliśmy.
Wychodząc na zewnątrz gdzie roiło się od fanek i paparazzich zachowywaliśmy się wszyscy normalnie, a w domu zależało od sytuacji. Jedno trzeba przyznać. Bez tej dwójki to nie to samo.


                                                       *Oczami Kate *


Obudziłam się na Louis' ie. To było trochę dziwne, ale chyba tylko to wyjaśniałoby dlaczego było mi tak wygodnie tej nocy. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał dwunastą. Zeszłam z Lou, aby on  chociaż na chwilę odsapnął  od mojego wielkiego cielska. To cudowne uczucie móc budzić się przy tej ukochanej  osobie. Położyłam się na boku by móc patrzeć jak słodko śpi.
Po pięciu minutach wstałam się ubrać, bo jeszcze by się obudził, a ja wlepiam ślepiska w niego. Trochę mi go szkoda, gdyż przeze mnie się nie wyspał, ale mam nadzieję, że jakoś to przeboleje.
Podeszłam do walizki, z której wyciągnęłam ten zestaw oraz natychmiast się w niego przebrałam. W momencie kiedy wychodziłam z łazienki ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam właścicielkę domu.
- oo, widzę, że pani już wstała, więc ma pani ochotę na śniadanie czy zaczeka już pani do obiadu ?
K- Nie jestem aż taka stara, jestem Kate. - uśmiechnęłam się - Nie musi nam pani gotować żadnego obiadu .. gdy mąż wstanie przeniesiemy się do hotelu i już tam coś zjemy.
- Jestem Florence. Jeżeli możecie to nie moglibyście zostać ? Dla nas to żaden kłopot, a takto przydadzą nam się jakieś dwie młode dusze w tym domu.
K- Proszę nie przesadzać. Jest pani jeszcze młoda - posłałam jej ciepły uśmiech - Ale dobrze. Jak mąż się zgodzi to możemy zostać - uśmiechnęłam się - A może pomóc przy obiedzie ?
F- Nie trzeba zaraz tego mojego męża wyślę do sklepu żeby dokupić tylko pewne składniki i będzie gotowe.
K- Z chęcią bym poszła do sklepu, ale ja kompletnie nie znam tych terenów.
F- Nic nie szkodzi, a mojemu mężowi przyda się ruch jeżeli jazda samochodem jest zaliczana do ruchu.
K- A właściwie to gdzie my dokładnie jesteśmy ?
F- Dziesięć minut drogi od Cassis.
K- Aha. Dziękuję. Nawet nie wiedziałam, bo mój mężulek chciał mi zrobić niespodziankę. No i zrobił.
Pani Florence opowiedziała mi trochę o swojej przeszłości, a  ja o swojej. Dobrze mi to zrobiło. W pewnym sensie poczułam lekką ulgę. Zawsze to co innego wygadać się kobiecie, a chłopakowi.
K- Zwykle marzyłam sobie żeby chłopak zabierał mnie na romantyczne spacery choćby głupie spacerowanie po plaży trzymając się za ręce. Nawet po ślubie aby starał się mnie zdobywać na nowo czy z gromadką dzieci byleby nasza miłość nadal była taka jak na początku.
Po mojej skończonej wypowiedzi Louis zszedł do nas na dół. My z panią Florence właśnie skończyłyśmy nakładać do stołu. Miałam ogromną nadzieję, że Lou nie słyszał naszej rozmowy.
K- oo, królewicz wie kiedy zejść na dół.
L- Witaj kochanie - dał mi całusa w policzek przy którym mnie obejmował
K- No ładnie. Świeżo po ślubie, a rano już tylko tyle ? - zaśmiałam się
L- Taka jesteś ? No dobra. - zaczął mnie namiętnie całować
F- Dobrze, dobrze dokończycie później - zaśmiała się - A teraz siadajcie do stołu
Byli naprawdę dla nas bardzo mili. Cieszył mnie fakt, iż potrafili dogadać się z nami po angielsku, bo inaczej ciążko by to było.
Zaczęliśmy konsumować posiłek. Wyglądali na szczęśliwe małżeństwo, które ma cudowne dzieci. W domu wręcz roiło się od pamiątek czy też rodzinnych zdjęć. Po prostu kochająca się rodzina.
Przy obiedzie dużo też o sobie opowiadaliśmy by poznać się lepiej.
Gdy skończyliśmy jeść powiedziałam :
K- To ja posprzątam.
F- Nie dziecko, ja to zrobię.
K- No proszę. Ja chcę.
F- Dobrze, to ja pójdę się szykować. A no właśnie ! Przyjdźcie, a właściwie to .. może pojedziecie z nami na taki festyn z okazji rocznicy powstania naszego miasteczka ?
K- My ..
L- Z chęcią, ale my się przejdziemy. Świeże powietrze dobrze nam zrobi, a jak będzie romantycznie . - zrobił rozmarzoną minę
F- Na pewno ? To jakieś piętnaście minut drogi stąd.
L- Damy radę.
F- Powinniście trafić. Gdy pójdziecie  na lewo plażą cały czas prosto to na pewno nas zobaczycie, a w sumie to tą ' imprezę ' .
L- Dobrze, dziękujemy. - uśmiechnęli się do siebie
Pani Florence poklepała go po ramieniu oraz udała się na górę by się przygotować.
K- Podsłuchiwałeś ?!
L- Nie rozumiem ..
K- Podsłuchiwałeś co mówiłam !
L- Kochanie nie denerwuj się tak. - objął mnie od tyłu i pocałował w szyję
Zrobiłam zrezygnowaną minę oraz poszłam znosić wszystkie talerze do kuchni.
L- Ty znoś, ja będę mył.
K- Nie wygłupiaj się, ja to wszystko zrobię !
L- Ale ja chcę!
No więc zgodziłam się. Po kolei znosiłam wszystkie talerze, a on je zmywał. Zdziwił mnie tym. Jak on, Louis Tomlinson mógł zaproponować coś takiego ?! Aż dziw.
Uporaliśmy się z tym razem jakieś trzydzieści minut. Państwo jeszcze nie zeszło z góry, a my krzyknęliśmy, że już wychodzimy.
Była ładna pogoda, choć trochę wiało. Szliśmy spokojnie plażą blisko wody. Strasznie dawno temu byłam nad morzem, a kochałam je.
Przez pierwsze parę minut była cisza, która nikomu nie przeszkadzała. Po pewnym czasie Louis złapał mnie za rękę. Wymieniłam się z nim tylko uśmiechem oraz oparłam głowę o jego ramię. Jakimś cudem w tak ładną pogodę nie było nikogo na plaży, ale to pewnie z okazji tego ' święta '. Czułam się wyjątkowo idąc z nim tak.
W pewnej chwili podeszłam do wody, napełniłam w dwie ręce i wylałam na Lou tą wodę. Jego mina była nieziemska. Zaczęłam biec przed siebie, a on mnie gonić. Starałam się, aby mnie nie złapał, ale nie udało mi się, bo ten złapał mnie w pasie dzięki czemu wylądowaliśmy na piasku. Louis leżał nade mną opierając swoje ręce tak żeby nie leżeć na mnie kompletnie.
Śmiałam się jak głupia, ale i tak patrzyliśmy sobie w oczy. Po chwili Louis ...





______________________________________________________________
Podoba się ? :)
Moim zdaniem trochę zwalone i nudno tu jakoś ;/
Ale opinię pozostawiam wam ;)
Dziękuję za komentarze ;**
Dzisaj teledysk do ' Kiss You ', cieszycie się ? Ja bardzo :D
Bardzo was kocham, do następnego xx


     Tumblr_mfruuayrs41r8y7cbo1_500_large



          



Louis i Kate :D


sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 16





Najpierw jechaliśmy przez duże ulice, później wjechaliśmy w jakieś łąki. Nagle zrobiło się pusto, a takto było pełno domów, mieszkań. Musieliśmy wyjechać gdzieś bardziej na obrzeża miasta.
Taksówkarz zaczął coś do nas mówić po francusku, a Louis w ogóle go nie rozumiejąc zapłacił mu i wysiedliśmy.
K- Gdzie jest ten nasz hotel czy gdzie tam nam zarezerwowałeś miejsce ?
L- No miał być tu !
K- A skąd go wziąłeś ?
L- Ze słupa
K- Co ?! I nawet go nie sprawdziłeś ?!
L- No nie.
K- No to gratuluję. Wywiozłeś nas w pole ! I to dosłownie -.-
L- Kate no nie denerwuj się tak.
K- Jak mam się nie denerwować skoro nie mamy gdzie spać ?
L- Uznajmy to może za ...umm ... spontaniczność albo przygodę ..tak przygodę ..no wiesz jak kto woli - wyszczerzył się
Spiorunowałam go wzrokiem, wyminęłam oraz ciągnąc swoją walizkę szłam przed siebie.
L- Kate ! Gdzie idziesz ?
K- A co mam tu siedzieć do usranej śmierci ? Nie, dzięki, ale nie skorzystam.
L- No kocie, nie obrażaj się.
K- Nie jestem obrażona tylko wkurzona !
L- aa .. czyli jest dobrze - odetchnął
K- No właśnie nie jest
L- Spójrz na to z innej strony ..
K- Patrzę. I widzę, że już nigdy nie pojadę nigdzie z tobą bez żadnych ustaleń. - ' uśmiechnęłam się '
Szłam dalej szukając jakiegokolwiek domu. Louis posłusznie dreptał za mną. Nagle usłyszałam czyjąś komórkę. W jednym momencie dostaliśmy z Lou sms'a. Bałam się, iż to od tych dziewczyn, co do mojego sms'a się nie myliłam. Pisało w nim :
' I co siedzisz teraz w pokoiku ze strachu ? Z nami nie wygrasz :) '
Zaczęłam się śmiać na całego. Cała promieniałam na myśl, że one o niczym nie wiedzą. Zaczęłam przytulać, całować w policzek Lou dziękując mu za to.. jednak jego plan działał.  
Za to on nie był aż taki zadowolony. Jego mina  nie należała do przyjemnych.
K- Czy coś się stało  ?
L- Nie, nic się nie stało. - wymusił uśmiech
K- To czemu masz taką minę ?
L- No nic się nie stało, chodźmy dalej.
K- To czemu ci nie wierzę ?
L- Czasami już tak jest .
K- Louis ..
L- Dobra. Od dłuższego czasu wydzwania do mnie Eleanor z prośbą o spotkanie się, bo musi mi powiedzieć coś ważnego.
K- To może się z nią spotkaj ?
L- Nie, dzięki.
Nie chciałam dłużej tego ciągnąć, więc posłałam mu uśmiech, choć nie wiem czy powinnam i poszliśmy dalej.
Po trzydziestu minutach zauważyłam jakiś dom niedaleko. Wskazałam na niego i z Louis'em udaliśmy się tam pośpiesznie. Już zaraz staliśmy pod drzwiami.
Długo się zatanawialiśmy czy w ogóle zapukać, ale w końcu Louis zapukał. W tamtej chwili pożałowałam tego, bo nagle oblał mnie pot, jakbym się czegoś bała. Po kilku minutach otworzyła nam pani po około czterdziestce.
K- Dzień dobry .. dobry wieczór ..umm.. - odebrało mi mowę
- Słucham ?
L- Bo widzi pani. Przyjechaliśmy na miesiąc miodowy z żoną, a ..
K- a mojego męża ktoś oszukał i czy mogłaby nam pani udzielić jakiegoś pomieszczenia na jeden dzień ? Oczywiście zapłacimy.
- Proszę wchodźcie. Nie musicie nic płacić - uśmiechnęła się
K- Przepraszamy, że obudziliśmy - skrzywiłam minę
- Nie ma sprawy. Z mężem możemy państwu udostępnić pokój, bo i tak stoi pusty.
L- Bardzo dziękujemy.
- A tak swoją drogą to współczuję pani takiego męża. Już tak na początku robić takie cyrki ? Trzeba być kimś. - zaśmiałyśmy się
K- Też się sobie dziwię co w ogóle zrobiłam .
L- umm .. nie wiem czy wiecie, ale ja tu cały czas jestem ..tuż obok.
- Wiemy. Nie da się pana nie zauważyć.
- Ta baba zaczyna mi powoli działać na nerwy - szepnął mi na ucho Louis, a ja zaczęłam się cicho z niego śmiać.
Nie chcieliśmy jej kłamać ani nikogo, ale baliśmy się, że może nas nie wpuścić, że uzna, iż jesteśmy zwykłymi gówniarzami czy coś. Nawet dla Lou było to lepsze rozwiązanie gdyż był bardziej bezpieczny dzięki temu. Mogliśmy być pewni, iż prasa nas nie znajdzie.
Kobieta zaprowadziła nas do ' naszego ' pokoju. Podziękowaliśmy jej i ona stamtąd wyszła. Opadłam na łóżko, a Louis szybko podbiegł do drzwi aby je zamknąć na klucz.
K- haha .. co ty odwalasz ?
L- Nie może nam przeszkadzać w naszej nocy poślubnej - poruszył śmiesznie brwiami
K- Nie wiem czy wiesz, ale przyjechaliśmy tu na ' miesiąc miodowy '.
L- To znaczy to samo co noc poślubna.
K- Idiota. - powiedziałam rozśmieszona
Udałam się do łazienki, aby się umyć. Pech chciał abym nie wzięła ze sobą żadnych rzeczy, więc zawiązałam wokół siebie ręcznik, w którym poszłam do pokoju, a Louis siedział rozłożony na łóżku.
L- huhuhu, ale mam sexi żonę. Możesz tak zostać - puścił mi oczko
K- A no właśnie. Śpisz na podłodze - uśmiechnęłam się
L- Przecież już nie raz ze sobą spaliśmy !
K- ups ..
W łazience przebrałam się w piżdżamę oraz wskoczyłam nareszcie pod ciepłą kołderkę. Z Louis'em  się wymieniliśmy, bo tym razem on poszedł do łazienki. Łóżko było strasznie niewygodne. Przekręcałam się z boku na bok. Nie chciałam tego okazywać Lou. W końcu wyszedł z łazienki, a ja udawałam, że jest ok.
On wziął potrzebne rzeczy do spania oraz zaraz już leżał na podłodze. Leżeliśmy tak jakieś piętnaście minut w ciszy. Przerwał ją Louis szepcząc :
L- Kate, śpisz ?
K- Nie, a ty ?
L- No nie. umm ..słuchaj ..
K- No ?
L- Nie już nic.
Znowu zapadła cisza. Po paru minutach obydwoje w tym samym czasie się podnieśliśmy do pozycji siedzącej i powiedzieliśmy :
K,L - Mogę z tobą spać ?!
Spojrzeliśmy się na siebie porozumiewawczo.
K- Ostrzegam. To łóżko jest strasznie niewygodne !
L- Podłoga wcale nie lepsza.
Zanim się obejrzałam Louis leżał obok mnie.
K- Może teraz będzie wygodniej.
L- No wiesz .. z takim ciałem jakie ja mam to na pewno będzie wygodniej.
K- Jeszcze słowo i nie ręczę za siebie
L- Dobra, dobra, już będę cicho - dał mi soczystego buziaka w policzek - Dobranoc, żono.
K- Dobranoc, mężu. - zaśmialiśmy się.
Po kolejnych kilku minutach nareszcie zasnęliśmy.





________________________________________________________________
No i co ? Podoba się ?
Mam nadzieję, że chociaż trochę tak :)
Dziękuję za te wszystkie komentarze ;**
Aaaa ..no i nie przejmujcie się ... mam coś zaplanowane z Hazzą ;)
Do następnego, kocham was  xx




            


Powiedzmy, że to ten dom. xd



         255239_229930970463298_544930369_n_large



        Tumblr_m5b2o2e1ej1qg9d95o1_500_large



                     20328_507371725954555_930134998_n_large



Louis i Kate :D

piątek, 4 stycznia 2013

Liebster Award 4 ^^





oww <3
Baardzo dziękuję za 4 nominację ;**
Naprawdę jestem wdzięczna za wszystko co dla mnie robicie .. za te ponad 20 000 wyświetleń, komentarze, 13 obserwatorów, za moją cieszącą się mordkę kiedy to wszystko widzę  ..no po prostu za wszyyystko !
Zawsze będę Wam wdzięczna <33
Kocham Was xx


Nominacja od :

narrynaked.blogspot.com


Pytania :




1. Kto Was inspiruje?


Właściwie to nikt, a przynajmniej tak mi się wydaje. Po prostu co mi przyjdzie na myśl to piszę.


2. Twój idol to?


Louis <3



3. Imiona Waszych rodziców?


Dorota, Rafał xd


4. Czy macie osobę, której możecie wszystko powiedzieć, nie obawiając się niczego?


Taaak <3


5. Wasza ulubiona piosenka?


Duużo ich :D Ale między innymi .. : Kiss You, They Don't Know About Us, This Is Love, Rock Me etc.



6. Podaj trzy blogi, które na prawdę lubisz czytać.


umm ... tak się nie da ;d Ich jest zbyt wiele, a z tych zbyt wielu nie potrafię wybrać xd <3


7. Co nakłoniło Cię do założenia bloga?


Moje pomysły, którymi chciałam się z kimś podzielić ;)


8. Skąd pochodzisz?


Z Polski ;p


9. Czym się interesujesz?


Fotografią, jazdą konną i siatkówką :)))


10. Kim chciałbyś zostać w przyszłości?


Fotografem :)


11. Czy podoba Ci się mój blog? 



Taaak :D



czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 15




'Wiem, iż nie powinnam mu tak mówić, ale musiałam obronić Lou. Nagle ...'




Nagle wparował zdyszany Louis.
K- Nareszcie jesteś ! Wiesz jak się martwiłam ?!
L- Wszyscy śpią ?
K- Nie wiem, ale wszyscy są u siebie.
L- To bardzo dobrze. A więc pakuj się za trzy godziny mamy wylot !
K- Ale gdzie i co ty chcesz zrobić ?!
L- Odetniesz, odetniemy się od tego razem. Chłopakom załatwiłem więcej ochroniarzy, o których nawet nie będą wiedzieć. I nikomu ani słowa ! Idź się pakować !
Już bez żadnych pytań pobiegłam na górę do swojego pokoju, aby się przyszykować. Spakowałam wszystko co wydawało się być najpotrzebniejsze. Po godzinie byłam gotowa. Napisałam karteczkę do chłopaków gdyby nas szukali, którą położyłam u siebie na łóżku. Była ona o treści :
' Nie wkurzajcie się na nas ! Za niedługo wrócimy. Nie dzwońcie, nie pytajcie gdzie jesteśmy, nie mówcie nic nikomu, NIC ! Josh, a ty przestań obwiniać Louis'a.
                                                                            ~Kochamy Was, Louis i Kate :* '
Jeszcze raz spojrzałam na pokój i wyszłam. Na dole czekał już Louis ze swoimi bagażami.
L- Gotowa ?
K- Tak.
L- To jedźmy, bo się spóźnimy.
Wsiedliśmy do taksówki oraz udaliśmy się na lotnisko. Po trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Nie było zbyt wiele osób czyli dla nas w miarę dobrze. Od razu udaliśmy się na odprawę, a po niej siedzieliśmy w samolocie na swoich miejscach.
K-  Louis, tak naprawdę to ja nawet nie wiem gdzie lecimy.
Louis chwilę się zastanowił, a w tym czasie zaczęła mówić stewardessa właśnie tą informację. Usłyszałam raptem jedno słowo, bo Louis zaczął mi szeptać coś na ucho przez co nie usłyszałam co ona mówiła.
L- A wiesz, że jesteś piękna ?
K- A wiesz, że jesteś głupi ?
L- No wiem - pocałował mnie w szyję
Zaśmiałam się, odsunęłam go od siebie, założyłam słuchawki na uszy i zatonęłam w muzyce. On przez chwilę na mnie popatrzył, a po chwili gdzieś poszedł. Zniknął na dobre piętnaście minut. Byłam gdzie był, ale podejrzewałam, iż spotkał jakąś ładną dziewczynę i właśnie z nią rozmawia. Pomimo, że nie jesteśmy razem ani tego że tak naprawdę nie wiem co się z nim dzieje i tak byłam zazdrosna, już na samą myśl o tym. Automatycznie patrzyłam w okno.
Ciągle leciały piosenki One Direction. W momentach solówek Louis'a rozpływałam się. Kochałam jego głos. Nagle wystraszyłam się, bo ktoś usiadł obok mnie, a właściwie to rzucił się na to siedzenie i się do mnie wtulił.
Zdjęłam słuchawki z uszu oraz spojrzałam w bok.
K- Louis co ty wyprawiasz ? Gdzie tak długo byłeś ?
L- Tam było strasznie.
K- Ale gdzie ?
L- W łazience. Jakiś gruby koleś przygniótł mnie do ściany, bo nie mógł się zmieścić, a na dodatek w środku śmierdziało.
K- To rzeczywiście jesteś biedny - pocałowałam go w czoło
L-  A może by tak tu ? - wskazał na usta
Zaczęłam się przybliżać do jego ust. On myślał, że naprawdę go pocałuję w usta, a ja go pocałowałam w nos.
K- I co ? Pasuje ?
L- Jeszcze go dostanę, zobaczysz - wystawił mi język
K- Mhm .. na pewno.
Odwróciłam się w przeciwną stronę do niego, a on do mnie. Po pięciu minutach Louis mnie szturchnął abym się odwróciła.
Odwróciłam a ten wpił się w moje usta obdarowując mnie cudownym czułym pocałunkiem.
L- Mówiłem, że go dostanę. - powiedział dumny
K- Jak ja cię niecierpię.
L- Wiem, wiem. Jestem taki uroczy. - parsknęłam śmiechem
K- Dobra, dobra, a teraz idę spać.
L- Już ?
K- Wyobraź sobie, że jest już 23 i trochę późno już jest - wystawiłam mu język i pocałowałam w policzek
Ja nie zważając na nic wtuliłam się w jego tors. Już po paru minutach odpłynęłam w krainę snu.


                                         * Parę godzin później *


L- Kate, Kate obudź się. Lądujemy.
K- Co ? Gdzie my jesteśmy ?
L- Nad Lazurowym Wybrzeżem
Gdy to usłyszałam podniosłam się do pozycji siedzącej z wrażenia.
K- Że gdzie jesteśmy ?
L- Tak, nad Lazurowym Wybrzeżem, a teraz się zapinaj.
Jak powiedział tak zrobiłam. Parę minut później wysiadaliśmy już z samolotu. Było jakoś tak nad ranem, ale nie byłam pewna, która dokładnie była godzina.
Gdy kierowaliśmy się na lotnisko w pewnym miejscu stanęłam. Stałam jak wryta. Louis zorientował się, iż nie idę obok niego, więc również stanął oraz odwrócił w moją stronę. Widziałam, że stoi zdezorientowany, więc zaczęłam biec w jego stronę. Rzuciłam mu się na szyję oraz pocałowałam namiętnie.
K- Dziękuję za wszystko.
L- Nie ma sprawy,  a takie buziaki mogę dostawać jeszcze częściej.
K- pff .. znalazł się. Chodźmy lepiej po bagaże.
Jak powiedziałam tak też zrobiliśmy. Wzięliśmy walizki oraz wsiedliśmy do taksówki.
Louis podał kierowcy adres, na który mieliśmy dojechać. Byłam strasznie podekscytowana miejscem gdzie się znajdowaliśmy. Lazurowe Wybrzeże. Zawsze chciałam się tu udać chociaż na jeden dzień, a tu Louis sprawia mi coś takiego.





________________________________________________________________
Mały zaskok no nie ? 
No, ale tak już dawno temu zaplanowałam ;))
Błagam, błagam, błagam nie bądźcie złe na mnie ! Po prostu mam już zaplanowane pewne coś, więc mam nadzieję, że nie będziecie miały mi niczego za złe .. a na razie na więcej scenek z Hazzą nie ma co liczyć, bo oni wyjechali .. ale tak jak mówię BĄDŹCIE CIERPLIWE :)
A jeśli chodzi o Josh'a to zrobię jego oczami dopiero w 17 rozdziale ...
Mam nadzieję, że do niego wytrwacie i nie zanudzę was na śmierć xd
A teraz nie będę was więcej zanudzała tymi bzdetami, które piszę, więc ..
Do następnego, kocham was xx



       

        Tumblr_mfymobvsqk1rj2hw0o1_500_large


Louis i Kate :D


       



Lazurowe Wybrzeże :D

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 14





' W końcu zeszłam na dół. Siedziała tam cała szóstka, oglądali telewizję. Stanęłam przed telewizorem i zaczęłam mówić :
K - ... '



Stanęłam przed telewizorem i zaczęłam mówić :
K - Josh ! Przeproś Louis'a ! To, że wstałeś do góry dupą nie oznacza, że masz prawo kogoś obrażać !
J- Dobrze się czujesz  ?
K- A masz jakieś wątpliwości ?
Lou- Ej, nie kłóćcie się !
K- Nie Louis ! On ma cię przeprosić !
J- Ale za co ?
K- Tak trudno wymówić ci to jedno słowo ?!
J- Nie możesz powiedzieć za co ?
K- Nie możesz przeprosić niewinną osobę ?!
Wkurzyłam się i to bardzo. Oskarżył Louis'a, a sam nie znał prawdy. Co za człowiek. Kocham Josh'a, ale skoro mówię mu, że to nie wina Lou to powinien mi wierzyć i go przeprosić. Nie sądziłam, że tak trudno wymówić mu to jedno słowo, ale widzę, iż przez te dwa lata co się właściwie nie widzieliśmy zmienił się. Mało, ale się zmienił.
Żeby ochłonąć poszłam do kuchni zrobić sobie porządną kawę. Gdy już się zaparzyła wyszłam na altanę by spokojnie sobie ją wypić. Siedziałam tam patrząc na pięknie zieloną trawę. Nagle ni stąd ni z owąd pojawił się obok mnie Liam.
K- Louis jest pokłócony z Harry'm i Josh'em, prawda ?
L- ...
K- Liam ..proszę cię.
L- Tak są pokłóceni, ale to nie przez ciebie !
K- Wiesz co ? Podziwiam cię i to bardzo. Dosyć, że sam masz problemy to i tak ty pomagasz innym w ich problemach no i co najważniejsze ..wytrzymujesz z tą czwórką, a właściwie teraz piątką dzieciuchów.
L- Kwestia przyzwyczajenia .. masz jakieś problemy  ?
K- Tak, ale nie będę ci o nich mówić. I tu nie chodzi o to że ci nie ufam ..
L- Rozumiem. Pewnie myślisz, że sama sobie poradzisz ... jesteś w błędzie. Musisz komuś o tym powiedzieć. Wcale nie nalegam, abym był to ja. A tak w ogóle to widzę, że zżyliście się ze sobą z Louis'em.
K- Tak - uśmiechnęłam się na samą myśl o tym
L- A to coś więcej  ?
K- umm ...raczej nie .
L- Ale ty byś chciała ..
K- Niee, no coś ty. To tylko przyjaciel.
L- No pewnie ..
K- Liam, a Josh w końcu przeprosił Louis'a ?
L- Tak, ale Josh i tak nie jest pewien czy to na pewno aby nie wina Lou
K- To nie jego wina, on mi pomaga !
L- To mu powiedz co cię gryzie ..
K- Masz rację, powiem mu. Dziękuję ci - przytuliłam go lekko
Nagle dostałam sms'a, znowu od zastrzeżonego numeru :
' No fajnie. Teraz Liam ? On ma dziewczynę jakbyś nie wiedziała ;) Przeginasz .. '
Przeraziłam się, bo to oznaczało, że ten ktoś nas, a właściwie to mnie obserwuje. Powiedziałam Liam'owi żeby wszedł do środka. Nie wiedziałam do czego i co ta osoba chce zrobić, więc poprosiłam go wyłącznie dla jego bezpieczeństwa, a żeby to nie wyglądało, iż się boję posiedziałam jeszcze przez jakiś czas pod altaną, ale sama.
Za jakiś czas weszłam do środka. Każdy patrzył na mnie dziwnym wzrokiem, a ja wzięłam rękę Louis'a oraz pociągnęłam go do ' swojego ' pokoju.
L- Co to za kamień Kate  ? - powiedział wchodząc do pokoju
Zapomniałam go stamtąd wziąść. Powiedziałam aby usiadł, więc tak też zrobił. Opowiedziałam mu wszystko na spokojnie. Znaczy ja mówiłam spokojnie, a w nim widziałam jak buzowało. Schował twarz w dłonie i chwilę tak siedział żeby później powiedzieć ..w sumie to wręcz wykrzyczeć :
L- Musimy to zgłosić na policję i powiedzieć chłopakom !
K- Nie Louis, na razie nie !
L- Na co ty chcesz czekać !? Aż coś ci zrobią ?! - mówił przez łzy choć starał się je powstrzymywać, a ja go przytuliłam
K- Nic mi nie zrobią, nie martw się ...
L- Dlaczego mi od razu nie powiedziałaś ?! I jeszcze o tych gazetach, w którym pisali, że działasz na dwa fronty ?! Zareagował bym jakoś ..!
K- Ale to już przeszłość !
L- Kate ! Co ty wygadujesz ?!
Bardzo się na mnie wkurzył za to, widziałam to w jego oczach. Straciły tą iskierkę, która była taka urocza. Teraz jedynie było widać strach przed nieznanym. Ale wtedy po prostu nie chciałam go niepotrzebnie denerwować.
Pokazałam mu wszystko co te dziewczyny mi wysyłały, wytłumaczyłam z tym kamieniem oraz wytłumaczyłam mu całą poprzednią noc. Nic się do mnie nie odezwał tylko wręcz wybiegł z mojego pokoju. Poczułam ukłucie w sercu. Najpierw siedziałam na łóżku, ale zaraz się ocknęłam i pobiegłam za nim.
K- Louis ! - krzyczałam cały czas próbując za nim nadążyć
Kiedy było już za późno spojrzałam zrezygnowana w stronę drzwi i siadłam, a właściwie to opadłam na schody. Chłopaki w ogóle nie mieli pojęcia co się dzieje. Cieszyłam się, iż do mnie nie podeszli, bo takto mogłam trochę ochłonąć przez te parę minut.
Po pięciu minutach siedzenia na schodach podeszłam do chłopaków, którzy siedzieli przed telewizorem. Już zaraz siedziałam pomiędzy Niall'em, a Harry'm.
K- Idziecie gdzieś dzisiaj ?
N- Mamy wolne ! I tyyyyyle czasu na jedzenie ..- aż mu się oczka zaświeciły gdy to mówił
K- Dobra, rozumiem. Jak gadasz o jedzeniu to aż ci ślinka leci. - zaśmiałam się
N- Kate, mogę mieć do ciebie prośbę ?
K- umm ... pewnie ! Ale jaką ?
N- Mogę cię przytulić ?
K- haha, tak :D
Przytuliliśmy się, a kiedy chciałam już się od niego oderwać ten nie chciał mnie puścić.
K- Co ty wyprawiasz ?
N- mm .. tak pięknie pachniesz truskawką .
Zaczęłam się śmiać zresztą chłopcy również. W końcu gdy od niego się odkleiłam zaproponowałam im pewne coś.
K- A może zrobicie twitcama ? No wiecie ..fanki na pewno by się ucieszyły.
L- W sumie to dobry pomysł.
Każdy się zgodził, więc zrobili go. W twitcamie chłopaki podziękowali mi za dobry pomysł. Nie chodziło mi o to, ale ok. Sama w nim nie brałam udziału ze względu na te sms'y. Jak dziewczyny pytały o Louis'a, którego nadal nie było odpowiadali, iż poszedł coś załatwić  na mieście.
W pewnych momentach lałam ze śmiechu z tego co robili chłopcy. Twitcam ich trwał około dwie godziny co było do nich kompletnie niepodobne. Po skończonym twitcamie wyłączyli całkowicie laptopa.
Ja ciągle albo wydzwaniałam do Louis'a albo wysyłałam sms'y. Nic. Zero znaku życiu od kilku godzin. To było staszne. Bardzo się o niego bałam. Mógł napisać cokolwiek, nawet jedną literkę bylebym była pewna, że nikt mu nic nie zrobił.
Włączyłam jakiś film, a chłopaki zaczęli oglądać ze mną. Nawet mnie wciągnął choć moje myśli ciągle odlatywały do Louis'a. Zastanawiałam się gdzie może być, co robi. A może coś mu się stało  ?
Nie. Tych myśli nie mogłam do siebie dopuścić.
Zanim się obejrzałam film się skończył. Chłopaki poszli do swoich pokoi, a ja zatrzymałam Josh'a.
K- Gdzie wczoraj byłeś ?
J- To ja tu jestem starszy, więc nie musisz mnie przesłuchiwać.
K- To ja tu jestem mądrzejsza.
J- Co nie oznacza, że będziesz mi prawiła kazania.
K- To nie osądzaj o nic Louis'a, bo to kompletnie nie jego wina. Jak taki mądry jesteś to gdzie ty wtedy byłeś ?! - powiedziałam zirytowana jego zachowaniem
On spojrzał na mnie i wyszedł do swojego pokoju. Wiem, iż nie powinnam mu tak mówić, ale musiałam obronić Lou. Nagle ...





_______________________________________________________
Happy New Year !! <3
Nowy Rok, nowe zdjęcie 1D i nowa nazwa xD
Dziękuję wam za wszyyystko :)
Do następnego, kocham was i mocno ściskam ;** xx




                            


                  


Chłopcy :D



                          



Josh